REKLAMA

UE bierze się za motocykle. Koniec elastyczności

Parlament Europejski uznał, że motocykle też trzeba regularnie zaganiać na przeglądy. Dla motocyklistów w Polsce to i tak bez różnicy. Ale przy okazji otwiera się też furtka, którą przypełznąć może coś znacznie gorszego.

UE bierze się za motocykle. Koniec elastyczności
REKLAMA

369 głosów za, 126 przeciw i 84 wstrzymujących się – tyle wystarczyło, żeby 21 maja 2026 roku Parlament Europejski zrobił duży krok w stronę obowiązkowych przeglądów motocykli w całej UE. Na papierze brzmi to jak biurokratyczna rutyna. W praktyce to najpoważniejszy atak na motocyklistów od lat – i to z kilku stron jednocześnie. Tyle że nie w Polsce, bo u nas już jest dobrze.

Koniec elastyczności

Największa zmiana? Europosłowie chcą skończyć z dotychczasową elastycznością przepisów. Dotąd kraje członkowskie mogły samodzielnie decydować, czy wprowadzać obowiązkowe przeglądy techniczne (PTI) dla motocykli powyżej 125 cm. Kilka państw – m.in. Finlandia, Irlandia i Holandia – korzystało z tego prawa i pozwalało swoim motocyklistom na omijanie stacji diagnostycznych szerokim łukiem. Po nowemu: koniec zabawy, wszyscy w kolejce po pieczątkę.

Do kompletu doszły kontrole emisji spalin na drodze. Policja będzie mogła zatrzymać motocykl – tak jak dziś zatrzymuje samochody, busy i ciężarówki – i sprawdzić, czy z rury nie leci za gęste. Jeśli okaże się, że Twój 2T wydycha z siebie tyle co stary Ursus, to kontrola skończy się skierowaniem na dodatkowy przegląd. A może i dyskusją z policjantem o ekologii, choć obok przejedzie właśnie autobus pamiętający wejście Polski do UE.

Ech, ta wredna Unia

Dla polskich motocyklistów te wieści to trochę jak prognoza pogody… na wczoraj. My już to mamy. Od 19 września 2025 roku obowiązkowy przegląd techniczny motocykla kosztuje w Polsce 94 zł (poprzednio 62 zł). Nowy motocykl jest zwolniony z wizyt na stacji przez pierwsze trzy lata, potem musi odbębnić obowiązek co dwa lata, a po przekroczeniu pewnego wieku – pieczątki co roku. Dotyczy to zarówno dużych pojemności, jak i 125 cm. Za jazdę bez ważnego przeglądu grozi mandat od 1500 do 3000 zł. Polska już teraz jest jednym z bardziej rygorystycznych krajów w Europie, jeśli chodzi o jednoślady – i to bez żadnej pomocy z Brukseli.

Co innego reszta. Międzynarodowe organizacje motocyklowe od miesięcy biją na alarm. FEMA i FIM wprost piszą, że badania techniczne nie mają istotnego wpływu na bezpieczeństwo motocyklistów, bo awarie techniczne odpowiadają za marginalny odsetek wypadków. Sekretarz Generalny FEMA po głosowaniu nie gryzł się w język: wyniki są rozczarowujące, lobbowano twardo przez miesiące, rozmawiano z europosłami wszystkich frakcji – i nic. Parlament zdecydował tak, jakby dowody liczyły się mniej niż lobby stacji diagnostycznych.

Z perspektywy praktyka mogę tylko dodać, że dla mnie to dowód na to, że rządzący kompletnie nie rozumieją problemów, które próbują rozwiązywać. Po raz kolejny regulacje tworzą ludzie przekonani, że system da się naprawić dodatkową kontrolą i nową tabelką. I to w sumie samo w sobie nie jest dziwne. Dziwi i smuci mnie natomiast to, że nie słucha się tych, którzy mają na ten temat większą wiedzę i praktyczne doświadczenie. Tutaj też chyba Polska daje przykład.

Klamka jeszcze nie zapadła

Głosowanie PE to tylko jedna przegrana bitwa. W grudniu 2025 roku Rada UE – czyli ministrowie transportu krajów członkowskich – zajęła stanowisko zgoła inne: motocykle pozostają poza obowiązkowymi przeglądami, elastyczność krajowa zostaje. To nie przypadek – ministrom zależy na tym, żeby krajowe realia (flota pojazdów, infrastruktura stacji, sezon jazdy) miały znaczenie dla przepisów. Teraz obie strony usiądą do stołu i zobaczymy, kto kogo przegada.

Jeśli Parlament wygra, kraje członkowskie stracą przede wszystkim elastyczność. Polska i tak żyje już w reżimie corocznych przeglądów, więc nas zmiana formalna średnio obejdzie. Ale kontrole emisji na drodze, w polskim wykonaniu, mogą szybko zamienić się w narzędzie do nabijania statystyk mandatów, a nie poprawy bezpieczeństwa. Bo kiedy policjant stoi przy drodze z miernikiem spalin i listą do odfajkowania, nie łudzę się, że będzie go kręcić wyłącznie czyste powietrze.

Kolejne miesiące trójstronnego ping-ponga między Parlamentem, Radą i Komisją będą decydujące. Na razie jest remis: po jednej stronie europosłowie z apetytem na regulacje, po drugiej ministrowie dobrze wiedzący, co wyborcy w kraju myślą o nowych obowiązkach.

A motocykliści? Jak zwykle – siedzą w samym środku tej przepychanki, czekają na wyrok i liczą, ile jeszcze będą musieli płacić za przywilej jeżdżenia maszyną, która i tak psuje się rzadziej, niż ktokolwiek w Brukseli jest skłonny przyznać.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T19:03:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:11:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:12:18+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:01:43+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T15:54:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T13:43:26+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T12:27:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T11:35:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T10:51:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T08:31:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T20:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T19:35:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T11:55:25+02:00