REKLAMA

Pytanie na niedzielę: jaka była twoja największa porażka motoryzacyjna?

Wraca pytanie na niedzielę. W tym tygodniu jest proste: jaka była największa motoryzacyjna porażka, jaka się Wam przydarzyła?

pytanie na niedzielę
REKLAMA

Przez porażkę rozumiem tu wszystko, co wiąże się z posiadaniem samochodu lub jego eksploatacją, a co było wpadką na całej linii. No to może ja zacznę: kiedyś, będąc niezbyt jeszcze mądrym 20-latkiem, zarobiłem niechcący jakieś pieniądze. Bardzo chciałem mieć samochód, więc kupiłem sobie samochód – Forda Mondeo 1.8 TD z 1994 r. Takie fury chodziły wtedy po 20 tys. zł. Niestety, auto było bardzo awaryjne. Regularnie miało problem z brakiem mocy. Po prostu nie jechało, mimo ogromnych nakładów finansowych na naprawy nie rozpędzało się, za to bardzo dużo paliło. Zmierzyłem je kiedyś do setki - 23 sekundy. Spod świateł szło na równo z Lublinem z Andorią bez turbo. Było to niebywale frustrujące i skłaniało mnie do wciskania gazu w podłogę, co i tak nic nie dawało.

REKLAMA

Niestety pewnego dnia podczas zbyt szybkiego pokonywania zakrętu wpadłem prawym kołem w pobocze, spanikowałem i szarpnąłem kierownicą w drugą stronę. Auto wywaliło się na dach, tak z niczego, typu fik i stoi na dachu. Nie wiedziałem nawet kiedy się to stało. Nie spodziewałem się, że samochód może tak łatwo wydachować z powodu utraty sterowności. Wydawało mi się, że po prostu wypadnie z drogi i wjedzie w pole, a on wywrócił się na dach jakby miał środek ciężkości u góry. Wylazłem przez okno, nic mi się nie stało, w okolicy nie było żadnych innych samochodów ani pieszych (był to tzw. środek niczego). Jednak straciłem samochód i wszystkie pieniądze, jakie w niego włożyłem. Była to totalna porażka. Która oczywiście wiele mnie nauczyła.

REKLAMA

Miałem też kiedyś terenówkę

Tu porażką był wybór warsztatu, który podmienił mi w niej dobrą część na uszkodzoną. Prawdopodobnie potrzebował dobrej części dla innego klienta. Podmiana na uszkodzoną część – co zauważyłem w zmienionej pracy silnika, ale zostałem zbyty przez mechanika-oszusta – spowodowała awarię układu napędowego, a jego remont kosztował kwotę 5-cyfrową. I cóż z tego, że terenówką jeździłem nadzwyczaj ostrożnie i powoli, a do zakrętów podchodziłem jak pies do jeża? Jak nie kijem go, to pałką, jak pieniądze nie uciekną tu, to tam. Ogólnie samochody są finansowo bez sensu, chyba że jesteś inwestorem w Porsche i Ferrari, który kupił je 20 lat temu i kisił w bezpowietrznych kapsułach.

A jakie były Wasze największe porażki?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-13T18:53:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T16:23:12+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T15:15:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T12:05:46+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T11:31:30+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T10:41:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T09:58:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:59:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:04:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T07:57:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T17:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T18:32:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T18:22:29+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T15:57:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T14:24:53+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA