Wraca legendarna włoska marka. Nie mieli wyboru

Na włoskich ulicach przyłapano auto w kamuflażu. Nie jest to jednak żaden prototyp nadchodzącego modelu, a nowej wersji znanego od lat Fiata Pandy III, obecnie zwanego Pandina. Dokładniej jest odmiana Tributo Autobianchi, której powstanie jest wymuszone... włoskim prawem.

Wraca legendarna włoska marka. Nie mieli wyboru

Fiat niedawno pokazał na grafikach w pełni elektrycznego następcę Pandiny, o stylistyce przypominającej zabawkę z reflektorami wyglądającymi jak żabie oczy. Wciąż aktualny model, będący w zasadzie podretuszowaną odmianą Pandy III, ma na karku już 15 lat i pod względem atrakcyjności co nieco mu brakuje. Pomóc mu w tym może najnowsza wersja.

A cóż to za dziwny kamuflaż

Fotografowie szpiegowscy z włoskiego portalu Quattroruote uchwycili mocno zakamuflowany prototyp. Kształt jest możliwy do rozpoznania od razu, bo to nic innego, jak dobrze znany Fiat Pandina, a dokładniej jego uterenowiona odmiana cross.

Uwagę może zwracać jedynie nieco dziwny kamuflaż - pokrywa on całe auto, oprócz... dołu tylnych drzwi. Widnieje tam napis "Tributo Autobianchi", co wskazuje na nadchodzącą wersję specjalną, nawiązującą do nieistniejącej już włoskiej marki samochodów.

Reszta informacji jest w dużej mierze kwestią domysłów. Widoczne modyfikacje zewnętrzne obejmują zaś nowe elementy ozdobne na przednim zderzaku, inne felgi aluminiowe oraz beżowo-brązowy odcień vintage, nawiązujący do starej palety kolorów Autobianchi. Prawdopodobnie wnętrze również zostanie zmodyfikowane, zapewne dzięki akcentom retro i nowym materiałom.

Co do danych technicznych, to trudno oczekiwać niespodzianek - Pandina jest dostępna wyłącznie z trzycylindrowym, jednolitrowym silnikiem Firefly w układzie tzw. miękkiej hybrydy i mocą 70 KM. Ta jest przekazywana na przednie koła za pośrednictwem sześciobiegowej, manualnej skrzyni biegów.

Powrót po trzydziestu latach

Nazwa Autobianchi użyta na zakamuflowanej Pandinie ma swoją historię. To marka narodzona w 1955 r. jako spółką joint venture firmy Bianchi, producenta opon Pirelli i Fiata. Firma zbudowała swoją reputację na małych samochodach, takich jak bazująca na Nuova 500 mała Bianchina, pierwsze włoskie auto kompaktowe z napędem na przód - Primula, czy chyba najsłynniejszy model A112, ze świetną wersją Abarth.

 class="wp-image-697556"
Autobianchi Y10

Pod koniec życia jej auta były eksportowane jako Lancie, a modelem wieńczącym jej historię było Y10, wycofane w 1995 r. Prawa do samej marki wciąż jednak pozostają w rękach koncernu Stellantis.

Nawet jeśli nie chcą, to muszą

Może powstawać zatem pytanie - po co wskrzeszać markę, o której niewiele osób pamięta (a przynajmniej na tyle, żeby miało to jakiś większy sens)? Odpowiedź jest tu banalna.

Chodzi o włoskie prawo - producent samochodów, który w ciągu pięciu lat nie użyje aktywnie posiadanego, historycznego włoskiego znaku towarowego w pojeździe produkcyjnym, ryzykuje całkowitą utratę praw do tej nazwy. A pojawiały się już doniesienia, że Rzym rozważa zaoferowanie chińskim producentom samochodów marek Autobianchi i Innocenti, które poprzez Fiata należą do Stellantis.

Przy okazji Fiat upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Bo jak udanym samochodem nie byłaby Panda III/Pandina, to auto ma swoje lata i każda drobna próba uatrakcyjnienia mu się przyda.

Więcej o Fiatach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.