REKLAMA

Znalazłem tylko 5 na całą Polskę. Tak odchodzi limuzyna Audi

Największa limuzyna Audi odchodzi w ciszy - i to w takiej ciszy, że w całej Polsce da się już znaleźć zaledwie pięć nowych egzemplarzy tego legendarnego modelu.

Znalazłem tylko 5 na całą Polskę. Tak odchodzi limuzyna Audi
REKLAMA

Audi A8 znika z rynku po dekadach obecności. Nie jest to wielką niespodzianką - plotki na ten temat pojawiały się już dawno temu, a od marca zmieniły się w rzeczywistość. Często jednak bywa tak, że nawet pomimo rychłego wycofania auta ze sprzedaży, na placach wciąż zalega całkiem sporo egzemplarzy gotowy do odbioru od ręki.

Otóż - nie tym razem.

W całej Polsce zostało 5 nowych egzemplarzy Audi A8.

Cztery - według oficjalnej strony Audi z autami gotowymi do odbioru - i jeden bonusowy zagubiony na Otomoto. To koniec, tyle, więcej nie ma i już nigdy nie będzie. Jeśli ktoś marzył o tym, żeby postawić przed domem A8 ostatniej generacji, to wygląda na to, że jest na to absolutnie ostatni moment.

Co ciekawe, choć A8 jest na rynku długo, kosztuje dalej małą fortunę i znika ze sprzedaży, klientów na tem model najwyraźniej udaje się znaleźć. W marcu gotowych do odbioru było 12 sztuk, z czego połowa to A8 50 TDI, natomiast druga połowa - S8 z benzynowym V8 pod maską.

S8 za 800 tys. zł poszło do ludzi

Trzymając się informacji ze strony Audi, przez trzy miesiące klientów znalazły wszystkie (!) egzemplarze S8, z których żadna nie była wyceniona - przynajmniej katalogowo - na mniej niż 800 tys. zł. Najwyraźniej wizja kupienia klasycznej - choć usportowionej - limuzyny z klasyczną widlastą benzynową ósemką wystarczyła, żeby wymieść szybko pozostałe zapasy. W sumie nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że S 63 od Mercedesa kosztował przed liftiginiem minimum ponad milion.

O S8 z "zerowej" ręki można jednak zapomnieć. Zostaje nam 3-litrowy, 6-cylindrowy, 286 konny diesel, łączony z napędem na obie osie i przekładnią Tiptronic. Ewentualnie pojedyncza sztuka A8 TFSI e z oznaczeniem "60". Dalej mamy tutaj spalinową jednostke benzynową z 6 cylindrami i 3 litrami, ale po pierwsze - benzynową, po drugie - pracującą w układzie hybrydowym typu plug-in. To z kolei oznacza, że sumarycznie mamy do dyspozycji 462 KM i przyspieszenie do setki zajmie 4,7 s. Dla porównania - 50 TDI potrzebuje na to samo 5,9 s.

I co teraz?

W zasadzie to nic - można albo popędzić do salonu po ostatnie egzemplarze, albo zapisać sobie w notatniku, że przy planach zakupu kolejnego auta nie ma już co liczyć na A8 prosto z fabryki, o własnej konfiguracji nie wspominając.

Oczywiście, jeśli nie zależy nam na całkowicie nowym samochodzie - jest w czym wybierać. Samo Otomoto dla produkowanej od 2017 r. generacji D5 podrzuca nam prawie 180 ogłoszeń. Część z nich jest o tyle ciekawa, że nawet kupując auto od dealera możemy liczyć na to, że za egzemplarz z 2018 albo 2019 r. zapłacimy tyle, co za dobrze wyposażoną Skodę Octavię. Koszty utrzymania to wprawdzie osobna kwestia, ale nie ma co rezygnować z marzeń.

Jeśli natomiast komuś zależy na czymś całkowicie nowym, to w przypadku Audi zostanie mu do wyboru prawdopodobnie Q9 - czyli nowy, sztandarowy SUV tej marki. Ewentualnie spoglądanie na niemiecką konkurencję, gdzie zarówno klasa S, jak i BMW serii 7 doczekały się ostatnio odświeżenia.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-04T08:08:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T19:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T17:43:05+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T16:33:37+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T13:56:52+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T11:07:10+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T09:49:34+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T08:29:34+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T20:00:43+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T19:25:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T18:41:22+02:00