Wszystkich Świętych to ważne święto w kalendarzu - wspominamy najbliższych, którzy nas opuścili, ale też jest to okazja do spotkań w rodzinnym gronie, często jedyny raz w całym roku. Wiążą się z tym wyjazdy, które mogą przynieść mocny ból głowy - podpowiadamy, jak go sobie oszczędzić.

Wizyta na cmentarzu 1 listopada bywa sporym wyzwaniem logistycznym. W okolicach największych nekropolii tworzą się korki, część ulic zostaje zamknięta, a miejsca parkingowe szybko się kończą. W takiej sytuacji łatwo ulec pokusie, by zatrzymać samochód „tylko na chwilę” w miejscu, w którym normalnie nie przyszłoby nam do głowy parkować, albo wjeżdżać na teren samego cmentarza, gdyż bliska nam osoba spoczywa daleko od bramy.
Warto jednak pamiętać, że Wszystkich Świętych nie zawiesza przepisów ruchu drogowego. Policja co roku organizuje swoją słynną akcję Znicz, podczas której może kontrolować prędkość, trzeźwość i sposób parkowania, a organizacja ruchu bywa bardziej skomplikowana niż w dni powszednie.
To czego się spodziewać podczas wyjazdu?
Organy ścigania często ustanawiają zmiany w organizacji ruchu wokół cmentarzy, by sprostać zwiększonej liczbie aut na 1 listopada. Mogą one obejmować objazdy, czasowe zakazy wjazdu i zakazy zatrzymywania się, specjalne buspasy lub odcinki przeznaczone dla komunikacji miejskiej, a także zamknięte ulice. Ewentualnie te, które przez resztę roku są dwukierunkowe, 1 listopada nagle stają się jednokierunkowe.
Trzeba więc zachować wzmożoną czujność. Jeżeli ruchem kieruje policjant, należy stosować się tylko i wyłącznie do jego poleceń oraz sygnałów - za niestosowanie się grozi mandat od 300 do 500 zł.
W rejonie cmentarzy ruch pieszych potrafi być wyjątkowo intensywny. Ludzie przechodzą między samochodami, dochodzą do parkingów i korzystają z tymczasowych przejść. Kierowca powinien zachować więc szczególną ostrożność przy przejściach dla pieszych i ustępować pierwszeństwa zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie wolno wyprzedzać na przejściu bez sygnalizacji świetlnej ani bezpośrednio przed nim, a także omijać pojazdu, który zatrzymał się, by przepuścić pieszego.
A co nam grozi za łamanie zasad? Podczas wyjazdu na 1 listopada, niestosowanie się do znaków zakazu ruchu lub zakazu wjazdu (B-1, B-2), w postaci wjazdu na ulice wyłączone z ruchu wokół nekropolii, grozi mandatem w wysokości od 250 do nawet 500 zł oraz punktami karnymi.
W końcu dojechaliśmy. Co z parkowaniem?
No właśnie - to jest największy koszmar przy wyjazdach na Wszystkich Świętych. Dobre miejsce do zaparkowania samochodu bliżej niż kilometr od bramy może być na niektórych nekropoliach dobrem luksusowym.
Najważniejsza zasada brzmi: brak wolnego miejsca nie uprawnia do zaparkowania w miejscu zabronionym. Zgodnie z art. 46 Prawa o ruchu drogowym postój nie może powodować zagrożenia bezpieczeństwa ani utrudniać ruchu. Jeżeli nasza wizyta na cmentarzu wiąże się z możliwością nie znalezienia miejsca do parkingowego - poważnie rozważyłbym udanie się nań komunikacją zbiorową.
Zwłaszcza, że dla służb czas Wszystkich Świętych to prawdziwe żniwa. Choć nie jest to tak powszechne jak mogłoby być, to zdarzają się całe alejki źle zaparkowanych samochodów z prezentami za wycieraczką.
Za pozostawienie auta na trawniku czy pasie zieleni grozi mandat od 50 do 500 zł. Do tego, zostawienie samochodu w miejscu, gdzie utrudnia on ruch autobusom komunikacji miejskiej lub pojazdom ratunkowym, skutkuje mandatem do 300 zł oraz odholowaniem pojazdu na koszt właściciela.
A już na pewno nie wjeżdżaj na teren cmentarza
Osoby starsze i mające trudności z poruszaniem się również posiadają bliskich, którzy „zmienili miejsce zamieszkania”. Jednak, kiedy grób członka rodziny znajduje się daleko w głąb cmentarza, zapalenie znicza czy położenie kwiatów może być wyzwaniem. Niektórzy wpadają wtedy na pomysł wjazdu na cmentarz - niestety, to jest pomysł tak dobry, jak zatrudnianie do pomocy Krzysztofa Rutkowskiego.
Już nawet pomijając fakt, jak aspołecznym zachowaniem jest przeciskanie się między odwiedzającymi cmentarz, to przede wszystkim grozi nam mandat. Jeżeli na wjeździe na cmentarz jest ustawiony znak zakazu (lub jest ustawiany okazjonalnie - osobiście znam taki przypadek) grozi nam od 250 do 500 zł mandatu. A także bura od księdza na następnej mszy lub niechciana sława w internecie, tak jak gagatka na nagraniu z zeszłego roku, który rozpoczął Rajd Barbórka z chryzantemami.
Choć uczciwie trzeba przyznać, że powyższe ograniczenie wiąże się głównie z dniem Wszystkich Świętych - wiele nekropolii (czy raczej organów nimi zarządzających) narzuca zakaz tylko na 1 listopada lub na dni poprzedzające tę datę (w zależności od tego, w jaki dzień tygodnia wypada święto). Ale już 2 listopada zwykle wjazd na teren nekropolii jest legalny. Przykładowo, Zarząd Cmentarzy Komunalnych w Warszawie nakłada zakaz do 1 listopada, co oznacza, że w Dzień Zaduszny już możemy wjechać.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że nawet gdy jest to dozwolone, to musimy uprzednio wystąpić o odpowiednie zezwolenie do administratora terenu.
Więcej porad znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.