Tanie paliwa domknęli w jeden dzień. Zaistniała "konieczność pilnego wejścia"
Wprawdzie nieładnie jest się znęcać nawet nad politykami, ale proces reaktywacji CPN jest zbyt zabawny, żeby go pominąć. Tym bardziej że rząd sam przyznał, że zaistniała pilna konieczność, by go przywrócić, i mamy to na piśmie.

Przypominam, co wydarzyło się wczoraj. Premier Donald Tusk ogłosił, że powraca program Ceny Paliw Niżej, co było dość niespodziewane. Tylko wybitni złośliwcy mogliby sugerować, że ogłosił go w panice po tym, jak dzień wcześniej okazało się, że wyciekły dane osobowe 19 mln Polaków.
Problem w tym, że rząd właśnie praktycznie to przyznał.
Nowy, ale nie stary CPN
Premier zapowiedział go wczoraj w ciągu dnia, a słowo błyskawicznie stało się ciałem. W trybie ultraprzyspieszonym zostało wydane odpowiednie rozporządzenie. Nie podlegało konsultacjom, opiniowaniu ani niczemu podobnemu, ale za to od razu zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw, na wyraźną prośbę wnioskującego.
To oznacza, że za chwilę paliwo będzie tańsze, może nawet o 1 zł na litrze, jak przewidywał premier. Użył on nazwy CPN, ale nie jest to dokładnie ten sam CPN co wcześniej.
Nowy CPN sprowadza się do obniżenia stawki VAT na wybrane paliwa w okresie od 17 do 31 sierpnia 2026 r. Od razu odpowiem na pytanie o LPG: wciąż go nie uwzględniono. To, co zacytuję, stanowi prawie całą treść rozporządzenia, ponieważ nie jest ono zbyt długie:
W okresie od dnia 17 sierpnia 2026 r. do dnia 31 sierpnia 2026 r. obniżoną do wysokości 8 % stawkę podatku stosuje się do dostawy, wewnątrzwspólnotowego nabycia i importu:
1) benzyn silnikowych (CN 2710 12 45 lub 2710 12 49) oraz wyrobów powstałych ze zmieszania tych benzyn z biokomponentami, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach;
2) olejów napędowych (CN 2710 19 42, 2710 19 44 i 2710 20 11) oraz wyrobów powstałych ze zmieszania tych olejów z biokomponentami, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach;
3) biokomponentów stanowiących samoistne paliwa, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach, przeznaczonych do napędu silników spalinowych – bez względu na kod CN.
W obecnej wersji CPN nie ma mowy o redukcji akcyzy, która wcześniej była obniżona do minimalnego poziomu dozwolonego przez przepisy UE. Rozporządzenie nie zawiera tej informacji, ale komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazuje, że wciąż będą ustalane ceny maksymalne. Wcześniej publikowano je każdego dnia roboczego.
W grze były inne rozwiązania
Głosy, że niskie ceny paliw mogą powrócić pod koniec wakacji, pojawiały się w lipcu. Wtedy wydawało się, że rząd zawalczy o nie innymi sposobami.
Rząd przedłożył zupełnie inny projekt, czyli ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
To się nie udało, bo ustawę zablokował prezydent. Potem pojawiły się głosy o innych rozwiązaniach. Dzień przed ogłoszeniem CPN minister Miłosz Motyka w radiowym wywiadzie przedstawiał zupełnie inny pomysł na obniżenie cen paliw.
Skupił się na tym, że ceny detaliczne na stacjach wzrastają błyskawicznie, ale spadają powoli. Nie wykluczył ustawowego uregulowania tej sytuacji, by ceny detaliczne bardziej współgrały z cenami hurtowymi. I nagle dostaliśmy CPN.
Pilna potrzeba
Premier zapowiedział CPN w czwartek. Również w czwartek pojawił się projekt rozporządzenia w tej sprawie. W jego uzasadnieniu czytamy:
Pod koniec czerwca br. sytuacja na rynkach paliw uległa pewnej stabilizacji, dlatego też od 1 lipca br. ww. rozwiązanie nie było kontynuowane. Choć w ostatnich miesiącach odnotowano chwilowy spadek cen paliw, który pozwalał na stabilizację nastrojów rynkowych, to aktualna sytuacja wymaga ponownej interwencji, uzasadnione jest zatem ponowne obniżenie stawki podatku VAT na ww. paliwa silnikowe.
Ta aktualna sytuacja była tak pilna, że wyraźnie zaznaczono to w piśmie do prezes Rządowego Centrum Legislacji, prosząc o szybką publikację rozporządzenia. Zwrócono się:
– z uprzejmą prośbą o pilne ogłoszenie w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej.
gdyż:
Jednocześnie uprzejmie informuję, że ww. rozporządzenie nie było przedmiotem uzgodnień, opiniowania, konsultacji publicznych oraz komisji prawniczej z uwagi na konieczność jego pilnego wejścia w życie.
Publikacja musiała być szybka, żeby od poniedziałku obowiązywała niższa stawka podatku VAT.
A cóż się stało, że potrzeba stała się tak pilna? Rząd odkrył 13 sierpnia, że kończą się wakacje, i to było takie pilne? Pewnie nie, więc może ceny paliw w hurcie tak straszliwie skoczyły?
Ceny hurtowe Orlenu w tym tygodniu wyglądały tak:
- 13 sierpnia – 5 568 zł za Pb95,
- 12 sierpnia – 5 483 zł,
- 11 sierpnia – 5 390 zł.
Ceny ON w tych dniach rosły następująco: 6298 zł, 6380 zł, 6453 zł. Dziś trzeba zapłacić 5 632 zł za Pb95 i 6 526 zł za ON. Faktycznie zatem cena metra sześciennego paliwa rosła w hurcie.
Rynkowa cena ropy naftowej na świecie również rosła. W ciągu tygodnia cena baryłki wzrosła o 5,9 proc., ale dzisiejsze 88,50 dolara za baryłkę nie jest poziomem, którego nie doświadczaliśmy dość często w ostatnich latach.
Sami możecie ocenić, czy wzrost cen w hurcie jest tą pilną koniecznością, która sprawiła, że całość ścieżki formalnej załatwiono w jeden dzień.
Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.