REKLAMA

Upominają się o orającego asfalt. A działka i tak nie jego

Jeden ciągnik, jeden pług i 200 metrów zniszczonej świeżej nawierzchni. Rolnik spod Gliwic trafił za to na trzy miesiące do aresztu, a nad proporcjonalnością tej decyzji pochyla się już Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Upominają się o orającego asfalt. A działka i tak nie jego

7 sierpnia w gliwickiej Ostropie sześćdziesięciolatek wjechał ciągnikiem na dopiero co wylany asfalt i przeorał jakieś 200 metrów jezdni. Zrobił to z premedytacją, w biały dzień, przy pracujących obok drogowcach. Tłumaczył potem policjantom, że działka jest jego, a remont bezprawny. Zdążył jeszcze zapowiedzieć, że gdy tylko radiowóz zniknie za horyzontem, wróci dokończyć orkę.

Mundurowi nie czekali na to, aż spełni swoje groźby – zatrzymali mężczyznę, a ciągnik został odholowany. Rolnik trafił do aresztu. Rzecznik Praw Obywatelskich sprawdza teraz, czy to aby nie przesadny środek za zaoranie drogi.

Paradoks własności

Dodatkowym smaczkiem jest to, kto miał formalnie oddać tę drogę miastu. Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach ujawnił, że teren stał się własnością gminy w 2001 roku, a stało się to na wniosek o podział działek złożony przez tego samego rolnika. Innymi słowy: człowiek pozwał sam siebie sprzed ćwierćwiecza i przegrał, tyle że rachunek dostanie całe miasto.

Miejscy urzędnicy podkreślają, że własność potwierdza wpis w księdze wieczystej, a także obecny na miejscu geodeta, który sprawdził w terenie granice gminnej działki. Prezydent Gliwic dorzuciła przy okazji, że pan rolnik był już znany z wcześniejszych wybryków.

Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód postawiła 60-latkowi zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości, a wstępna wycena szkód sięga setek tysięcy złotych. Zniszczenia nie skończyły się bowiem na wierzchniej warstwie – ucierpiała również podbudowa, czyli fundament trzymający całą konstrukcję.

To nie przypadek, że przy takiej kwocie sprawa wskakuje na wyższy poziom. Standardowo za zniszczenie cudzej rzeczy grozi od trzech miesięcy do pięciu lat, co reguluje artykuł 288 Kodeksu karnego. Kiedy jednak wartość szkody przekracza próg mienia znacznej wartości, wchodzi artykuł 294 i widełki rosną do przedziału od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

W tle całej awantury pojawił się jeszcze wątek samego pojazdu. Ursus, ta ikona polskiego pola, wystąpił tym razem w roli narzędzia przestępstwa i po całym przedstawieniu wylądował na policyjnym parkingu. Przy okazji wyszło, że ciągnik nie miał ważnego OC.

Co na to rzecznik

Trzymiesięczny areszt to środek zapobiegawczy, nie wyrok. Prokuratura sięgnęła po niego, powołując się na zagrożenie surową karą oraz ryzyko, że podejrzany będzie próbował uniknąć odpowiedzialności. Sąd tę argumentację podzielił i to właśnie wzbudziło wątpliwości.

Pełnomocnik terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach wszczął z urzędu postępowanie wyjaśniające i zwrócił się do gliwickiego sądu o uzasadnienie decyzji o areszcie. Chodzi o sprawdzenie, czy najsurowszy z możliwych środków nie naruszył konstytucyjnych praw człowieka, który od początku się przyznał i nie ukrywał, po co wsiadł na ciągnik. Postępowanie prowadzi katowicki pełnomocnik urzędu.

O winie i ostatecznej karze zdecyduje dopiero proces, a kluczowa okaże się wtedy końcowa wycena szkody, bo to ona przesądzi o kwalifikacji czynu. Wykonawca remontu czeka już w blokach startowych, aż biegli zakończą oględziny i służby dadzą zielone światło, a wtedy zniszczona nawierzchnia trafi do rozbiórki i położona zostanie nowa warstwa asfaltu.

Spór o miedzę można było rozstrzygnąć u geodety albo w księdze wieczystej. Można też było po naszemu, podpinając pług i sprawdzając, kto pęknie pierwszy. Wynik tej próby sił rolnik ogląda teraz zza krat.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.