BMW Mustang istnieje i kosztuje 29 500 zł. Uważajcie na oczy
Ktoś wpadł na genialny pomysł przerobienia BMW E46 na Forda Mustanga. Problem w tym, że rzeczywistość często weryfikuje nawet najambitniejsze plany, tak jak w tym przypadku.

Jeśli to czytacie, lepiej zakryjcie chociaż jedno oko, żeby nie uszkodzić sobie całego wzroku. Ten egzemplarz BMW 318Ci (E46) posłużył komuś za bazę do stworzenia projektu, którego zadaniem było przypominanie Forda Mustanga, ale wyszło to jak zlepek przyklejonych do siebie części. Jeśli macie 29 500 zł, te dziwadło może być wasze.

BMW Mustang E46 istnieje i może uszkodzić wam wzrok
Zapewne kojarzycie tego mema, gdy ktoś ma zamiar namalować jakiś piękny obrazek, ale porównanie oczekiwanego efektu od tego rzeczywistego od razu pokazuje, że komuś brakowało talentu. Myślę, że podobnie było w przypadku kierowcy, który stwierdził, że stworzy Forda Mustanga na bazie BMW serii 3 (E46).
Samo to oczywiście nie znaczy jeszcze, że pomysł musi być spisany na straty, bo świat widział już nieźle wykonane przeróbki, po których nawet nie spodziewalibyście się, co jest ich bazą. W tym przypadku czegoś zabrakło, ale najważniejsze, że efekt przyciąga spojrzenia na ulicy (opinie przechodniów i innych kierowców to druga sprawa).

Tylne światła to nie ślady po pazurach
Auto wyposażono w długą wyprofilowaną maskę, która tworzy swojego rodzaju zadaszenie nad atrapą chłodnicy, na której widać logo BMW. Reflektory przypominają mi Klasę G, ale w starszych Mustangach też były one okrągłe, więc to zrozumiały zabieg. Obawiam się jednak, że egzemplarze z tamtych lat nie miały tak pokracznie powyginanych zderzaków i były dużo bardziej eleganckie.
Fajnym akcentem są też potrójne lampy z tyłu, które w Mustangu też składają się z tylu elementów, ale przez ich dziwne pochylenie pasują mi bardziej do pazurów z Peugeota, poza tym na klapie bagażnika pojawiły się kolejne wycięcia, za którymi zapewne skrywają się faktyczne lampy, które zabudowano.

Napis E46 i muskularne barki
Nie rozumiem jednak tego, co wydarzyło się z boku. Pasów w Mustangu spodziewałbym się raczej na masce i dachu, ale okej, zdarzały się i takie, które miały takie malowanie wzdłuż drzwi.
Obawiam się jednak, że brakowało im napisu E46, przez co wygląda to trochę tak, jakby właściciel najpierw chciał tworzyć odpowiednika Mustanga, a w połowie się rozmyślił i wolał tworzyć kosmicznie wyglądające E46.
Zwróćcie też uwagę, jak starannie wyprofilowano tylne nadkola. Szkoda tylko, że zaczynają się tak wcześnie, że proporcje są przez nie wyraźnie zaburzone.

Potężne 1,9 litra
Pod maską Mustanga spodziewalibyście się V8, pod oznaczeniem 318Ci skrywa się jednak 1,9-litrowa benzyna generująca 118 KM, która współpracuje z pięciobiegową manualną skrzynią. Napęd na tył i masa wynosząca 1260 kg powinny jednak wystarczyć do zabawy, ale lepiej uważajcie, żeby nie odpadły wam elementy nadwozia.
Szczerze mówiąc, nie wiem czy kiedykolwiek widziałem bardziej – na swój sposób – wyjątkowe E46, które próbuje być czymś innym, niż jest w rzeczywistości, ale tylko połownicznie. Może gdyby pozbyć się emblematów BMW, jeden na dziesięć tysięcy przechodniów faktycznie pomyliłby ten samochód w Mustangiem, ale to chyba tylko pokazuje, jak daleko mu do tego, czym inspirował się właściciel.
Nietuzinkowe autko szuka jednak nowego domu i kto wie, może wśród was jest ktoś, kto zechce mu go dać. Wystarczy tylko, że macie 6850 euro, czyli jakieś 29 500 zł i trochę dodatkowej gotówki na pojechanie do Holandii. Jeśli jesteście chętni, tu znajdziecie ogłoszenie. Mam nadzieję, że oczy zbyt bardzo was nie bolą.
Więcej nietuzinkowych projektów znajdziesz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.