Nowy SUV Lexusa oficjalnie. Nie opiszesz go na jednym wdechu
Fani Lexusa będą zachwyceni, bo japoński producent odświeżył drugą generację modelu NX. Szykujcie się na nowy wygląd, przeprojektowane wnętrze i lepsze układy napędowe.

Nie wiem, czy to jeszcze matematyka, czy już czysta logika, ale klienci, którym nudzi się X3, GLC, Q5 i XC60, często sięgają po Lexusa NX. Drugą generację SUV-a segmentu D zaprezentowano pięć lat temu, więc w oczach niektórych zdążyła się już ona trochę zestarzeć. Coś czuję, że po tak dużym liftingu w salonach zrobi się naprawdę tłoczno.

Odświeżony Lexus NX ma długą listę nowości
Gdy w 2014 roku Lexus wprowadził na polski rynek model NX, SUV z miejsca stał się hitem. Od dwunastu lat jest on u nas najczęściej kupowanym autem tej marki, choć od pięciu lat skutecznie zastępuje go jego druga generacja. Aby jednak zainteresowanie klientów produktem, który dobrze znają nie wygasło, Lexus przy okazji liftingu zdecydował się na długą listę zmian.
Już przy okazji pierwszego spojrzenia na odświeżonego Lexusa NX można pomyśleć, że to zupełnie inny model. Producent całkowicie przeprojektował pas przedni. Pojawiły się bezramkowa atrapa chłodnicy i reflektory o innym kształcie, które teraz łączą się bezpośrednio z bocznymi wlotami.









Z boku w oczy rzucają się ciemne wykończenia felg oraz lusterek i listew bocznych, które wcześniej były chromowane. Nie wszystkim spodoba się taki zabieg zastosowany nawet w wersjach wyposażenia, które nie były nastawione na sport, ale widocznie to właśnie tędy droga. Na szczęście może uda wam się nieźle skomponować je z nowymi kolorami nadwozia, które też dostaniecie w Lexusie NX po liftingu.
Lexus nie ominął też tyłu NX-a, gdzie pojawiła się nowa, bardziej łukowata listwa świetlna. Teraz ma ona wkomponowane po dwie litery „L” na stronę, ale to jeszcze nie koniec. Producent przeniósł też napis Lexus nieco wyżej i stwierdził, że teraz będzie on podświetlany. Mam nadzieję, że nie należycie do tych, którzy uznają taki gadżet za kiczowaty.















W środku dzieje się jeszcze więcej
Już o nadwoziu odświeżonego Lexusa NX można powiedzieć, że natrafiło na niemałe tornado, ale w takim razie jak nazwać to, co spotkało wnętrze SUV-a? Producent zdecydował się je całkowicie przeprojektować, nie zapominając nawet o boczkach drzwi. Foteli akurat nie zmieniono, ale Lexus zamontował je nieco niżej, by kierowca miał lepsze czucie auta.
Największe wrażenie robi jednak deska rozdzielcza, która przypomina tą z najnowszego Lexusa ES. Pierwsze skrzypce gra centralny 14-calowy ekran z systemem multimedialnym Lexus Connect, który jest czterokrotnie szybszy i ma osiem razy większą pamięć i 256 GB miejsca. Towarzyszą mu12,3-calowe zegary, na których można wyświetlić mapę.
Ci bardziej spostrzegawczy dostrzegą też zupełnie nową kierownicę, która może nie wygląda na tak mięsistą jak wcześniej, ale z drugiej strony dużo bliżej jej do osiągnięcia efektu minimalizmu budowanego przez resztę wnętrza odświeżonego Lexusa NX.

To nie koniec nowości
Lexus chwali się też, że dopracował funkcje asystenta głosowego, który w odświeżonym NX nie będzie wyświetlać się już na całym ekranie, tylko u dołu oraz poprawił wycieszenie kabiny. Hałas generowany przez silnik i drogę zmniejszył się w sumie o około 20 proc.
Oprócz tego poprawie uległa sztywność nadwozia modelu NX, która jest teraz o 25 proc. wyższa, co kierowca odczuje po bardziej bezpośredniej reakcji układu kierowniczego i redukcji drgań nadwozia.
Za mało wam zmian we wnętrzu? To może dodam jeszcze, że po raz pierwszy w Europie Lexus wprowadził system Sensory Concierge, który synchronizuje oświetlenie, muzykę, klimatyzację, zapach i temperaturę, żeby kierowca i pasażerowie mogli jeszcze bardziej wypocząć.
Wisienką na torcie będzie cyfrowy kluczyk nowej generacji, czyli Smart Digital Key+, który będzie można przypiąć do portfela telefonu z systemem iOS i Android, a nawet do Apple Watcha, co umożliwi otwarcie auta bez konieczności uruchamiania aplikacji w telefonie. W ten sposób można utworzyć do siedmiu kluczy, co pozwoli na używanie kilku urządzeń jednocześnie albo na „podzielenie się” z innymi członkami rodziny.





Pod maską Lexusa NX też zaszły zmiany
Dotychczasowy Lexus NX wciąż opiera się na 2,5-litrowym silniku benzynowym, ale wcześniej oferował 200 KM jako HEV (350h) i 292 KM jako PHEV (450h+). Przy okazji liftingu producent pochylił się na jednym i drugim wariantem napędowym.
Lexus NX 350h ma lepsze chłodzenie akumulatora, co zwiększyło jego moc i pozwoliło ograniczyć liczbę ogniw. Dzięki temu masę baterii obniżono z 32,7 do 23,5 kg. Poprawiło się też przyspieszenie, które zamiast 8,8 sekundy (FWD) i 8,1 sekundy (AWD) wynosi kolejno 7,7 i 7,3 sekundy. Co więcej, ogniwa zamontowano poprzecznie zamiast wzdłużnie i nieco niżej, by poprawić sztywność boczną i obniżyć środek cięzkości.
I tak jak w przypadku NX 350h moc spadła do 199 KM, czyli tylko o 1 KM, NX 450h+ zanotował już dużo bardziej wyraźny wzrost, bo po liftingu generuje on 307 KM, co też pozwoliło nieco skrócić czas przyspieszenia do setki (6,1 zamiast 6,4 sekundy).







To jednak nie wszystko, bo z 18 do 23 kWh wzrosła też pojemność akumulatora. Dzięki temu odświeżony Lexus NX 450h+ może pokonać ponad 100 km na samym prądzie (wcześniej 66–93 km). Oprócz tego jest to pierwszy PGEV marki obsługujący możliwość ładowania prądem DC, dzięki czemu ładowanie od 10 do 80 proc. potrwa tylko 30 minut.
Maksymalna masa holowanej przyczepy w jednym i drugim wariancie wynosi 1500 kg.
Przy tak dużej liczbie zmian Lexus NX raczej nie straci pozycji najpopularniejszego modelu marki w Polsce, zwłaszcza jeśli jego ceny otrzymają się na odpowiednik poziomie. Aktualnie odmiana 350h kosztuje 219 100 zł, a za hybrydę plug-in trzeba zapłacić przynajmniej 253 200 zł. Nie wiem jak wam, ale coś mi mówi, że populacja Lexusów NX spotykanych na drogach wkrótce mocno wzrośnie.
Więcej o marce Lexus przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.