REKLAMA

14-latek potrącony na rowerku własnej konstrukcji. Sąd Rodzinny zamiast dyplomu

Policja w powiecie piaseczyńskim musiała stawić się do kolizji nietypowego pojazdu. Nastolatek podróżował własnoręcznie skonstruowanym połączeniem hulajnogi elektrycznej i roweru, którym uczestniczył w niegroźnym zdarzeniu. I to jego wynalazek jest tu najdziwniejszym wątkiem.

14-latek potrącony na rowerku własnej konstrukcji. Sąd Rodzinny zamiast dyplomu
REKLAMA

W poniedziałek 19 października 2026 r. na skrzyżowaniu ulic Jaśminowej i Krasickiego w Nowej Iwicznej w gminie Lesznowola doszło do wypadku. 25-letni kierowca samochodu Infiniti skręcał w lewo i - według wstępnych ustaleń policji - nie ustąpił pierwszeństwa 14-latkowi. Jednak to nie to jest najdziwniejsze w tej sprawie.

REKLAMA

Czym właściwie jechał nastolatek?

Według lokalnych doniesień chłopak jechał... własnoręcznie skonstruowanym pojazdem. Dokładniej - była to swoista mieszanka roweru z hulajnogą elektryczną. Nie miał wymaganej homologacji i nie był dopuszczony do ruchu drogowego. Z dostępnych informacji nie da się jednak wiarygodnie ustalić, jaki miał silnik, osiągi ani jak dokładnie został skonstruowany. Choć sądząc po ilości folii i taśmy klejącej, nie zbudował go w wykwalifikowanym warsztacie.

REKLAMA

Prawo wyklucza używanie takie dziwactwa

Samo to, że pojazd jest samodzielnie zbudowany, nie oznacza automatycznie, że nie może legalnie jeździć po drogach. Problem polega na jego klasyfikacji i spełnieniu wymogów technicznych. Zwykły rower może być wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny, ale musi spełniać określone warunki. Hulajnoga elektryczna również ma ustawową definicję i wymagania dotyczące konstrukcji.

Dlatego pojazd zbudowany lub przerobiony w sposób wykraczający poza te definicje może nie być dopuszczony do ruchu na zasadach dotyczących rowerów czy hulajnóg. Z tego powodu w tej sprawie policja sporządziła dokumentację dla sądu rodzinnego - nieletni nie odpowiada bowiem za takie zdarzenie dokładnie na tych samych zasadach, co dorosły kierowca.

REKLAMA

Nie zapominajmy o winowajcy wypadku

Co gorsze dla nastolatka, nie jechał on swoim wynalazkiem sam - podróżował z młodszą, 8-letnią siostrą. Jak się na to wcisnęli, mnie nie pytajcie - ale na całe szczęście ani jemu, ani dziewczynce nic się nie stało.

Według wstępnych ustaleń to kierowca Infiniti nie ustąpił mu pierwszeństwa i to on jest winowajcą. Nielegalny status pojazdu dzieci nie oznacza automatycznie, że to one spowodowały kolizję. To dwie odrębne kwestie. Na całe szczęście nikt też nie odniósł poważnych obrażeń, a według lokalnego portalu PiasecznoNews kierowca Infiniti otrzymał mandat w wysokości 1500 zł i 10 punktów karnych.

REKLAMA

Więcej o jednośladach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

REKLAMA
REKLAMA