Nowa rzeczywistość czeka na kierowców. OPP to ich wakacyjne przekleństwo

Do tej pory kierowcy nie doświadczyli takiego natężenia odcinkowych pomiarów prędkości. Dla wielu to zupełnie nowy sposób podróżowania. Trzeba będzie się dostosować - i bardzo dobrze.

Nowa rzeczywistość czeka na kierowców. OPP to ich wakacyjne przekleństwo

Na mojej stałem trasie mam już trzy odcinkowe pomiary prędkości. Gdybym włączał się na nią trochę wcześniej, przejeżdżałbym przez cztery. Ostatnio ją wydłużyłem i zaliczyłem sześć OPP. Nawet już widziałem pierwszą korespondencję z systemu CANARD, z tytułu naruszenia limitu prędkości na jednym z najświeższych z nich (nie moje). W wakacje będą tam mieli pełne drukarki roboty.

To będzie prawie jak zabawa w pokemony, tylko że to kierowcy będą łapani. I bardzo dobrze, należy im się. Będzie trzeba się przystosować, a jest do czego.

Odcinkowe pomiary prędkości w całej Polsce

Nie ma tygodnia, żebyśmy nie pisali o nowych miejscach z odcinkowymi pomiarami prędkości. Ostatnie miesiące przyniosły prawdziwy wysyp. Na koniec 2025 roku mogliśmy mówić o 73 miejscach z OPP, do końca czerwca 2026 roku wciąż dochodziły nowe lokalizacje.

Nowości z krainy OPP:

Wielu kierowców zetknie się z OPP po raz pierwszy w życiu, a szczególnie zaskakujące będzie dla nich to, że zostaną ukarani za nadmierną prędkość na autostradzie lub drodze ekspresowej. W powszechnym rozumieniu tam jeździ się, ile się chce, nie ma tradycyjnych suszarek, a nieoznakowany patrol jest trudno spotkać.

Odcinkowy pomiar prędkości działa inaczej niż fotoradary, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Nasz wjazd jest rejestrowany na początku wyznaczonego odcinka, a jesteśmy identyfikowani na podstawie numerów rejestracyjnych. Powtórna identyfikacja następuje na koniec odcinka i mierzona jest średnia prędkość przejazdu. Jeżeli średnia wychodzi wyższa niż limit na tym odcinku, możemy spodziewać się mandatu. Nie wystarczy zwolnić raz przed żółtą budką, bo nie ma w ogóle żadnej żółtej budki.

Mimo oznakowania, łatwo jest się pomylić.

Wystarczy przestrzegać przepisów

Tak głosi popularne hasło. Wystarczy przestrzegać przepisów, a żadne OPP nie będzie kierowcom straszne. Jest to co do zasady prawda, ale też można znaleźć w tej maksymie pewne wyłomy. Weźmy przykład z drogi S17, którą często jeżdżę.

Dwa pierwsze OPP, które mijam mają ograniczenie prędkości do 120 km/h. Zazwyczaj traktuję je jak zbawienie, bo dają odpocząć od wszelkiej maści ścigantów, którzy dzięki temu wynalazkowi pokornieją. Nagle te fragmenty drogi przypominają cywilizowany kraj.

Ale na trzecim jest ograniczenie prędkości do 100 km/h. Znaki D-51a nie podają limitu prędkości na odcinku. W przypadku obniżonego limitu względem klasy drogi, trzeba zachować czujność. I trzeba zachowywać ją przez kilkanaście kilometrów.

Dodatkowo, na większości OPP limit obowiązuje wszystkich, a na południowej obwodnicy Warszawy część kierowców wymyka się systemowi. Wjeżdżają węzłami między granicami odcinkowego pomiaru i nie są nim objęci, bo system ich nie zarejestruje w obu wymaganych punktach. Dlatego nie przejmują się limitem i jadą szybciej. Dość łatwo jest się zamyślić na odcinku kilkunastu kilometrów i przyspieszyć za kimś jadącym szybciej od nas.

Ale jest to oczywiście problem wybranych odcinków, a raczej kierowców, którzy słabo orientują się w działaniu systemu OPP.

Zalecam tempomat

Lista OPP to lista składająca się w większości z dróg ekspresowych i autostrad. Jeśli ktoś co sezon jeździ nad morze albo w góry, to nawet jego stała trasa potrafi teraz zaskoczyć. Polecam przed podróżą odpalić sobie mapkę przygotowaną przez GITD i prześledzić swoją trasę. Autostrada A1 jest naszpikowana OPP i trzeba dostosować swój styl jazdy do nowej rzeczywistości.

Źródło: GITD

Wakacyjni kierowcy bywają gorsi od codziennych, służbowych. W zwykłych ojców rodzin wstępuje na autostradzie diabeł i stają się niebezpieczni. OPP pomaga trzymać to towarzystwo w ryzach.

Jest jeden prosty sposób na OPP, najlepiej na całą podróż włączyć tempomat. Dostosowanie prędkości do limitu obowiązującego na OPP przestanie być problemem, bo przyzwyczaimy się do zupełnie innego stylu jazdy. To nie jest tak, że z tempomatem nie da się łamać przepisów, ale równe tempo zmienia przyzwyczajenia.

Będzie rekord

W 2025 roku system CANARD zanotował 470,5 tys. naruszeń. Był to ponad 26-proc. wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Przez wzrost liczby OPP takich przypadków będzie więcej. W dodatku tuż przed wakacjami oddano do użytku wiele z nich, więc nie sposób się przyzwyczaić do ich obecności.

Wakacje znacznie przysłużą się do tego, że na koniec tego roku będziemy mieli rekord naruszeń wykrytych przez OPP.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.