REKLAMA

Pierwszy supersamochód z V16 na sprzedaż. Lamborghini było tchórzliwe, a muzyka nudna

Na aukcję trafi jeden z niesamowitych włoskich super samochodów. Nie chodzi jednak o żaden model Ferrari czy Lamborghini, ale o Cizetę - auto, które z Lamborghini ma wiele wspólnego, pod maską skrywa potężny silnik V16, a przy jego powstaniu brał udział słynny producent muzyczny.

Pierwszy supersamochód z V16 na sprzedaż. Lamborghini było tchórzliwe, a muzyka nudna

Za początek należy uznać rok 1987 - wówczas legendarny producent Lamborghini przeszedł pod egidę nowego właściciela, którym był koncern Chrysler. Niestety, kiedy tylko Amerykanie przejęli stery, Sant' Agata opuściło wielu znanych pracowników, na czele których stanął Claudio Zampolli. To były kierowca testowy i inżynier, który przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, gdzie w stanie Kalifornia otworzył warsztat Lamborghini.

Ale ten człowiek miał swoje ambicje

Zampolli nie poprzestał na naprawianiu cudzych supersamochodów. Chciał zbudować samochód, który przebiłby Ferrari i Lamborghini zarówno pod względem osiągów, jak i ekskluzywności.

Wśród stałych klientów warsztatu Zampollego był Giorgio Moroder - słynny włoski kompozytor i producent muzyczny, zdobywca Oscarów za muzykę do filmu Midnight Express oraz piosenki do filmów Flashdance i Top Gun, a także wielu nagród Grammy. Odpowiadał także za ścieżkę dźwiękową do filmu Człowiek z blizną i jest autorem hitów takich jak I Feel Love Donny Summer i - mojego ulubionego utworu jego autorstwa - From Here to Eternity. Człowiek orkiestra, dosłownie i w przenośni.

Moroderowi jednak w pewnym momencie znudziła się sama muzyka - postanowił sfinansować projekt supersamochodu, wspólnie zakładając firmę Cizeta-Moroder, gdzie "Cizeta" pochodzi od włoskiej wymowy inicjałów Claudio Zampollego (CZ - ci-zeta).

To miało być Diablo

Oprócz Zampollego, Lamborghini opuścili liczni technicy, projektanci i rzemieślnicy. Wykorzystał on swoje znajomości w tym środowisku, aby zgromadzić grupę wysoko wykwalifikowanych specjalistów, na czele której można postawić Marcello Gandiniego - jednego z najwybitniejszych projektantów w historii.

Gandini stworzył legendarne, sztandarowe modele Lambo jak Miura i Countach, a także pracował nad projektem kolejnego z tej linii - Diablo. Jednak jego projekt został gruntownie zmodyfikowany przez kierownictwo Chryslera, które uznało go za "zbyt agresywny". Na szczęście Gandini zachował oryginalny projekt i przekazał go Claudio Zampollemu, który jedynie nakazał modyfikację tylnej części nadwozia. W rezultacie powstał iście niesamowity samochód - Cizeta-Moroder V16T. Efekt wizualny jest piorunujący, szczególnie te podwójne podnoszone światła.

Galeria: 5 zdjęć
fot. RM Sotheby's
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Za kokpitem umieszczono jeden z niesamowitych silników - wolnossące V16, generujące moc 540 KM i moment obrotowy 540 Nm. Pozwala to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w około 4,3 s i osiągnięcie prędkości maksymalnej 327 km/h.

Co najciekawsze z punktu widzenia konstrukcyjnego, jest on zamontowany poprzecznie - to unikatowe rozwiązanie w świecie motoryzacji.

fot. RM Sotheby's

Unikat, że głowa mała

Pierwszy egzemplarz V16T - de facto protyotyp - z numerem karoserii 001 powstał w 1988 r. To jedyny egzemplarz oficjalnie noszący nazwę Cizeta-Moroder, gdyż muzyk opuścił projekt krótko przed rozpoczęciem seryjnej produkcji. Miał ponoć być niezadowolony z wolnego procesu produkcyjnego oraz sugerować podmiankę silnika V16 na jednostkę BMW, co znacznie wszystko by przyspieszyło. Gdy Zampolli odmówił, Giorgio Moroder odszedł z projektu.

Samochód z numerem 001 miał swój oficjalny debiut 5 grudnia 1988 r. w Los Angeles podczas wydarzenia prowadzonego przez Jaya Leno, a Giorgio Moroder uświetnił wieczór utworem skomponowanym specjalnie na tę okazję, zatytułowanym A Car is Born (Cizeta-Moroder).

Jako ciekawostkę dodam, że utwór był przez długi czas uważany za lost media i dopiero niedawno trafił do internetu.

Ten prototyp wyróżnia się wieloma ekskluzywnymi cechami w porównaniu z samochodami produkcyjnymi. Boczne wloty powietrza są większe, na karoserii pojawia się dodatkowe przetłoczenie, lusterka wsteczne mają unikalny design, a nawet deska rozdzielcza jest zupełnie inna. Model wyróżnia się również eleganckim, perłowo-białym kolorem nadwozia połączonym z czerwoną, skórzaną tapicerką.

Wszystkie kolejne samochody były sprzedawane po prostu jako Cizeta V16T. Łącznie wyprodukowano zaledwie dziewięć egzemplarzy dla klientów, plus jeden prezentowany prototyp oraz jeden z nadwoziem cabrio. Egzemplarz 001 trafił bezpośrednio do prywatnej kolekcji Giorgio Morodera, gdzie pozostał przez 33 lata. W 2018 r. przeszedł gruntowny remont mechaniczny w Canepa Design, zachowując pełną sprawność techniczną. W 2022 r. został sprzedany na aukcji za 1,4 mln dol., a dziś powrócił z jeszcze wyższą wyceną.

Ten superunikat powraca bowiem na rynek, wystawiony przez znany dom aukcyjny RM Sotheby's. Licytacja Cizety-Morodera ma się odbyć w Monterey w amerykańskim stanie Kalifornia, w dniu 15 sierpnia. Jego szacowana wartość wynosi między, 1,4, a 1,8 mln dol., czyli około 5,2-6,7 mln zł. Cena jak najbardziej adekwatna - aż trudno nie zazdrościć człowiekowi, którego będzie stać na ten zakup.

Więcej ciekawych aukcji znajdziesz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.