REKLAMA

W milicji służył angielski funkcjonariusz. V12 odstraszało gagatków

W służbach policyjnych wielu państw świata można znaleźć jakieś nietypowe radiowozy. U nas niedawno trafił (po czym został rozbity) Ford Mustang GT. Na Białorusi jednak mogli się pochwalić czymś dużo mniej oczywistym - wielkim, luksusowym Daimlerem Double Six, z wielkim V12.

W milicji służył angielski funkcjonariusz.  V12 odstraszało gagatków

Na Białorusi, od czasu odłączenia od ZSRR we flocie służb przez lata dominowały samochody rosyjskiej marki Łada. Z czasem zaczęto je wymieniać na auta zachodnie, a ostatnio prym wiodą modele chińskiego Geely, które na Białorusi uwiło sobie przytulne gniazdko. Jednak pośród tych zwyczajnych pojazdów, dało się znaleźć prawdziwego kolorowego ptaka - Daimlera Double Six.

Jaguar co nie był Mercedes

Daimler Double Six był tym, co tylko udało się wycisnąć z Jaguara XJ. W białoruskich służbach jeździł model bazujący na XJ III serii, z lat 1972-1992. Oprócz służb za naszą wschodnią granicą, z lubością używała go także brytyjska arystokracja. Różnice w stosunku do modelu bazowego obejmują długość nadwozia i kształt błotników, a także żebrowane chromowane osłony chłodnicy.

Daimler Double Six Królowej Elżbiety II/fot. RM Sotheby's

Double Six odnosi się do 12-cylindrowego silnika w układzie widlastym, o pojemności 6,0 l, generującym moc 350 KM. Wtedy pozwalało to samochodowi przyspieszyć do 100 km/h w 8 s. Co ważne, auto było również wyposażone w hamulce tarczowe na wszystkich kołach.

Na Białoruś trafił z Moskwy

Daimler przez długi czas służył w ambasadzie Białorusi w Moskwie, dla której eskortował kolumny samochodów wysokich rangą białoruskich urzędników. Formalnie był jednak przydzielony do służby w Białoruskiej Państwowej Inspekcji Ruchu Drogowego. Dlatego też, z czasem przetransportowano go do Mińska, a w 2009 r., ponieważ nie był już w stolicy potrzebny, został przekazany do Witebskiego Departamentu Obwodowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

fot. Białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

W Witebsku Jaguar był przez pewien czas używany jako radiowóz, głównie podczas eskorty policyjnej różnych ważnych osobistości. W 2014 r. został wycofany z eksploatacji ze względu na wysokie koszty utrzymania - auto paliło 18 l na 100 km, a zdobywanie do niego części było mordęgą. Przez cztery lata stał nieużywany, zbierając kurz w milicyjnych magazynach.

Auto podczas służby w Witebsku udało się spotkać pewnemu białoruskiemu carspotterowi, a rezultat zobaczycie tutaj.

Później trafił na zasłużoną emeryturę

Na drogi wrócił po trwającej 6 miesięcy renowacji w 2019 r. - jednak już nie na służbę, a na aktywną emeryturę. Zarejestrowano go bowiem jako zabytek i pokazywano jedynie na różnych wydarzeniach jako atrakcję. Jak podają źródła z tamtego czasu, odnowieniu poddano jedynie karoserię i układ napędowy, zaś jego wnętrze pozostało nietknięte. Powodem miało być gustowne wykończenie skórą i drewnem, wraz z oryginalnymi tabliczkami z nazwiskami monterów pojazdu - zwyczajnie nie chciano ryzykować uszkodzenia oryginalnych elementów.

Jak można wyczytać z obwieszczenia Departamentu Spraw Wewnętrznych, ​​w kolekcji zabytkowych pojazdów policyjnych w Witebsku znajdowały się się GAZ-24, Moskwicz 408, Łada 2101, a także motocykle, takie jak Urale i Iże, czy BMW-75K. Następny w kolejce do renowacji miał być zaś prawdziwy nestor, w postaci Moskwicza 403. Jednak gdzie się nie pojawił, to Daimler przyciągał największą uwagę. Nic w tym dziwnego.

Więcej o radiowozach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.