Bentley Elżbiety II na sprzedaż. Ale bez półeczki na torebkę
Na aukcję trafia wyjątkowy Bentley Mulsanne EWB. Jasne, sam samochód już jest czymś wyjątkowym, ale tutaj mówimy o egzemplarzu, który niegdyś woził jej wysokość Królową Elżbietę II. Oczywiście tani to on nie będzie.

Mulsanne, czy królewski Bentley
Bentley Mulsanne był sztandarowym modelem marki - wielką, ręcznie wykańczaną limuzyną dla ludzi, którzy wolą być wożeni, niż sami prowadzić. Ale nawet takie auto ma swoją wersję "top" - tutaj była to odmiana Extended Wheelbase (EWB), z wydłużonym rozstawem osi, dzięki czemu pasażerowie z tyłu dostali więcej miejsca na nogi.









Pod maskę lądował podwójnie turbodoładowanym silnikiem V8 6.75 o mocy 537 KM. Osiągi są imponujące, ale samochód zaprojektowano przede wszystkim z myślą o komforcie pasażera z tyłu, nie o biciu rekordów na torze.
Miał też bardzo znanych właścicieli
Jednak Mulsanne EWB miał jeszcze dwa wyjątkowe egzemplarze - przygotowane specjalnie dla Elżbiety II, z których monarchini korzystała podczas oficjalnych wyjazdów w latach 2016-2019.

Wnętrze wykończono skórą w odcieniach beżu i ciemnej zieleni, drewnem orzechowym oraz grubymi dywanikami z wełny jagnięcej. Z tyłu znalazły się także zasłonki zapewniające prywatność. Królewski herb usunięto po wycofaniu samochodu ze służby, ale sporo oryginalnego wystroju pozostało.
Jako że Elżbieta II regularnie nosiła torebki marki Launer London, Bentley przygotował specjalną półkę dopasowaną do jej wymiarów - w tym celu usunął przedni środkowy podłokietnik. Trudno o bardziej arystokratyczną modyfikację wyposażenia. Półkę usunięto po zakończeniu służby auta, a podłokietnik przywrócono.
Po wycofaniu aut z monarszej floty jeden z nich pozostał w kolekcji historycznej Bentleya. A drugi...
...trafia na aukcję
Drugi z modeli trafił do prywatnego kolekcjonera w 2024 r., a teraz jest oferowany na aukcji Broad Arrow, organizowanej przez firmę Hagerty. W tym konkretnym egzemplarzu połączono tradycyjny brytyjski i arystokratyczny przepych z kilkoma rozwiązaniami zaprojektowanymi pod jedną bardzo konkretną użytkowniczkę.
Do tego, auto jest naprawdę ledwo ruszone - wożąc brytyjską królową, Bentley przejechał zaledwie 6 tys. mil (ok. 9,6 tys. km).
Stąd też bardzo wysoka cena - Hagerty przyjmuje szacunki na poziomie 400-450 tys. euro, czyli ok. 1,7–1,9 mln zł, zależnie od kursu. Licytacja ma zakończyć się 14 października 2026 r.
Oczywiście "zwykły" używany Mulsanne kosztuje znacznie mniej. Nabywca tego egzemplarza nie płaci więc tylko za Bentleya, skórę i potężne V8. Płaci za udokumentowaną historię, wyjątkowość i możliwość powiedzenia: że jeździ samochodem królowej Elżbiety II.
Więcej o Bentleyach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.