Bez gwiazdy nie ma jazdy. Powiedział ten japoński samochód
Na aukcję niedługo trafi Mitsubishi Pajero Junior Flying Pug. To bardzo rzadki przykład częstego niegdyś trendu wśród japońskich producentów, tworzenia wersji retro swoich modeli. A czemu jest rzadki, to chyba każdy sam odpowie sobie na to pytanie.

W latach 90. w Japonii bardzo mocno zaczęła rosnąć moda na retro-design - rękami wykwalifikowanych tunerów, producenci zaczęli przerabiać swoje zwyczajne modele na płaszczyźnie wizualnej, żeby oddać ducha motoryzacji lat czterdziestych, pięćdziesiątych, czy sześćdziesiątych. Powstały choćby takie potworki, jak Subaru Impreza Casa Blanca, regularnie trafiająca na listy najbrzydszych samochodów w historii. Subaru nie było tutaj jedyne - m.in. Mitsubishi też miało swoje dziwadełka.
Oto "latający mops"
Jednym z retro-wynalazków było Mitsubishi Pajero Junior Flying Pug z 1997 r. - bardzo krótka, limitowana seria małej, japońskiej terenówki. Nazwa "Flying Pug" oznacza dosłownie "latającego mopsa". I tutaj również nie ma żadnej głębszej filozofii - chodziło właśnie o skojarzenie z mopsem. Nie pytajcie dlaczego - ja już się nauczyłem, że w takich kwestiach Japończykom trzeba po prostu pozwolić być Japończykami.









Bazą było Mitsubishi Pajero Junior, mały, ok. 3,5-metrowy samochód terenowy, w gamie stojący tuż ponad Pajero Mini, mieszczącym się w klasie kei-carów - tak właściwie, to była powiększona wersja Pajero Mini. Nie można go też mylić z oferowanym w Europie modelem Pajero Pinin. Mitsubishi postanowiło zrobić z tym uroczym, aczkolwiek nieprzyciągającym wielu spojrzeń autkiem w coś w rodzaju miniaturowego samochodu retro.
Zatem, w Juniorze wymieniono przednie i tylne błotniki, maskę, atrapę chłodnicy, zderzaki, światła, koła, a także kilka detali wnętrza, czy - mój ulubiony element tego auta - stojące logo Mitsubishi, które z daleka można pomylić z logo Mercedesa. Efekt był… no tak. Mitsubishi twierdziło, że stylizacja przypomina klasyczną londyńską taksówkę. Powiedzmy, że jako tako się udało - ale powinniśmy współczuć konkretnemu modelowi taksówki, który posłużył za wzór.

Jedynym, co nie uległo zmianie, był silnik - był to silnik o pojemności 1,1 l, bazujący na jednostce montowanej w kei-carach, lecz ze znacznie zwiększonym skokiem tłoka. Generuje on 80 KM.
Dzisiaj to bardzo unikatowy youngtimer
Plan zakładał produkcję 1000 egzemplarzy Flying Puga. Samochód zadebiutował we wrześniu 1997 r., początkowo w regionie Tokio, a później miał trafić do sprzedaży w całej Japonii. No właśnie, „miał” - produkcja trwała jedynie 9 miesięcy i powstało zaledwie 139 sztuk. Przyczyną było zakończenie produkcji Pajero Juniora, które samo w sobie nie było hitem i przetrwało na rynku zaledwie 2,5 roku.
Auto będzie wystawione przez firmę Mecum Auctions, podczas aukcji w Nashville w amerykańskim stanie Tennessee. Będzie się ona odbywać w dniach 22-26 września, a obok Flying Puga wystawione będą inne mniej znane, japońskie klasyki - m.in. Toyota Classic, Mitsubishi J38 Jeep, czy Nissan Figaro.
Przez to, że w momencie debiutu był handlową klapą, to dzisiaj jest to bardzo rzadki JDM – tylko „trochę” inny niż Supra Mk4, czy Skyline GT-R R33. Jeżeli ktoś siedzi w japońskiej motoryzacji, ale jednocześnie podkręca wąs na wosk i chodzi na co dzień z monoklem i zegarkiem kieszonkowym, to właśnie znalazł idealny pojazd dla siebie.
Więcej ciekawych aut na sprzedaż znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.