REKLAMA

Nowy SUV Hyundaia oficjalnie. Rolls-Royce z Maybachem w zadumie

Gdybym napisał, że koreański SUV chce konkurować z Maybachem, pewnie nikt by nie uwierzył, a to już się dzieje. Oto 666-konny Genesis GV90 z drewnianą podłogą, kaszmirową wełną i kamiennymi ozdobami.

Nowy SUV Hyundaia oficjalnie. Rolls-Royce z Maybachem w zadumie

Genesis to luksusowa marka założona przez Hyundaia w 2015 roku, a jej zadaniem było konkurowanie z producentami premium. Od pięciu lat próbuje przyspieszyć europejską ekspansję, w czym pomóc jej mają sportowe modele Magma oraz świeżo zaprezentowany flagowy SUV GV90. Lepiej zacznijcie się przyzwyczajać do tych kształtów, bo już w przyszłym roku wejdzie ona na polski rynek.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Oto zupełnie nowy Genesis GV90

To, co właśnie pokazał Genesis, przechodzi ludzkie pojęcie. Koreańczykom widocznie nie wystarczy już sama walka z autami premium, bo swoim najnowszym GV90 celują raczej w marki, które są segment wyżej, takie jak Rolls-Royce, Bentley czy Mercedes-Maybach.

Nie zdziwię się, jeśli sporej części klientów wystarczy już sam wygląd GV90, by się w nim zakochać, bo gładka bryła uzupełniona o chromowane listwy i minimalistyczne światła w kształcie litery V, to dobra odskocznia od niektórych kiczowatych modeli dostępnych na rynku.

Auto mierzy 5285 mm długości, a jego rozstaw osi wynosi aż 3245 mm, dzięki czemu komfort pasażerów siedzących z tyłu będzie na jeszcze bardziej kosmicznym poziomie. Mało wam zaskoczeń? W takim razie dodam, że Genesis GV90 może mieć nawet 24-calowe koła, które są standardem w wersji Neolun.

To właśnie w niej dostaniecie Neolun Arch Gate, czyli drzwi otwierane bez widocznego słupka B. Aby było to możliwe, Genesis zastosował konstrukcję przypominającą klatkę bezpieczeństwa z o 1,5 raza grubszą ramą niż zazwyczaj stosuje się w pojazdach. Co ciekawe, tylne drzwi mają dwustopniowy mechanizm zawiasów, który najpierw wypycha je na zewnątrz, a dopiero potem otwiera, przez co mogą one działać niezależnie od przednich.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

To altanka czy willa?

Część z was pewnie leży już na tym etapie, dlatego nim zajrzymy do wnętrza, pozostałym radzę po prostu usiąść albo się czegoś złapać. To dlatego, że Genesis naprawdę nie próbował na czymkolwiek oszczędzić i dopiero tu zaczyna się prawdziwy luksus.

Genesis GV90 ma centralny wyświetlacz, który podczas normalnej jazdy ma 23,6 cala. Po zaparkowaniu SUV-a ekran z systemem Pleos Connect i Gleo AI podnosi się o 9 cm, tworząc powierzchnie o przekątnej 24,6 cala, według producenta, o 1,7 raza większą niż przed rozłożeniem. To ciekawe podejście, bo podczas jazdy nie będzie on aż tak rozpraszać, a podczas postoju można zmienić go w prawdziwe kino. No chyba że wolicie uciąć sobie pogawędkę z pasażerami.

To dlatego, że GV90 Neolun ma obracane fotele przednie, które po zaparkowaniu mogą odwrócić się w stronę pasażerów, tworząc coś na wzór salonu. Dodajcie do tego wcześniej wspomniane drzwi i macie dosłowną przewiewną altankę.

Biorąc jednak podgrzewaną drewnianą podłogę w drugim rzędzie, mo jednak lepiej użyć tu określenia „rezydencja”, zwłaszcza że reszta materiałów, z których wykonano wnętrze, to skóra, wełna, kaszmir, a nawet prawdziwy kamień.

O elementach takich jak podgrzewane fotele, funkcje masażu, 25-głośnikowe audio Bang & Olufsen, system zdalnego parkowania, oświetlenie ambientowe, panoramiczny dach czy dbające o komfort zawieszenie pneumatyczne, skrętna tylna oś i podwójny mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu chyba nawet nie trzeba wspominać.

Systemy bezpieczeństwa i asystenci to również oczywistość w takim aucie jak Genesis GV90. Inżynierowie zadbali nawet w urządzenie monitorujące kabine, które rozpoznaje pasażera i jego pozycję siedzenia, by zoptymalizować działanie poduszek powietrznych i pasów podczas kolizji.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Mocy wam nie zabraknie

Jeśli już macie doszukiwać się płaszczycny, na której Genesis GV90 może cokolwiek tracić, może być to zastosowany elektryczny rodzaj napędu. W praktyce jednak nie ma co od razu go przekreślać, bo dzięki temu w kabinie będzie jeszcze ciszej, nie wspominając nawet że SUV ma szyby o grubości ponad 5 mm, a w konstrukcji SUV-a zastosowano też wypełniacze dzwiękochłonne.

Samochód ma napęd na cztery koła. Na przednią oś trafia 326 KM, a na tylną 340 KM, więc łącznie Genesis GV90 generuje aż 666 KM i 800 Nm. Akumulator o pojemności 123,5 kWh pozwala na pokonanie do 500 km w przypadku wersji siedmioosobowej (Neolun Executive Suite jest czteroosobowa). Maksymalna moc ładowania DC wynosi 350 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. ma zajmować przyzwoite 22 minuty.

Genesis nie podał jeszcze cen GV90 i GV90 Neolun, ale oczekuje się że mogą wynosić one kolejno około 100 000 dolarów i 150 000 dolarów, co daje 370 000 zł i 550 000 zł. Jeśli takie ceny byłyby prawdą, byłaby to ciekawa alternatywa dla modeli takich jak X7 czy GLS, a patrząc pod względem niektórych funkcji, nawet lepszy sposób na wyróżnienie się na ulicy niż w przypadku aut pokroju Maybacha.

Genesis GV90 ma być oferowany w Europie i jeśli wszystko dobrze pójdzie, zostanie wprowadzony na rynek w 2027 roku, do którego wcale nie zostało już tak dużo czasu. Dobrze, że producent chce wejść też na polski rynek, bo chętnych na tak luksusowego SUV-a nie powinno u nas zabraknąć.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Więcej o marce Genesis przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.