REKLAMA

Słynna Toyota znowu oberwie przyczepą. Przygotujcie chusteczki

Toyota przeprowadziła bardzo mocną akcję marketingową. Wzięła swoją nowość z 2026 roku, czyli elektrycznego Hiluxa i przeprowadziła taki sam tekst, jaki zrobiła ekipa programu Top Gear na starym modelu - zrzuciła na niego przyczepę kempingową.

Słynna Toyota znowu oberwie przyczepą. Przygotujcie chusteczki
REKLAMA

W 2003 roku ekipa popularnego programu Top Gear postanowiła sprawdzić, czy da się zniszczyć Toyotę Hilux - znaną ze swojej długowieczności. Do eksperymentu wykorzystano używany egzemplarz, który poddano serii coraz bardziej absurdalnych prób.

REKLAMA

Samochód został zalany wodą morską, był podpalony, oberwał kulą do wyburzenia, czy został uderzony przez spadającą przyczepę kempingową. Oryginalny materiał znajdziecie tutaj (uwaga - nostalgia powraca).

Toyota za każdym razem wyglądała coraz gorzej, ale wciąż dawała się uruchomić. Ostatecznie trafiła nawet do studia Top Gear, gdzie stała się jednym elementów wystroju.

REKLAMA

Ten eksperyment na trwałe zapisał się w historii motoryzacji i pomógł zbudować legendę Hiluxa jako samochodu, który przeżyje niemal wszystko. Jako dziecko ekscytowałem się tym jak Cheetosami w kształcie piłek.

Hilux kontra przyczepa, wersja odświeżona

Brytyjski oddział Toyoty postanowił nawiązać do tamtych wydarzeń. Jednak podszedł do tego bardzo mądrze, zamiast robić coś, na co fani będą kręcić nosem, oddał decyzję w ręce internautów.

REKLAMA

Na Reddicie przeprowadzono głosowanie, w którym użytkownicy mogli wybrać jedną z dwóch opcji: uderzenie samochodu jednotonową kulą wyburzeniową albo zrzucenie na niego pełnowymiarowej przyczepy kempingowej. Zwyciężyła druga opcja.

Toyota musiała do tego przygotować tylko odpowiednią scenografię. Na lotnisku Bentwaters w hrabstwie Suffolk w Anglii podwieszono przyczepę ważącą 760 kg na wysokości 30 stóp (ok. 9 m). Bezpośrednio pod nią zaparkowano nowego, elektrycznego Hiluxa. Następnie zwolniono zabezpieczenie i pozwolono grawitacji wykonać resztę pracy.

REKLAMA

Samochód przeżył

Po uderzeniu przyczepa rozpadła się na kawałki, a Hilux otrzymał solidny cios w dach, który uległ deformacji. Do tego pękła przednia szyba, a także uszkodzona została paka. Mimo to, to zawieszenie zaabsorbowało znaczną część siły uderzeniowej, a po chwili samochód uruchomił się i odjechał o własnych siłach.

Toyota poinformowała, że akumulator trakcyjny i silniki elektryczne nie ucierpiały w wyniku uderzenia.

REKLAMA

Oczywiście nie oznacza to, że Hilux nadaje się do dalszej eksploatacji. Uszkodzenia dachu wyglądają na tyle poważnie, że samochód prawdopodobnie zostanie zakwalifikowany do kasacji.

REKLAMA

Jednakże, nie nastąpi to raczej tak prędko, bo na przyczepie może się nie skończyć. W komunikacie prasowym producent uznał, że zrzucenie przyczepy było jedynie rozgrzewką, i przekazał samochód ekipie oficjalnego kanału Top Gear na YouTube.

Możemy się więc spodziewać kolejnych prób zniszczenia elektrycznego Hiluxa, tym razem przeprowadzonych przez ludzi, którzy ponad dwie dekady temu stworzyli jego legendę - tyle, że już bez Jeremy'ego Clarksona.

REKLAMA

Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

REKLAMA
REKLAMA