REKLAMA

Opel ma nowe logo na Wyspach. Podziwu godna konsekwencja w cięciu

Vauxhall pokazał trzynastą wersję swojego logo. Gryf schudł, stracił flagę i wygląda, jakby wycięto go z kartonu tępymi nożyczkami. Brytyjczycy mówią o ostrości i czystości. Reszta branży przerabiała ten trend w okolicach 2020 roku.

Opel ma nowe logo na Wyspach. Podziwu godna konsekwencja w cięciu
REKLAMA

W ostatni dzień września brytyjska marka odchudziła swojego gryfa i ogłosiła to z powagą pasującą do wynalezienia koła. Zamknięto mu dziób, uczesano grzywę, a na deser wyprasowano wszystko, co dało się wyprasować. Zniknęła też flaga z literą V, którą ptak dzierżył, odkąd ktokolwiek pamięta. Oficjalnie to trzynasta generacja emblematu. Nieoficjalnie – trzynaste podejście do tego, żeby to samo zwierzę wyglądało za każdym razem odrobinę gorzej.

REKLAMA
Z poprzedniego znaku dużo łatwiej było wyczytać, co przedstawia

Co pan widzi na obrazku?

Może to tylko moja ułomność, ale dla mnie stworzenie z nowego logo wygląda jak Anubis, któremu kazano pozować do zdjęcia paszportowego. Albo jak Apis ze spiłowanymi różkami. Albo jak piktogram ostrzegawczy w zoo, z tych, który ma działać z daleka nawet na analfabetów, żeby nie wpychali paluchów do klatki.

Do tego dochodzi równie przemyślane uzasadnienie. Znaczek ma być prostszy i łatwiejszy do rozpoznania. Fragment o „prostszym” projektant zdecydowanie wziął sobie do serca. Co do rozpoznania, to nawet wiedząc, co ma tam być, trudno mi tam wypatrzeć gryfa.

REKLAMA

Może to być w zasadzie cokolwiek, bo z elementów tradycyjnie gryfich nie ma prawie nic. Nie jest to orzeł z lwim zadem. Nie ma ani ciała lwa, ani szponów, ani skrzydeł, ani głowy orła, ani (opcjonalnych) oślich uszu. Został niby haczykowaty dziób, ale narysowany tak, że równie dobrze mógłby należeć do obrażonej krowy.

Ponoć pasuje też do języka stylistycznego „Bold and Pure” oraz – uwaga – lepiej prezentuje się podświetlony w autach elektrycznych. Czyli Vauxhall obciął gryfowi grzywę i zabrał flagę, żeby dioda LED nie musiała się tak męczyć. Przy tym Opel tłumaczący kiedyś zmianę kroju liter wypada jak Leonardo da Vinci broniący proporcji człowieka witruwiańskiego.

REKLAMA

Im więcej ciebie, tym mniej

Wisienką na torcie jest to, że to logo spóźniło się o całą epokę. Płaskie, bezcieniowe, minimalistyczne znaczki rządziły w okolicach 2020 r. Wtedy zresztą Vauxhall sam obciął gryfowi skrzydło i pożegnał się z trójwymiarowym chromem z 2008 r. Potem Opel połamał sobie błyskawicę, Chevrolet rozciągnął swój krzyżyk w poziomie, Bentley poprawił swoje skrzydła.

Vauxhall w swoich zmianach jest chociaż konsekwentny. Przy każdej zmianie coś gryfowi odbiera: w 2020 r. poleciały skrzydło i napis z nazwą marki nad kółkiem, teraz flaga. Jeśli trend się utrzyma, około 2040 r. dostaniemy czerwone kółko z jedną białą kreską w środku i komunikat prasowy o bezkompromisowej redukcji formy. W branży nazywa się to destylowaniem esencji marki. W praktyce temu gryfu kończą się już rzeczy, które da mu się jeszcze obciąć.

REKLAMA
Kolejne wcielenia gryfa na przestrzeni lat

Zmiana jest przy tym bezcelowa w sposób niemal wzruszający. Vauxhall to Opel z kierownicą po prawej stronie i mitycznym ptako-lwem z przodu: te same platformy, te same napędy, te same nadwozia. Zamiast dać tym autom choćby śladową ilość własnego charakteru, Stellantis daje im lifting gryfa. Niewątpliwie taniej i bez zaprzęgania do pracy działu inżynierii.

Publicznie znaczek ma zadebiutować 12 października w Paryżu na koncepcie STX, czyli kombi, z którego za rok ma powstać model seryjny, najpewniej kolejna Astra. Potem pojedzie na auta seryjne i na szyldy, a Brytyjczycy będą się do niego przyzwyczajać przez kilka sezonów. Albo w ogóle tego nie zauważą – ręka w górę, kto narysuje z pamięci poprzedniego gryfa.

REKLAMA

Pocieszające jest jedno: ten stwór przetrwał 5000 lat, więc przetrwa też grafików Vauxhalla.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA