REKLAMA

Nowy Range Rover oficjalnie. Oni naprawdę to zrobili

Zupełnie nowy Range Rover wygląda niepozornie, ale w rzeczywistości skrywa coś, czego absolutnie się nie spodziewacie. Zobaczcie, jak prezentuje się ta 550-konna bestia.

Nowy Range Rover oficjalnie. Oni naprawdę to zrobili

„Range Rover first, Electric second”. Właśnie taką zasadę wyznawał JLR przy tworzeniu swojego nowego luksusowego modelu. Do tej pory auta brytyjskiego producenta kojarzyły się z silnikami spalinowymi, ale właśnie nastąpił przełom. Coś mi mówi, że będziecie zachwyceni.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Zupełnie nowy Range Rover Electric już jest

Też macie dosyć producentów, którzy usilnie starają się odróżnić swoje elektryczne modele od spalinowych? Tak jakby wszystkim klientom zależało, by inni widzieli, że jadą autem na prąd bez spojrzenia na tablice. Niektórzy chcą po prostu identycznej bryły, pod którą skrywa się zwyczajnie inny układ napędowy. Na szczęście brytyjski producent nie chciał niczego udziwniać, a jego nowy Range Rover Electric tylko to potwierdza.

Co tu dużo pisać, jest to pierwszy całkowicie elektryczny model marki, który oferuje naprawdę wydajną technologię, ale z wierzchu absolutnie tego nie widać. Chyba teraz już dobrze zrozumieliście motto, którym kieruje się Range Rover Electric.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Producent chwali się, że z zewnątrz nowy Range Rover Electric różni się od spalinowej odmiany tylko bardziej aerodynamiczną osłoną chłodnicy, której obecność zależy od rynku, kołami oraz specjalnie zaprojektowanym podwoziem. Felgi mają natomiast kapselki z napisem EV. Ogólny design auta już wcześniej był minimalistyczny, elegancki i gładki, po prostu pasujący do tego modelu, a teraz grupa potencjalnych klientów zwiększyła się o entuzjastów aut na prąd.

Jeśli gdzieś z tyłu głowy towarzyszy wam myśl, że Range Rover Electric będzie gorszy pod względem możliwości jezdnych od spalinowego wariantu, dodam tylko, że głębokość brodzenia wynosi 900 mm, czyli jest dokładnie taka sama. Przed wjechaniem do wody ograniczy was zatem nie akumulator, tylko własna odwaga lub jej brak.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

W środku też poczujecie się jak w domu

Gdyby posadzić was w środku nowego Range Rovera Electric, coś czuję, że też mielibyście problem z odnalezieniem jakichkolwiek różnic, nawet gdybyście korzystali z lupki. Ale gdyby znalezienie choć jednego wyróżnika było naprawdę koniecznie, wystarczy rzucić okiem na cyfrowe zegary i obrotomierz, a raczej jego brak. W jego miejscu znajdziecie wskazania dotyczące zużycia energii i zasięgu. No właśnie, pora na mięsko – albo raczej kotlet sojowy.

Taki zasięg i czas ładowania wystarczą do komfortowego użytkowania

Jeżeli spodziewaliście się, że producent pójdzie w nowym Range Roverze Electric po taniości, myliliście się. To nie jest pierwszy lepszy układ elektryczny, aby po prostu odbębnić poszerzenie oferty o auto z wtyczką. SUV korzysta bowiem z architektury 800 V i potężnego akumulatora o pojemności wynoszącej 118,5 kWh.

Wiadomo, auto waży swoje, zwłaszcze przez masę baterii i wymiary przekraczające pięć metrów długości. Mimo to akumulator zapewnia do 600 km według WLTP. Moc wcale nie jest mała, bo dwa silniki elektryczne z magnesami trwałymi generujące po 353 KM oferują systemowo 550 KM i 850 Nm. Pozwala to na przyspieszenie do setki w 4,3 sekundy. Co ważne, Range Rover Electric umożliwia jazdę w trybie One Pedal.

A jak już się tak najeździcie po mglistych szkockich lasach w kaszkieciku i z wyżłem weimarskim krótkowłosym w bagażniku, będziecie musieli podjechać pod ładowarkę. Na szczęście wizyta nie będzie długa, proces uzupełnienia energii od 10 do 80 proc. zajmuje 22 minuty dzięki maksymalnej mocy ładowania DC wynoszącej 350 kW. Jeżeli natomiast mocno się spieszycie i macie tylko 10 minut na ładowanie, w tym czasie doładujecie się na kolejne 220 km.

Szykujcie kapustę

Czy Range Rover Electric jest droższy od swojego spalinowego odpowiednika? I tak i nie. W Wielkiej Brytanii jego cena zaczyna się od 154 070 funtów, gdy podstawową odmianę spalinową można mieć już za 107 530 funtów. Duża część tej dopłaty wynika jednak z konieczności wybrania wyższej wersji Autobiography zamiast SE, bo to dopiero od niej jest dostępny wariant na prąd.

W Polsce będzie to zapewne jeszcze bardziej odczuwalne, bo podstawowy wariant SE (D300 MHEV) kosztuje u nas 753 100 zł, gdy 107 530 funtów wskazywałoby raczej na 543 500 zł… Elektryczny Range Rover będzie więc drogim interesem, ale coś czuję, że i tak znajdą się chętni na zakup takiego czołgu.

Więcej o Range Roverach przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.