Volkswagen rozwalił rynek. Na samochód czekasz prawie rok
Nie sądziłem, że Volkswagen jest w stanie zachwycić rynek tak mocno, że na samochód trzeba będzie czekać rok. Jedni powiedzą, że to sukces, drudzy, że absolutna porażka. Kto ma rację?

Volkswagen kilka miesięcy temu pokazał swój nowy samochód elektryczny - ID. Polo. W założeniu ma być przystępnym cenowo autem, które pozwoli producentowi odzyskać należne miejsce w Europie. W teorii jest wszystko dobrze - modny wygląd, dobre osiągi, a podstawowa wersja jest tania. Zamówienia ruszyły jak z kopyta. I teraz poznaliśmy ich skalę.
Volkswagen ID. Polo wyprzedał się na pniu. Czekasz rok
Zamówienia ruszyły z kopyta, większość klientów nawet nie czekała na pojawienie się auta w salonie. 30 tysięcy zamówień zostało złożonych, co zablokowało moce produkcyjne na najbliższe 10 miesięcy.
Tłumacząc to obrazowo - jak zamówisz dzisiaj, to dostaniesz swoje ID. Polo w czerwcu. To bezprecedensowa sytuacja, bo mówimy o niewielkim samochodzie elektrycznym, który nagle jest rozchwytywany. Za sukcesem stoi tak naprawdę jedna rzecz: cena w relacji do możliwości. Rozsądnie wyceniony samochód zawsze znajdzie nabywcę.

Niektórzy mówią, że to sukces, że Volkswagen w końcu trafił z produktem w odpowiednie miejsce. Inni wskazują na to, że znak ograniczonych mocy, bo w tym czasie chińskie fabryki zbudowałyby kilka razy więcej egzemplarzy.
Prawda leży po obu stronach, bo przecież sam Volkswagen mówił niedawno, że jest w stanie wyprodukować rocznie co najmniej milion więcej aut niż ma zamówień. Zapewne prezesowi chodziło o segment SUV, a nie elektryczny.

Co ciekawe - tyle samo czeka się na Cuprę Raval i Skodę Epic, które również zebrały masę zamówień. I coś mi nie chce zaskoczyć w głowie. Ledwo tydzień temu informowałem o planie ratunkowym Volkswagena, o zwolnieniu 50 tysięcy ludzi, o zamykaniu czterech fabryk.
Wszystko dlatego, że spada zysk, że klienci nie wybierają tak chętnie niemieckiego producenta. No nie wiem, a próbowaliście może sprzedawać tanie samochody? Wydaje mi się, że w nich tkwi potencjał. Ale niestety na nich marża jest mniejsza, a przecież Volkswagen chciałby mieć ją na poziomie 9 proc.
Niemcy nie chcą robić zysków na wolumenie. I mogą się na tym przejechać.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.