REKLAMA

Top Gear powraca i potrzebuje prowadzącego. Faworyt jest jeden

Przedstawiciel BBC ogłosił wszem i wobec, że do ramówki brytyjskiej telewizji wróci znany i kochany przez miliony Top Gear. Otworzyła się także giełda nazwisk, kto poprowadzi nową serię.

Top Gear powraca i potrzebuje prowadzącego. Faworyt jest jeden

Pierwsze kroki w świecie motoryzacji pomagali mi stawiać Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May - trójka brytyjskich dziennikarzy prowadzących najsłynniejszą edycję programu Top Gear, który przez lata zapewniał rozrywkę miłośnikom motoryzacji.

Niestety, przez zakulisowe perypetie najpierw trójka oryginalnych prowadzących odeszła, potem przyszli kolejni, którzy nie dorastali oryginałom do pięt, przez co marka zaczęła się rozmieniać na drobne, aż do ostatecznego zakończenia tego formatu.

Oryginalni prowadzący w międzyczasie stworzyli nowe dzieło - The Grand Tour, ale ten program z ich udziałem także został już zakończony. Amazon ogłosił jednak niedawno reaktywację z nowymi prowadzącymi. Brytyjska telewizja nie mogła być gorsza.

BBC potwierdza, że Top Gear powraca

Jak podaje BBC News, dyrektor ds. rozrywki BBC Ed Havard ogłosił: "możemy potwierdzić, że Top Gear powróci".

Nie chciał on jednak ujawnić, kiedy program powróci na antenę ani kto będzie jego gospodarzem. Wiadomo tyle, że ostatnie trio - Paddy McGuiness, Chris Harris i Freddie Flintoff - nie wróci.

Za kulisami zaczęła się giełda nazwisk

Sytuacja przypomina trochę to, co możemy zaobserwować po zwolnieniu selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski. Z tą różnicą, że wśród kandydatów nie ma Macieja Skorży.

Już wcześniejsze doniesienia sugerowały, że rozmowy w sprawie wznowionego programu prowadzi Jimmy Carr. To znany, brytyjski komik, znany z mocnego, często czarnego i ofensywnego humoru, a prywatnie miłośnik motoryzacji.

No nie wiem jak wam, ale mi to brzmi jak idealny następca Clarksona. Havard, zapytany o plotki, powiedział: "Jimmy byłby świetnym gospodarzem".

Co ważne, Carr ma na koncie występy w wielu programach brytyjskiej telewizji, z czego aż czterokrotnie gościł w Top Gear, a w tym trzy razy na torze - za pierwszym razem udało mu się nawet ustanowić rekord toru za kierownicą Suzuki Liana, uzyskując lepszy czas od m.in. Marka Webbera.

I tak, Carr jechał po suchym torze, a Webber na mokrym, ale Carr nie jest kierowcą Formuły 1. Dla kontrastu, w kolejnym występie w Chevrolecie Lacetti ustanowił najgorszy czas okrążenia, wypadając z ostatniego zakrętu.

Jego pierwszy, gościnny występ w programie możecie sobie przypomnieć poniżej:

A kto miałby mu towarzyszyć?

Jak wiadomo, Top Gear musi mieć trzech prowadzących - tak jak Kardashianki są trzy, Alvin miał dwóch wiewiórczych towarzyszy, to i Top Gear musi prowadzić trio. Obok Jimmy'ego Carra rozkręciła się karuzela nazwisk - ale tu już robi się nieco dziwnie.

Drugim po Carrze najmocniejszym kandydatem jest rzekomo Joe Marler - były rugbysta, który po przejściu na sportową emeryturę w 2024 roku został osobowością telewizyjną.

Wśród kandydatów wymienianych przez Guardiana, pojawiają się także aktor Rowan Atkinson, znany restaurator Gordon Ramsay oraz modelka i kierowca wyścigowy Jodie Kidd. Trafiłem nawet na plotkę, że w castingu udział miał brać... streamer KSI. I tak, zaraz masowo napiszecie że go nie znacie, ale mnie naprawdę to nie obchodzi - to nie czyni was lepszymi ani nic w podobie. Choć muszę przyznać, że wam zazdroszczę.

Co wiadomo na pewno, w 2027 roku wypadnie równo pięćdziesiąta różnica premiery pierwszego odcinka programu Top Gear. Ale kto dokładnie poprowadzi nowe odcinki - przekonamy się z czasem.

Więcej najświeższych wiadomości znajdziesz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.