REKLAMA

Pędził Teslą prawie 300 km/h. Potrzebna zmiotka z szufelką

Nagranie z portalu YouTube obiega internet - widzimy na nim, jak kierowca Tesli na niemieckim autobahnie przyspiesza do prędkości 286 km/h. Niestety, z powodu pękniętej opony traci panowanie i ulega wypadkowi.

Pędził Teslą prawie 300 km/h. Potrzebna zmiotka z szufelką
REKLAMA

Film z 1 października, przesłany przez użytkownika platformy YouTube o pseudonimie A K8, prezentuje test prędkości Tesli Model S. Mówimy tu jednak nie o wersji bazowej, a o topowej odmianie Plaid z trzema silnikami, rozwijającej łącznie 1020 KM - przyspiesza od 0 do 100 km/h poniżej 2 s, a prędkość maksymalna wynosi 322 km/h.

REKLAMA

Wypadek przy prawie 300 km/h

Wszystko idzie jak z płatka - kierowca jest spokojny i wydaje się mieć wszystko pod kontrolą. Idealnie hamuje, gdy jest ruch i idealnie przyspiesza, gdy droga się zwalnia. Zestaw wskaźników pokazuje, że samochód dobił do prędkości 286 km/h. Ale wtedy zdarzyła się katastrofa.

REKLAMA

Tą katastrofą był wybuch opony podczas jazdy właśnie z taką prędkością. Kiedy to się stało, kierowca mógł tylko krzyczeć i wykonać kontrę kierownicą, ale było już za późno: stracił panowanie nad samochodem i niedługo potem miał wypadek.

Moment wypadku nie jest widoczny na nagraniu, ale jest nagranie pokazujące samochód po wypadku: kompletnie rozbity. Na szczęście nikt nie zginął, ale mogło dojść do poważnej tragedii, nie tylko dlatego, że kierowca mógł stracić życie, ale także dlatego, że Tesla mogła zderzyć się z innym samochodem, a zderzenie przy takiej prędkości może mieć tragiczne skutki.

REKLAMA

Winne są opony

Według opisu filmu Model S Plaid został wyposażony w opony Michelin Pilot Sport 4S o rozmiarze 265/35 ZR21 z przodu i Goodyear Eagle F1 SuperSport o rozmiarze 305/30 ZR21 z tyłu. Oba modele posiadają oznaczenie Y i umożliwiają jazdę z prędkością do 300 km/h.

Użytkownik, który opublikował film na YouTube, wspomina o oponie Goodyear Eagle F1 SuperSport i wycofaniu jej z rynku przez Goodyear kilka miesięcy temu, z powodu delaminacji bieżnika.

REKLAMA

Nawet sobie nie wyobrażam, co robić w takiej sytuacji

Patrząc na takie zdarzenie, po głowie chodzi jedna myśl - co robić w takiej sytuacji? Mówimy o utracie koła, czyli jedynego elementu odpowiedzialnego za kontakt samochodu z podłożem. W tym przypadku - tj. kiedy tracimy koło tylne - można próbować zrobić kontrę kierownicą, ale w takim razie życzę powodzenia w wykonywaniu manewrów awaryjnych wolantem. Choć nie wiem, czy nawet ze zwykłą kierownicą można wiele zrobić przy 300 km/h.

Można ewentualnie się też pomodlić. Ale co wtedy pozostaje niewierzącym? Chyba tylko głęboka nadzieja, że w fabryce Tesli poskładali nasz samochód jak trzeba. W takiej sytuacji oddajemy swoje życie w ręce inżynierów i pracowników na taśmie.

REKLAMA

Ten incydent z pewnością wiele dobrego mówi o Tesli Model S, ponieważ okazała się ona bardzo bezpieczna - kierowca przeżył, nie ulegając poważniejszym obrażeniom. Szczęście niewątpliwie odegrało rolę w uniknięciu poważnych zdarzeń, ale też trzeba uczciwie przyznać, że Tesla spisała się znakomicie. Zaryzykuję stwierdzenie, że ten film może być wręcz reklamą auta z Teksasu.

Więcej o Tesli przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

REKLAMA
REKLAMA