REKLAMA

Odwiedziłem zlot klasyków na Węgrzech. Były większe niż zwykle

Jak co roku, w październiku w muzeum lotnictwa Aeropark odbył się zlot autobusów Ikarus, będących legendą węgierskiej komunikacji miejskiej, międzymiastowej i ogólnie tamtejszych dróg. Uświadomił mi po razy kolejny, że Autosan to jednak strasznie nudna konstrukcja.

Odwiedziłem zlot klasyków na Węgrzech. Były większe niż zwykle
REKLAMA

Kilka miesięcy temu byłem na podobnej imprezie nad Balatonem, której poświęciłem TEN tekst. Co ciekawe, chociaż na jednym i drugim wydarzeniu pojawiło się mnóstwo pojazdów, to być może zaledwie kilka z nich się zdublowało. To pokazuje, jak ogromna jest liczba zabytkowych Ikarusów na Węgrzech, a także jak wielkie jest ich zróżnicowanie.

REKLAMA

Na polskich imprezach tego typu na podobnej zasadzie dominuje Autosan H9, ale Ikarus to jednak zupełnie inna liga - ale o tym za chwilę.

Poniżej subiektywny przegląd najciekawszych pojazdów, które najbardziej zwróciły uwagę przybysza z Lengyelorszag

Ikarus 66 to pojazd u nas mało znany, natomiast na Węgrzech równie ceniony, co autobusy legendarnej serii 200. Był to model dominujący na liniach turystycznych wyjeżdżających tego weekendu z Aeroparku, a na samym zlocie pojawiło się aż sześć w pełni sprawnych egzemplarzy. Tu pięć z nich...
....a tu szósty, który właśnie się ustawia.
Ikarus 695 to niesamowity, wręcz absurdalny projekt autobusu lotniskowego, którego prezentowany egzemplarz jest aktualnie w trakcie odbudowy. Jest on w na tyle zaawansowanej fazie, że można było już pokazać go ludziom. Niedługo napiszę o nim więcej, bo żal poświęcić mu zaledwie jeden akapit tekstu.
Ta specyficzna nadbudówka w tylnej części nadwozia to klimatyzacja, w którą wyposażone były turystyczne Ikarusy 256, służące dla węgierskich linii lotniczych Malev. Ciekawe, jak wielki pobór energii miała taka szafa i na ile była wydajna.
Ikarus EAG to marka mocno oddzielona od podstawowej linii drzewa genealogicznego Ikarusa, pod którą figurowały m.in. duże i nowoczesne autokary turystyczne, często budowane na podwoziach zachodnich producentów. W Budapeszcie było dość szerokie spektrum takich pojazdów. Tu Renault.
Tu Scania.
A tu DAF, chociaż akurat nie widać.
Ikarus 556 i 180 to bezpośredni poprzednicy legendarnej serii 200, odpowiednio solówki 260 i przegubowca 280. Chociaż koncepcyjnie były już do siebie dość zbliżone, to jednak w praktyce konstrukcyjnie mocno się od siebie różniły. Ciekawostką jest, że ten Ikarus 556 to… współczesna replika zbudowana na późnym Ikarusie 260, co nieco zepsuło jego odbiór w moich oczach.
To zaś prawilny oryginał.
 class="wp-image-710885"
Igen.
Z jednej strony to typowy Ikarus 260 jeżdżący w barwach Volanbusz, czyli węgierskiego odpowiednika PKS-u, z drugiej natomiast ostatni "wolnożyjący" Ikarus 260 na terenie Węgier. Tego dnia kursował pomiędzy Aeroparkiem a głównym dworcem autobusowym w Budapeszcie, a po zakończeniu imprezy oficjalnie przeszedł na emeryturę.
Kiedyś codzienny widok, od niedawna już historia.
Baaardzo wczesny Ikarus 250, wyróżniający się z zewnątrz chociażby zupełnie inną galanterią pasa przedniego. Model 250 to wersja turystyczna, dłuższa o metr od popularniejszego modelu 256.
Ten konkretny egzemplarz pochodzi z rocznika 1970, czyli można uznać, że pierwszego pełnego roku produkcji.
Spotkany również w Tapolcy Ikarus 543, zbudowany na podwoziu m.in czechosłowackiej Avii. Tutaj był do niego znacznie lepszy dostęp, zatem i zdjęcie jest lepsze. To następca rzadkiego Ikarusa 553, przeznaczonego na rynki Bliskiego Wschodu - kiedyś pisałem o nim pośrednio TUTAJ.
Ikarus E94 to bardzo udany i zarazem liczny przedstawiciel submarki Ikarusa o nazwie EAG. Ten pojazd został w tej konfiguracji zbudowany natomiast w zaledwie jednym egzemplarzu, a przy okazji to jedyny znany mi tego typu Ikarus w aranżacji trzyosiowej - nie liczę konstrukcji przegubowych i turystycznych.
Do 2022 roku pełnił służbę w Volanbusz. Później emeryturka, zloty, ścianki i wywiady.

Małym rozczarowaniem była niewielka reprezentacja zagraniczna

Właściwie to przyjechał cały jeden pojazd spoza Węgier, a był to Ikarus 256 z Bułgarii. Wszystkie pozostałe wozy miały węgierskie tablice rejestracyjne. Z jednej strony szkoda, że nie było nikogo np. z Niemiec, Czech czy Polski, ale z drugiej strony to też pokazuje lokalną liczebność starych Ikarusów będących na chodzie.

REKLAMA

Dla porównania, do Tapolcy w maju przyjechała dość pokaźna reprezentacja Niemiec Wschodnich, a do tego jeden Ikarus 280 z Polski, a konkretnie z Poznania. W Aeroparku, oprócz bułgarskiej załogi, wszystkie wozy były z Węgier.

Podobnie, jak wiosną w Tapolcy, część zabytkowych pojazdów była w ruchu i woziła ludzi po trasach turystycznych

Najciekawszym elementem zlotów zabytkowych autobusów jest dla mnie to, że można się takim przejechać, a nie tylko patrzeć z bliska. Wiadomo, że do ruchu turystycznego wytypowano ich kilka, a nie kilkanaście, ale ich zróżnicowanie pozwalało z każdego czerpać inne emocje.

REKLAMA
Dwa wymijające się na trasie Ikarusy 66.

Liczba chętnych przewyższała często liczbę wolnych miejsc w autobusie, dlatego zdarzało się, że pojazd odjeżdżał pełny, a ludzie zostawali na przystanku i czekali na następny kurs realizowany innym wozem.

Węgrzy mają Ikarusa, my Autosana, których zróżnicowanie na zlotach jest znacznie mniejsze

Pomijając fakt, że rzadko kiedy przyjeżdżają inne modele niż H9 i jego wersje rozwojowe, to i wśród samych "H-dziewiatek" dominuje wersja turystyczna H9-21, a na drugim jest miejska H9-35. Innych modeli w zasadzie brak, acz doceniam, że ostatnio na zlotach pojawiało się też kilka Autosanów H10 i starszych wersji H9, tych z początku produkcji.

REKLAMA

W przypadku Ikarusa samych odmian serii 200 jest kwadrylion, a do tego dochodzą jeszcze przedstawiciele młodszej serii 400. Ok, możemy też policzyć starsze Sany H100, ale Węgrzy odpowiadają Ikarusami 55 i 66. Tak że, jakby nie patrzeć, pod kątem zabytków wagi ciężkiej Ikarus robi znacznie większą robotę zarówno liczbą, jak i zróżnicowaniem pojazdów.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA