REKLAMA

Polska fabryka chińskich samochodów rusza z kopyta. Wiemy kiedy wbiją łopatę

Serial o nazwie polski samochód elektryczny z chińskim rodowodem dobiega końca. Najwidoczniej po 10 latach od podjęcia zamiaru budowy fabryki takich aut, w końcu uda się ją zbudować. Szkopuł w tym, że znów mnie oszukano, bo miałem w 2026 roku kupować polski samochód w salonie.

Polska fabryka chińskich samochodów rusza z kopyta. Wiemy kiedy wbiją łopatę

Tak moi drodzy, Electromobility Poland powstała dekadę temu. Miała nam dostarczyć polski samochód elektryczny, ale tak jakoś głupio wyszło, że wydała 500 mln złotych, a samochodu jak nie było, tak nie ma.

Izera miała być masowo produkowana w 2026 roku, ale to się nie stało przez lata zaniedbań, niejasnej wizji politycznej, braku woli zaangażowania się przez rządzących obu ekip. Nie sposób wszystkich win przypisać EMP, bo części przeszkód nie dało się ominąć.

Projekt Izera upadł, ale został po nim ogromny kawał gruntu, który aż się prosi o postawienie fabryki. W tym roku dowiedzieliśmy się, że udało się nawiązać współpracę z gigantem elektroniki - firną Foxconn. Teraz ma być dobrze, o czym informuje poseł Joński:

Wiemy, kiedy rozpocznie się budowa fabryki polskiego samochodu elektrycznego. Bliżej niż myślisz

Już w przyszłym roku na budowie zostaną wbite pierwsze szpadle. Poznaliśmy również wstępne założenia współpracy.

Otóż Foxconn nie dostarczy samochodu, na którym my przykleimy logo polskiego auta, tylko platformę, hardware i software. W ramach współpracy polscy inżynierowie i designerzy będą dostosowywać samochód do potrzeb klienta, ale nie tylko polskiego, bo samochód ma trafić na europejski rynek.

Fabryka ma się trochę zmienić względem tej, którą przewidywał projekt Izera. Jej największym atutem ma być skalowalność. Na początku powstanie mniejsza linia produkcyjna i jeżeli samochód okaże się sukcesem, to ma być łatwo rozbudowana do zwiększającego się popytu.

Electromobility Poland ma zamiar produkować nawet do 300 tys. aut rocznie, ale w tej chwili trudno sobie wyobrazić takie zainteresowanie.

Foxconn podobno przychylnie patrzy na nasz kraj, bo jesteśmy jego oknem na Europę. Na szczęście Polacy nauczyli się na błędach innych krajów i współpraca ma się opierać na zasadach spółki joint-venture z transferem technologii.

To właśnie na takich spółkach swoją potęgę zbudowały Chiny. Stopniowo ma się zwiększać udział lokalnych komponentów, tak żeby polski firmy również korzystały z tej współpracy.

Powstaną trzy modele - SUV segmentu B, SUV segmentu C i trzeci tajemniczy, ale pewnie również SUV. To się najlepiej sprzedaje.

Trzymam kciuki, ale tak serio

Widzicie, może ten projekt wydaje się porywaniem z motyką na słońce, zwłaszcza w kontekście problemów finansowych całej branży, ale jednocześnie chciałbym, żeby polska marka znów zawitała na europejskie salony. Nie zrobimy tego sami, nie ma szans bez partnera. Foxconn wydaje się sensownym graczem, a nowe władze EMP mówią językiem faktów i nie ukrywają, że łatwo nie będzie. Może tym razem się uda.

PS Grafika przedstawia autorską wariację na temat Izery, wcale się nią nie sugerujcie.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.