Włosi zrealizowali zakopany projekt. Czekał sześćdziesiąt lat

Takie historie nie zdarzają się codziennie. Słynna włoska firma, która została parę lat temu reaktywowana - Bizzarrini - stworzyła samochód, którego projekt czekał ponad sześć dekad na realizację. Model 5300 Aperta Lusso wygląda jak superauto z lat sześćdziesiątych, ale skrywa nowoczesne rozwiązania.

Włosi zrealizowali zakopany projekt. Czekał sześćdziesiąt lat

Giotto Bizzarrini był jednym z najwybitniejszych włoskich konstruktorów. Pracował w Ferrari i miał ogromny udział w powstaniu jednego z najbardziej ikonicznych modeli z szarżującym koniem w logo - 250 GTO. Po słynnej "rewolcie pałacowej" niestety opuścił szeregi producenta z Modeny.

Wspaniały projekt wybitnego projektanta

Po odejściu z Ferrari, Bizzarrini wraz z innymi zwolnionymi kolegami założył firmę o nazwie ATS - Automobili Turismo e Sport. Chcieli oni stworzyć konkurencję dla firmy, z której uprzednio ich wylano.

Zwrócono się do firmy Bertone, żeby ta zaprojektowała nadwozie dla nowego supersamochodu. Zajął się tym młody, 24-letni projektant - Giorgetto Giugiaro, który dopiero później założy własne studio Italdesign i zaprojektuje swoje największe dzieła, jak Alfę Romeo Alfasud, DeLoreana DMC-12 czy Fiata Pandę.

Narysował on również otwartą wersję samochodu Bizzarrini 5300 GT, nazwaną Aperta Lusso. Nie był to jednak klasyczny kabriolet z miękkim dachem - zaproponował on rozwiązanie typu targa, ze zdejmowanym panelem dachu i charakterystycznym pałąkiem za fotelami. Było to lżejsze, sztywniejsze i bardziej eleganckie od tradycyjnego kabrioletu.

Bizzarriniemu projekt bardzo się podobał. Tyle że młoda firma walczyła wtedy o przetrwanie pośród większych i bardziej doświadczonych, i skupiała się na wyścigach. Produkcja drogowych samochodów schodziła na dalszy plan, pieniędzy nie przybywało, a kilka lat później przedsiębiorstwo praktycznie upadło. Projekt trafił do szuflady i nigdy nie powstał.

Ale projekt powrócił

Marka Bizzarrini została reaktywowana kilka lat temu. Najpierw budowała współczesne interpretacje modelu 5300 GT Corsa, a teraz postanowiła zrealizować ten stary pomysł Giugiaro. Firma opisuje 5300 Aperta Lusso jako pierwsze całkowicie nowe auto produkcyjne marki od czasów Giotto Bizzarriniego.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Jednak nie jest to wierna replika projektu z 1963 r., a bardziej swoisty restomod, zbudowany według współczesnych standardów. Znajdziemy w nim karbonową strukturę nadwozia, nowoczesną elektronikę,
znacznie lepszą sztywność, współczesne uszczelnienia i wykończenie wnętrza.

Twórcy pozostali wierni tradycji jedynie przy wyborze silnika - to słynne, amerykańskie V8 Small Block od Chevroleta. A dokładniej rozwinięta wersji 5,3-litrowego V8, współpracująca z 5-biegową manualną skrzynią Tremec. Moc przekracza 400 KM, czyli będzie o co najmniej 35 KM wyższa niż w oryginale.

Jeżeli chodzi o osiągi, Bizzarrini podaje prędkość maksymalną na poziomie 280 km/h, ale moim zdaniem ma to takie znaczenie, jak kolor skarpetek przy wyborze stroju na narty.

To był genialny pomysł Giotta Bizzarriniego: zamiast skomplikowanego włoskiego V12 zastosować prosty, lekki i bardzo mocny silnik Chevroleta. Była to również swoista inspiracja konkurencyjnym Iso, który także montował względnie tanie, amerykańskie v-ósemki, tyle że od Forda.

Powstanie ich dziesięć

Co więcej, powstanie nie jeden, unikatowy egzemplarz, a krótka seria 10, które trafią na sprzedaż. Będą one wykonywane praktycznie na zamówienie, więc każdy z nich będzie niemal unikatowym dziełem rzemiosła. Ceny jeszcze nie podano, ale mogę wam ujawnić jedną, pewną informację - będzie ona wyższa niż cena Fiata Grande Pandy. Nie dziękujcie.

Bizzarrini 5300 Aperta Lusso to jeden z tych samochodów, które zacierają granice świata sztuki użytkowej i zwykłej motoryzacji. I muszę przyznać, że trudno się z tym nie zgodzić - proporcje, długa maska i targa z charakterystycznym pałąkiem sprawiają, że wygląda jak samochód, który równie dobrze mógłby stać w muzeum designu, jak i pokonywać alpejskie przełęcze. A historia z odkopaniem projektu po 60 latach dodaje niebotyczną dawkę animuszu. W takich chwilach sobie przypominamy, dlaczego właściwie kochamy samochody.

Więcej o włoskich supersamochodach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.