Oto Lexus na kryzys paliwowy. Wyciskają z niego ostatnią kropelkę
Grupa artystów przygotowała dwa naprawdę wyjątkowe egzemplarze SUV-ów Lexusa. Są to Lexus RZ próbujący złapać własny ogon oraz Lexus RX zakręcony jak Reni Jusis.

Macie tak czasem, że patrzycie na samochód i przeszkadza wam, że jest... normalny? Ktoś miał właśnie taki problem, po czym wziął dwa Lexusy, spojrzał na nie i uznał, że ich największym problemem jest to, że wyglądają jak samochody. A potem postanowił naprawić ten błąd.
Samochód, który zatacza koło
Pierwszy egzemplarz bazuje na elektrycznym Lexusie RZ 450e. Jego nadwozie wygięto w taki sposób, że przód niemal styka się z tyłem, tworząc prawie zamkniętą pętlę. Wygląda to tak, jakby ktoś wziął samochód, zaznaczył go w Photoshopie i przeciągnął myszką jeden z uchwytów narzędzia Wypaczenie.







Lexus określa tę koncepcję mianem „jazdy w nieskończonym okręgu”. I trzeba przyznać, że trudno o bardziej dosłowną interpretację tego hasła. Oczywiście nie jest to pojazd, którym można pojechać do sklepu. To rzeźba wykorzystująca elementy prawdziwego samochodu, a nie funkcjonalny egzemplarz RZ poddany tak ekstremalnej modyfikacji. Chociaż z drugiej strony, próba jazdy takim autem byłaby przedziwnym doświadczeniem - ale za daleko byśmy nie zajechali.
Wykręcony jak mokry ręcznik
Drugi projekt bazuje na hybrydowym Lexusie RX 450h+. Tym razem artyści skręcili nadwozie wzdłuż osi podłużnej. Efekt przypomina próbę wyciśnięcia wody z ręcznika, tyle że zamiast ręcznika mamy luksusowego SUV-a.







Co ciekawe, mimo tak drastycznej deformacji nadal można rozpoznać charakterystyczne elementy stylistyczne Lexusa. Widać reflektory, szyby, fragmenty nadwozia i typowe dla marki proporcje. To właśnie zderzenie znajomej formy z kompletnie niemożliwą geometrią stanowi istotę całego projektu.
"Mogą zawierać nieoryginalne części"
Obie rzeźby powstały w ramach wystawy MOTOMORPHOSIS, która odbyła się w galerii Chelsea Industrial w Nowym Jorku w dniach 24-26 września 2026 roku. Odpowiada za nie grupa MSCHF - brooklyński kolektyw artystyczny, który specjalizuje się w prowokacyjnych, absurdalnych projektach. Między innymi odpowiadają za gadżet o nazwie „Puff the Squeaky Chicken” - gumowego kurczaka, który mógł być także funkcjonalnym bongo.
Tym razem do współpracy zaprosił ich Lexus, a efektem są dwa samochody, które wyglądają jak modele 3D uszkodzone przez kogoś, kto nie opanował jeszcze obsługi programu graficznego. Inspiracją były narzędzia wykorzystywane w animacji komputerowej i projektowaniu 3D. W wirtualnym świecie można dowolnie rozciągać, zginać i deformować obiekty, nie przejmując się prawami fizyki. MSCHF postanowiło przenieść tę swobodę do rzeczywistości, wykorzystując samochody jako materiał rzeźbiarski.
Co istotne, na wystawie obok zdeformowanych eksponatów pokazano również normalne egzemplarze RZ 450e i RX 450h+. Dzięki temu można było bezpośrednio porównać oryginalne projekty z ich artystycznymi interpretacjami. Sam Lexus zaś potraktował całe przedsięwzięcie z przymrużeniem oka. W oficjalnym ostrzeżeniu zaznaczył, że pojazdy mogą zawierać nieoryginalne części, wpływać negatywnie na bezpieczeństwo, powodować utratę gwarancji i nie być dopuszczone do ruchu. Jako fan ironicznego humoru - w pełni pochwalam.
O normalnych Lexus przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.