Tak wygląda nowy Hyundai Tucson. Wybrał skosy
Róbcie miejsce w garażu, bo Hyundai oficjalnie zaprezentował piątą generację Tucsona. Projektanci zrezygnowali z okrągłych kształtów na rzecz bardziej kanciastej sylwetki i coś czuję, że się wam spodoba.

Tucson to niezaprzeczalny hit polskich ulic, i zresztą nie tylko, bo w wielu innych miejscach na świecie można dość łatwo go spotkać. Czwarta generacja SUV-a segmentu C w przyszłym miesiącu skończyłaby sześć lat, ale Hyundai nie chciał czekać na jubileusz i już teraz zaprezentował zupełnie nowe wcielenie tego modelu. Poprzednik aż się zawstydził.





Nowy Hyundai Tucson pokazany
Miesiące obserwowania zakamuflowanych mułów testowych nowej generacji Tucsona zostały właśnie wynagrodzone. Hyundai oficjalnie pokazał SUV-a bez grama kamuflażu i założę się, że gdyby postawić model wciąż dostępny na rynku obok tego właśnie zaprezentowanego, większość ludzi nawet nie domyśliłoby się, że to Tucson.
Hyundai nie boi się gwałtownych zmian kierunku designu i tak właśnie stało się również w przypadku nowego Tucsona, który zerwał z krągłościami i płynnymi liniami, stawiając na ostre, wręcz kanciaste przetłoczenia. Czuć nawiązania do koncepcyjnego Cratera i najnowszej Elantry, co może się podobać.
Nowy Tucson mierzy 4700 mm długości (+17,5 cm), 1905 mm szerokości (+4 cm) i 1685 mm wysokości (+3,5 cm), a jego rozstaw osi to 2785 mm (+10,5 cm). Jak widzicie przyrosty względem europejskiej wersji obecnego Tucsona są zauważalne.
Trzeba jednak pamiętać, aktualny Tucson na innych rynkach już wcześniej był większy nić ten europejski (4525 mm vs. 4640 mm długości oraz 2680 mm vs. 2755 mm rozstawu osi), więc za kilka miesięcy może okazać się, że na Starym Kontynencie przyrost ten wcale nie będzie aż tak imponujący.





Wnętrze to zupełnie inny motyw
Mam nadzieję, że właściciele czwartej generacji Tucsona nie przyzwyczaili się za bardzo do wnętrza swojego SUV-a, bo w następcy wygląda ono zupełnie inaczej. Sercem jest centralny ekran mierzący prawdopodobnie 17-cali jak w nowym Grandeurze. Tuż pod nim widać kilka fizycznych przycisków, podobnie jak na minimalistycznej kierownicy.
Kierowca może obserwować najważniejsze wskazania tuż na linii wzroku, dzięki wąskiemu ekranowi. Podoba mi się motyw przypominający parapety ciągnący się przez całą szerokość deski, ale widać go jeszcze na drzwiach i wysoko poprowadzonym tunelu środkowym. Myłym akcentem jest też oświetlenie nastrojowe, chociaż w obecnym Tucsonie też można takie mieć.
Producent chwali się, że kąt otwarcia tylnych drzwi ma teraz 83 stopnie, czyli o 10 stopni więcej, co ułatwi wsiadanie i wysiadanie oraz montaż fotelików.

Bądźcie cierpliwi
Producent uraczył nas niedużą ilością informacji i zdjęć, ale to tylko przedsmak pełnoprawnej premiery, która nadejdzie jeszcze w tym roku. Pod względem silników mimo to raczej nie należy spodziewać się potężnej rewolucji, a pierwsze skrzypce zagra 1.6 T-GDI z układami HEV i PHEV, ale lepiej przygotujcie się na śmierć wysokoprężnego 1.6 CRDI.
Ceny nowego SUV-a zapewne minimalnie urosną, ale za tak mocną zmianę charakteru raczej dacie radę przełknąć te kilka tysięcy złotych więcej. Śmiało można powiedzieć, że konkurenci w postaci Sportage, RAV4 i CX-5 mogą już mieć powody do obaw.
Dowiedz się więcej o marce Hyundai:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.