REKLAMA

Siedziałem w nowym Renault Twingo. Drzwi nie było w moim bingo

Na ulicach wielu europejskich miast można już spotkać pierwsze egzemplarze nowego Twingo, a tymczasem w Polsce mieliśmy dopiero prapremierę tego modelu. Wsiadłem do nowości Renault na Kongresie Nowej Mobilności i mam pewne uwagi.

Renault Twingo 2026

Rynek najmniejszych aut, czyli zgodnie z branżową nomenklaturą segment A, od lat się kurczy – zarówno pod względem oferty, jak i zainteresowania klientów. Na ten stan rzeczy składa się wiele czynników, w tym zaostrzające się normy emisji spalin i rosnące ceny.

W efekcie tego typu samochody z małych, uroczych i funkcjonalnych pudełek stały się większymi i znacznie droższymi autami, z pasywno-agresywną stylizacją nadwozia (tak, na ciebie patrzę, Picanto).

Teraz, wraz z parciem ku elektromobilności, segment A zaczyna przeżywać swój renesans, a w salonach przybywa ciekawych modeli. Choć znowu – albo są dramatycznie proste niczym sprzęt AGD, ale tanie (np. pierwsza Dacia Spring), albo kipią od stylu i atrakcyjnych detali, ale są drogie (np. Fiat 500e).

Renault Twingo 2026

I wtedy na scenę wjeżdża nowe Twingo

Renault, wzorem Fiata, zorientowało się, że europejscy klienci lubią nawiązania do aut swojej młodości i właśnie to (oraz dobry stosunek ceny do możliwości) jest istotnym argumentem, mogącym przekonać ich do zakupu nowego, elektrycznego samochodu.

Eksperyment polegający na stworzeniu współczesnych inkarnacji modeli 4 i 5 dobrze się przyjął, więc Francuzi poszli o krok dalej i stworzyli kolejny model elektryczny, grający na sentymentach nieco młodszego pokolenia – Twingo.

Samochód ten został oficjalnie zaprezentowany na początku listopada zeszłego roku i w krajach Europy Zachodniej jest już od dawna w sprzedaży, ale my musimy poczekać na niego jeszcze do 2027 roku. Dość powiedzieć, że podczas ubiegłotygodniowego Kongresu Nowej Mobilności w Katowicach miała miejsce dopiero prapremiera nowego Renault Twingo.

Ale przynajmniej dzięki temu miałem okazję po raz pierwszy obejrzeć to auto z bliska i zająć miejsce w kabinie.

Renault Twingo 2026

Renault, robisz to dobrze

Renault Twingo w najnowszym wcieleniu nie jest już autem tak małym, jak jego pierwsza odsłona, ale nazwać go przerośniętym to gruba przesada. Wóz ma 379 cm długości, 172 cm szerokości i 149 cm wysokości, a jego rozstaw osi mierzy 249 cm.

Renault Twingo 2026

No i pod względem stylistyki jest godnym następcą swojego kultowego przodka – wystarczy rzucić na niego okiem, żeby od razu było wiadomo, że to Twingo. Charakterystyczne, nieco wystające półokrągłe reflektory i podobne światła z tyłu, potrójny wlot powietrza na masce (w nowym modelu będący co prawda atrapą), wszystko tu się zgadza.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Nie zgadza się tylko liczba drzwi. Oryginał był trzydrzwiowy, a w nowym Twingo tych drzwi mamy pięć. Może trochę szkoda, bo osobiście jestem wielki fanem aut „w trzech furtkach”, ale niewątpliwie zyskała na tym funkcjonalność i łatwość wsiadania do drugiego rzędu siedzeń.

Renault Twingo 2026

Co więcej, tylna kanapa jest regulowana, co pozwala płynnie zmieniać proporcje między ilością miejsca na nogi dla jadących w drugim rzędzie a pojemnością bagażnika. W zależności od położenia siedzeń, kufer ma od 260 do 360 l, a maksymalnie można uzyskać 1010 l.

Renault Twingo 2026

We wnętrzu poczułem klimat włoskich i francuskich aut z lat 90.

Czuć, że wykończenie wnętrza jest budżetowe, ale w fajny sposób. Może brzmi to jak oksymoron, ale w niektórych współczesnych, tanich autach od razu po zajęciu miejsca za kierownicą ma się poczucie, że trafiło się tam za karę i chce się jak najszybciej wysiąść.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

W nowym Twingo wszystko jest proste i pozbawione wyrafinowanych materiałów wykończeniowych, ale jednocześnie nie odniosłem wrażenia, że producent traktuje mnie z pogardą, na każdym kroku pokazując, że powinienem wstawać wcześniej, pracować ciężej i nie pić kawy na mieście, żeby kupić coś pozycjonowanego wyżej w ofercie.

Renault Twingo 2026

Są cyfrowe zegary z 7-calowym wyświetlaczem, multimedia oparte na oprogramowaniu Google z 10-calowym ekranem dotykowym, a nawet fizyczne pokrętła do obsługi klimatyzacji, jak w Kangoo czy poprzednim Dusterze. Jest tu esencja tego, co tak naprawdę potrzebne w aucie na co dzień.

Renault Twingo 2026

No i nie zabrakło tu także uwielbianego przez użytkowników (oraz piszącego te słowa) przycisku My Safety Switch, który bez potrzeby zagłębiania się w menu systemu multimedialnego pozwala po uruchomieniu auta aktywować własny profil ustawień asystentów kierowcy.

Renault Twingo 2026

Do miasta wystarczy

Umieszczony z przodu silnik elektryczny generuje 82 KM i 175 Nm, co pozwala na osiągnięcie 100 km/h w zawrotne 12,1 s od startu, ale już do 50 km/h wystarczy tylko 3,85 s. Prędkość maksymalna na poziomie 130 km/h jasno daje do zrozumienia, że o autostradowej jeździe można zapomnieć.

Podobnie zresztą sugeruje pojemność akumulatora wynosząca 27,5 kWh. Po pełnym naładowaniu nowe Twingo może przejechać do 263 km w cyklu mieszanym, ale będąc jego użytkownikiem, posłuchałbym rady filmowych stróżów prawa i „lepiej nie opuszczał miasta”.

Renault Twingo 2026

Polska cena pozostaje zagadką

W momencie światowej premiery francuski producent zapewniał, że nowe Renault Twingo będzie kosztowało poniżej 20 000 euro – i faktycznie tak jest. W Niemczech cennik tego modelu startuje od 19 990 euro, czyli w przeliczeniu ok. 87 500 zł.

Renault Twingo 2026

W Polsce jest jeszcze lepiej, bo ceny zaczynają się od 0 zł. A to dlatego, że jak na razie nowego Twingo nie można jeszcze u nas kupić, o czym wspominałem na początku tekstu.

Przypuszczam, że gdy ten moment w końcu nastąpi, to na start zobaczymy 89 900 zł. A kto wie, może Renault zagra va banque i wyceni elektryczne Twingo na poziomie spalinowego Clio, czyli od 84 900 zł. Pożyjemy, zobaczymy.

Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.