Na sprzedaż niedługo trafi jeden z najbardziej wyjątkowych Cadillaków w historii tej amerykańskiej marki. To wyprodukowany w jednym, jedynym egzemplarzu model o nazwie Elegante, będący ucieleśnieniem luksusu i elegancji swoich czasów.

Amerykanie często nawołują do powrotu do lat pięćdziesiątych - ich wzbogacony udzielaniem wojennych pożyczek kraj był wówczas w swoim rozkwicie, z rozwijającą się gospodarką i kulturą, a stopa życiowa obywateli była na wyższym poziomie niż obecnie. Widać to było też po amerykańskiej motoryzacji, której twory była w sferze marzeń wielu obywateli świata.
Po prostu - Cadillac Elegante
Historia zaczyna się od dwóch Amerykanów - Harry'ego Birdsalla i Joe Mascariego. W 1953 r. wymyślili sobie futurystycznego, dwuosobowego Cadillaca inspirowanego samolotami i stylistyką Jet Age. Do zaprojektowania nadwozia zaangażowali niemieckiego projektanta Albrechta von Goertza, a wykonanie karoserii powierzono włoskiej Carrozzeria Motto z Turynu. A pan von Goertz nie był przypadkowy projektant - to właśnie on kilka lat później stworzył słynne BMW 507.







Projekt realizowano przez długie 30 miesięcy. To co powstało, to wzorzec amerykańskiego stylu Jet Age - epoki, w której projektanci samochodów patrzyli na lotnictwo i próbowali wcisnąć do samochodów skrzydła, stateczniki i wszystko, co wyglądało na wystarczająco futurystyczne.
Proporcje auta są cudowne: długa maska, bardzo niska kabina, ogromne przeszklenia i tył przypominający trochę kadłub samolotu. Animuszu całości podkreśla wyjątkowo przaśne, biało-złote malowanie, czerwona skóra we wnętrzu i zegary wyglądające jak zegarki ścienne, znowu wykończone złotem. Brakuje tylko Marylin Monroe na fotelu pasażera.
Elegante nie skończyło jako garażowa ciekawostka. W 1955 r. samochód pokazano na New York International Auto Show, a jego prezentacja trafiła nawet na łamy The New York Times. Niestety, późniejsze losy samochody to prawdziwa Sinusoida. Po kilku zmianach właścicielskich, w 1990 r., auto zostało niemal zniszczone, gdy zawaliła się na niego wiata, wskutek działalności huraganu Andrew. Cadillac czekał 7 lat, żeby rozpoczął się ponad 16 letni proces renowacji. Jednak po odnowieniu dalej znowu wygląda wspaniale - zdobył nawet nagrodę People's Choice na Amelia Island Concours d'Elegance.





Pod spodem to nadal Cadillac: samochód ma numer VIN 536262805, z zakodowanym rokiem produkcji 1953. Użyty w aucie silnik to zaś jego najmniej interesująca część - to zwykłe jak na tamte czasy V8, o pojemności 331 cali sześciennych (po ludzku - 5,4 l), generujące moc 210 KM i moment obrotowy 440 Nm. To było jednak przed słynną, amerykańską "wojną na moc", gdzie silniki sięgały pojemności siedmiu, czy ośmiu litrów.
A teraz trafia na sprzedaż
Samochód będzie licytowany przez dom aukcyjny Kruse, podczas Auburn Fall 2026 w Auburn w stanie Indiana, 5 września 2026 r. wieczorem. W zestawie znajduje się nawet specjalnie zbudowana zamknięta przyczepa Pegasus Race z klimatyzacją i elektrycznie sterowaną rampą - kupujesz nie tylko samochód, ale również coś w rodzaju mobilnego garażu.
W tamtym czasie wyceniano go na około 30 tys. dol., co było absurdalnie dużą kwotą jak na samochód. Gdy weźmiemy pod uwagę inflację, będzie to 375 tys. dol. (ok. 1,4 mln zł) - pamiętajmy jednak, że kiedyś samochody w Stanach Zjednoczonych były znacznie tańsze na tle reszty towarów, niż obecnie. Prowadzący nie przewidują wartości na koniec najbliższej aukcji - trudno się jednak spodziewać niskich kwot.
To jest doskonały przykład tego, jak absurdalnie odważna była amerykańska stylistyka samochodowa w latach pięćdziesiątych. Dzisiaj projektanci muszą myśleć o: aerodynamice, bezpieczeństwie pieszych, normach emisji i kosztach produkcji. A te siedemdziesiąt lat temu dwóch gości mogło pomyśleć: "zróbmy dwumiejscowy odrzutowiec naziemny wielkości Teksasu, z potężnym silnikiem i większej ilości złota, niż na całej kolekcji biżuterii Don Wasyla". I go zrobili.
I właśnie dlatego Elegante jest moim zdaniem dużo ciekawszym samochodem niż niejeden drogi unikat zbudowany współcześnie. On jest kapsułą epoki Jet Age - pokazuje moment, w którym Amerykanie byli absolutnie zafascynowani przyszłością i jeszcze nie wiedzieli, że za kilka lat stylistyka samochodów zacznie wyglądać jeszcze bardziej szalenie. Aż do malaise era...
Więcej klasyków z ogłoszeń znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.