1000 zł rocznie idzie do kosza. Samochody elektryczne faktycznie są dla bogatych
Samochody elektryczne kojarzą się z ekologią i oszczędnością, ale jakoś nikt nie mówi o tym, że rocznie można stracić przez nie nawet 1000 zł. Wszystko zależy od ładowania.

Widok samochodów elektrycznych na ulicach polskich miast już nikogo nie dziwi. Określanie ich mianem ewenementu stało się nieaktualne parę lat temu, ale mimo rosnącej świadomości społeczeństwa wiele osób wciąż nie zna ich wszystkich wad i zalet. Dobrym przykładem tego pierwszego jest chociażby fakt, że z każdym ładowaniem wyrzuca się do kosza kilkanaście złotych. W skali roku robi się z tego suma, którą chyba wszyscy woleliby mieć w portfelu.

Straty przy ładowaniu elektryka mogą być spore
Niemiecki automobilklub ADAC przeprowadził test, w którym porównał zasięg i zużycie energii nowych modeli samochodów elektrycznych. Próbę podzielono na zwykłą jazdę oraz taką, którą miała wycisnąć z aut jak największy dystans możliwy do pokonania, co już samo w sobie dało całkiem interesujące wyniki. Dzisiaj jednak nie o tym, tylko o pobocznej, choć równie ważnej kwestii wynikającej z ich eksperymentu.
Na zasięg elektryka wpływa mnóstwo czynników, od zastosowanej architektury, po akumulator, przez panującą temperaturę. Okazuje się, że to niejedyne kwestie, przez które ucieka energia. Pomijane przez wielu są bowiem różnice między energią pobraną z gniazdka a tą, która faktycznie trafia do akumulatora w samochodzie.
ADAC w swoim teście ładował samochody prądem przemiennym (AC) z wallboxa o mocy 22 kW. Akumulatory w autach elektrycznych magazynują energię wyłącznie w postaci prądu stałego (DC), a konwersja prądu przemiennego na prąd stały generuje pewne straty przy ładowaniu, za które użytkownicy płacą z własnej kieszeni. Ich wysokość zależy również od kondycji akumulatora, konieczności jego przygotowania do ładowania i temperatur, które w skali roku mogą się mocno wahać.
W przypadku szybkich ładowarek (DC) konwersja prądu odbywa się już w samej stacji, dlatego ewentualne straty są po prostu mniejsze niż przy korzystaniu z domowego gniazdka czy wallboxa. No dobra, a o jakich kwotach mówimy? Żeby to stwierdzić, trzeba rzucić okiem na to, jak wypadły samochody w teście. To oczywiście niewielka część z kilkudziesięciu modeli, ale pamiętajcie, że nie chodzi konkretnie o żadnego z nich, tylko o samą stratę. Użytkowa pojemność akumulatora / Energia pobrana z sieci:
- Mercedes-Benz CLA – 85 kWh / 99,4 kWh (+16,9 proc.),
- Audi e-tron GT – 97 kWh / 109,5 kWh (+12,9 proc.),
- BMW iX – 94,8 kWh / 109,3 kWh (+15,3 proc.),
- Genesis Electrified G80 – 94,5 kWh / 102,8 kWh (+8,8 proc.),
- Ford Mustang Mach-E – 88 kWh / 106,3 kWh (+20,8 proc.),
- Porsche Taycan – 97 kWh / 112,4 kWh (+15,9 proc.).
Wyniki uzyskano przy temperaturze wynoszącej 23 stopnie Celsjusza. W warunkach zimowych straty mogą być wyższe.

To między 700 a 1000 zł rocznie
W najbardziej skrajnym przypadku wyszło, że nadwyżka to aż 18,3 kWh, co przy średniej cenie prądu wynoszącej 1 zł/kWh oznacza, że przy każdym ładowaniu całego akumulatora prądem AC można tracić 18,30 zł. Przy założeniu, że w ten sposób ładujemy się raz w tygodniu, w skali roku wyrzuca się w błoto jakieś 950 zł.
A powiedzmy sobie szczerze – i tak robi się to trochę częściej, a swoje trzy grosze dorzucą też niższe temperatury, więc stracenie 1000 zł rocznie nie stanowi żadnego problemu. Uśredniając powyższe wyniki, można przyjąć jednak, że średnio każdy z samochodów zużył o 14 kWh za dużo, co przy takiej cenie prądu i tak sprawi, że 730 zł albo i więcej ucieka z portfela w skali roku.
Sytuację właścicieli samochodów elektrycznych może poprawić nocna taryfa, kiedy ceny prądu są niższe oraz zapewnianie optymalnej temperatury akumulatora przed ładowaniem. Można też starać się korzystać z ładowarek DC, przy użyciu których straty będą kilkukrotnie niższe. Kij ma jednak dwa końce, dlatego ze stratami trzeba się liczyć też w przypadku aut spalinowych. Po zakończeniu tankowania w wężu wciąż może znajdować się kilkanaście mililitrów paliwa, które nie trafiło do baku, ale umówmy się, przy cotygodniowym tankowaniu w skali roku nie będzie to nawet 10 zł.
Dowiedz się więcej o ładowaniu samochodów elektrycznych:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.