Ford pokazał nową wersję SUV-a. Teraz już byś go chciał
Ford właśnie zaprezentował odświeżoną wersję modelu Edge L. To duży, rodzinny SUV opracowany przede wszystkim z myślą o chińskim rynku. Mimo podobnej nazwy ma niewiele wspólnego z Fordem Edge oferowanym swojego czasu w Europie.

W ramach swojej strategii One Ford, w 2016 r. amerykańska marka wprowadziła na rynek europejski model Edge - SUV-a, będącego docelowo największym w ofercie, pozycjonowanego powyżej Kugi. Niestety - żeby ująć to delikatnie - był porażką. Z tego powodu model ówczesnej drugiej generacji już po 3 latach wycofano i nigdy nie przywrócono.
Jednak ten model wciąż żyje i ma się dobrze - jednak jego żywot toczy się nie w Stanach Zjednoczonych, a w Chinach.
Po 3 latach doczekał się liftingu
Obecna, trzecia generacja Edge'a zadebiutowała w 2023 r. Samochód powstaje w Chinach w ramach joint venture Changan Ford. Na niektórych rynkach Ameryki Łacińskiej sprzedawany jest bez litery „L”. To naprawdę duży, jak na współczesnego Forda, samochód: ma 5011 mm długości, 1961 mm szerokości i 2950 mm rozstawu osi. Po modernizacji urósł o 11 mm - perfekcjoniści im tego nie wybaczą. Wnętrze jest siedmiomiejscowe, z trzema rzędami foteli, które mogą mieć układ 2+2+3 albo 2+3+2.





Po liftingu zmienił się przede wszystkim wygląd przedniej części nadwozia, zderzaki, światła i detale tylnej części. W kabinie poprawiono materiały wykończeniowe i przeprojektowano konsolę środkową. Co ciekawe, przy okazji zniknęło kilka elementów wyposażenia, między innymi wyświetlacz HUD.
Największą ciekawostką kokpitu jest ogromny, 27-calowy ekran centralny w droższych wersjach, rozciągający się od środka deski rozdzielczej aż po oczy pasażera. Do tego dochodzi 12,3-calowy zestaw wskaźników i rozbudowany system multimedialny.

Jest lepszy - ale to chyba za mało
Silniki pozostały bez zmian. Podstawą jest dwulitrowa benzynowa jednostka turbo o mocy 252 KM, połączona z ośmiobiegowym automatem. Jest też klasyczna hybryda, w której silnik 2.0 współpracuje z elektrycznym. Łączna moc układu wynosi 275 KM. Dostępny jest napęd na przód lub cztery koła.
Ceny w Chinach zaczynają się od 229 800 juanów, a kończą na 299 800 juanów - w przeliczeniu dostaniemy przedział 135,4 tys. - 176,6 tys. zł. W Europie raczej nie należy oczekiwać jego powrotu do oficjalnej oferty - to auto o amerykańskiej nazwie, produkowane w Chinach, z wyposażeniem skrojonym pod gusta tamtejszych klientów. No i przede wszystkim - trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś szukający pięciometrowego SUV-a uda się właśnie do salonu Forda. Nawet jeśli ta wersja wygląda bardziej zachęcająco niż ta oferowana niegdyś u nas.
Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.