Generalny Inspektorat Transportu Drogowego ostrzega przed oszustami podszywającymi się pod niego. Wysyłają oni SMS-y, czy e-maile, wzywając do zapłaty, wraz z linkami gdzie możemy tego dokonać. To jednak jest oszustwo, a my powiemy co robić w takiej sytuacji.

Chyba nikt nie lubi dostawać mandatów z fotoradarów - nie ma w tym nic przyjemnego, ale sami jesteśmy sobie winni. A co jeśli nic nie zrobiliśmy, a SMS, bądź e-mailem dostaliśmy wezwanie do zapłaty? Generalny Inspektorat Transportu Drogowego ostrzega przez takim procederem.
GITD ostrzega przed oszustami
GITD ostrzega przed oszustami, którzy podszywają się pod inspektorat i próbują wyciągnąć od kierowców pieniądze albo dane osobowe. Oszuści wysyłają SMS-y, e-maile, a nawet fałszywą korespondencję papierową, udając także przedstawicieli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Wiadomość może sugerować, że np. fotoradar zarejestrowała Twoje wykroczenie i trzeba natychmiast zapłacić mandat.

Najważniejszy haczyk to link do płatności. Ma wyglądać (a nawet i nie, jak pokazuje powyższe zdjęcie) jak oficjalna procedura GITD, ale prowadzi do strony przestępców, którzy mogą próbować zdobyć dane karty, dane logowania do banku albo inne informacje. Co więcej, GITD nie przesyła linków do uiszczenia grzywny nałożonej mandatem karnym - jeżeli tylko dostajesz SMS, z linkiem do uiszczenia zapłaty, to praktycznie możesz od razu potraktować go jako oszustwo.
To jest zresztą całkiem sprytny przekręt, bo oszust nie musi nawet wiedzieć, czy faktycznie popełniłeś wykroczenie. Wystarczy, że ktoś wyśle tysiącom kierowców wiadomość wyglądającą przynajmniej trochę autentycznie, z wezwaniem do zapłaty nawet kilkuset zł, to statystycznie ktoś niezorientowany się przestraszy i kliknie, by uregulować nieistniejącą należność.
Bo w rzeczywistości wygląda to tak:
Jeżeli urządzenie zarejestruje wykroczenie, CANARD wysyła właścicielowi/posiadaczowi pojazdu korespondencję, w której znajdują się formularze pozwalające ustalić, kto prowadził samochód i co dokładnie się wydarzyło. Dopiero później może dojść do nałożenia mandatu - wtedy oficjalna korespondencja może przyjść tradycyjną pocztą, albo przez eBOK CANARD.
Mandat kredytowany ma przypisany indywidualny numer rachunku bankowego. Płacisz przelewem, na poczcie albo przez bankowość elektroniczną, ale nie przez jakiś losowy link otrzymany w SMS-ie, czy e-mailu.
A co robić z takim fałszywym wezwaniem?
CANARD przypomina, że podejrzane SMS-y można bezpłatnie przekazywać na numer 8080, obsługiwany przez CERT Polska. Numer działa całodobowo, na terenie całego kraju.
Jeżeli ktoś już kliknął w nadesłany link, podał dane bankowe albo stracił pieniądze, GITD zaleca natychmiastowy kontakt z bankiem oraz zgłoszenie sprawy policji i CERT Polska.
Oszuści mogą naprawdę dobrze skopiować wygląd korespondencji CANARD. Dlatego nie wystarczy patrzeć, czy jest logo GITD, numer sprawy, zdjęcie samochodu itd. Dlatego kiedy tylko dostaniemy jakąś wiadomość podpisaną jako "GITD", czy "CANARD", należy na spokojnie jej się przyjrzeć i nie klikać w żadne linki. A jeżeli takowe się w ogóle pojawiają, wiadomość jest na 100 proc. fałszywa.
Więcej o mandatach i systemie CANARD przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.