REKLAMA

Miły Hyundaiku, pokaż, ile mam na budziku. Hyundai: zapraszam do kasy

Jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi, Hyundai usunął cyfrowy zestaw wskaźników przed kierowcą z listy wyposażenia standardowego. Modele Ioniq 3 i Avante będą mogły być wyposażone w tenże ekran jedynie za dopłatą.

Miły Hyundaiku, pokaż ile mam na budziku. Hyundai: zapraszam do kasy

"Ekranoza", czyli trend obudowywania wnętrza samochodu jedynie wokół wielkiego ekranu w centrum deski rozdzielczej ma swoich przeciwników i zwolenników. Coraz częściej dodatkowo wprowadzany jest cyfrowy panel wskaźników w miejsce klasycznych zegarów. Tymczasem Hyundai podszedł do tego w sposób dość nietypowy.

Niby dwa ekrany, ale jeden tylko za dopłatą

W nowych modelach Hyundaia - Ioniqu 3 (zmierzającym na nasz rynek) i Avante (znanym na innych rynkach jako Elantra) - pojawia się ciekawy design kokpitu, z dużym ekranem centralnym 12,9 albo 14,6 cala oraz panelem wskaźników przed kierowcą w formie wąskiego ekranu o przekątnej 9,9 cala. Ten drugi pokazuje prędkość, informacje o samochodzie, zasięg, ostrzeżenia itd.

Wnętrze Hyundaia Avante

Problem w tym, że ten ekran przed kierowcą nie zawsze jest w standardzie - na niektórych rynkach (w tym w Polsce, w Ioniqu) w podstawowej wersji go po prostu nie ma. Kierowca musi wtedy patrzeć na ekran centralny, gdzie prędkość jest wyświetlana w jego rogu.

Wnętrze Hyundaia Ioniq 3 w podstawowej wersji Select

Kiedy zajrzymy do polskiego konfiguratora, zobaczymy, że Ioniq 3 może mieć ekran przed kierowcą w droższych wersjach wyposażenia. Tymczasem w Korei Południowej ani Ioniq, ani Avante w standardzie go nie mają, niezależnie od wersji - nawet w najdroższej wersji ratować go może jedynie niewielka dopłata w wysokości 350 tys. wonów (951 zł).

 class="wp-image-705392"
"Możesz obserwować najważniejsze informacje dotyczące jazdy bardziej intuicyjnie, zachowując jednocześnie ciągły widok do przodu"

Po prostu chcą być jak Tesla

Nowe ekrany wiążą się z nowym systemem Pleos Connect, opartym na Android Automotive, który ma uczynić centralny ekran głównym centrum obsługi samochodu. Hyundai planuje wdrożyć go docelowo w około 20 mln egzemplarzy nowych samochodów do końca dekady - również w Kiach i Genesisach.

Tym samym wchodzi na teren Tesli, która od dawna ogranicza ekrany w samochodzie do pojedynczego, centralnego, przez co nie tylko funkcje rozrywkowe, ale i czysto informacyjne są w jednym miejscu. Ale czy to dobrze?

Kiedy chcesz zobaczyć, z jaką prędkością jedziesz, to w normalnym samochodzie patrzysz przed siebie/minimalnie w dół, a w podstawowej Ioniq 3 patrzysz w bok na środkowy ekran. Nawet jeżeli prędkość jest umieszczona w jego lewym górnym rogu, nadal wymaga to oderwania wzroku od osi jazdy. Również zasięg i ostrzeżenia trafiają wówczas na centralny wyświetlacz. Zawsze jest to mocniejsze odrywanie uwagi niż przy ekranie tuż przed oczami.

To też pokazuje, jak producenci coraz intensywniej szukają oszczędności poprzez wyposażenie i elektronikę. Jeżeli Hyundai może wyprodukować podstawową wersję bez tego wyświetlacza, zaoszczędzić na każdym egzemplarzu, a następnie część klientów zmusić do dopłaty za ekran - to z biznesowego punktu widzenia jest to świetny interes.

Więcej o Hyundaiach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.