REKLAMA

Rząd ochroni nas przed hałasem. Chyba wiem, skąd dobiega

Z pewnością nadinterpretuję cel nowych przepisów o ochronie przed hałasem, twierdząc, że za ich pomocą da się wytępić sport motorowy w Polsce.

Rząd ochroni nas przed hałasem. Chyba wiem, skąd dobiega
REKLAMA

Sport motorowy w Polsce nie ma się znakomicie. Słynna była sprawa Toru Poznań, który zrobił się za głośny po tym, jak pobudowano obok niego bloki. Sprawa oparła się o Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, a toru bronił sam minister.

Teraz szykowane jest narzędzie, które ułatwi blokowanie zawodów, na których wstrętnie i za głośno ryczą silniki. Samorządom będzie łatwiej walczyć z hałasem.

REKLAMA

Zła passa silników spalinowych

Obecnie trudno jest bronić spalinowej motoryzacji, a sportu na niej opartego jeszcze trudniej. W silnik spalinowy łatwo jest uderzyć z każdej strony. Jest głośny, emituje spaliny, a fani szybkiej jazdy najczęściej zbyt szybko się urodzili i wypadli akuszerce na podłogę.

Tory są w niełasce, bo na torach ryczą silniki i słyszą to wszyscy, nie tylko fani sportów, w których ktoś się z kimś ściga. Treningi żużlowe w Lublinie słyszę czasami z odległości kilku kilometrów. Ja to lubię, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że nie dla każdych uszu jest to muzyką.

Wszelkie tory popadają w jeszcze większą niełaskę, gdy przypadkiem pobudują się koło nich bloki mieszkalne. Nagle hałas zaczyna być uciążliwy i tor ma pecha, bo faktycznie hałasuje. Tego nie da się ukryć, podobnie jak nie dało się tego ukryć, gdy deweloper, a potem mieszkańcy, kupili teren i mieszkania taniej.

REKLAMA

Z pewnością jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, gdy widzę, że blokowanie torów i sportowych wydarzeń motoryzacyjnych będzie teraz znacznie łatwiejsze. W ogóle nie będzie tak, że deweloperzy, którzy absolutnie nie mają co do zasady znajomości w samorządach, będą mogli zadzwonić do kolegi, by zrobił coś z tym hałasem.

Od przyszłego roku kolega z samorządu zyska większe możliwości.

REKLAMA

Projekt przepisów chroniących przed hałasem

Rząd przedstawił założenia projektu zmiany przepisów, które mają nas chronić przed hałasem. To chwalebne, nie ma w tym nic złego.

REKLAMA

Projekt przewiduje rozszerzenie uprawnień samorządów w ochronie mieszkańców przed hałasem. W tym również nie ma nic złego, bo dotychczas uprawnienia były rozproszone.

Założenia projektu przewidują:

wprowadzenie podstawy prawnej umożliwiającej radom gmin określanie, w drodze uchwał stanowiących akty prawa miejscowego, zasad i warunków organizowania imprez z uwzględnieniem potrzeby ochrony środowiska akustycznego. Uchwały te będą mogły określać w szczególności obszary objęte ograniczeniami, w tym tereny wymagające szczególnej ochrony przed hałasem oraz warunki dotyczące pory organizowania wydarzeń i emisji hałasu. Rozwiązanie to ma charakter zdecentralizowany i umożliwi dostosowanie regulacji do lokalnych uwarunkowań oraz potrzeb mieszkańców.

REKLAMA

Wiele mieszkańców nie lubi torów, przy których postanowili zamieszkać. Przyjęcie projektu przez rząd zaplanowano na I kwartał 2027 r. Nie potraficie wyczytać z tego cytatu, gdzie tkwi problem? To coś wam opowiem.

We Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim jeździ klub żużlowy Sparta, który właśnie toczy finałowe boje o mistrzostwo Polski. Obok stadionu deweloper rozpoczął budowę budynku mieszkalnego, a jednocześnie zaprosił klub do rozmów mających na celu wypracowanie zasad współistnienia, zupełnie jakby w istnieniu Sparty coś miało się pogorszyć.

Taki piękny i szlachetny gest dewelopera będzie teraz można poprzeć większymi uprawnieniami władzy samorządowej. Dzięki nowym przepisom będzie ona mogła nałożyć nowe obowiązki na organizatorów imprez, na których głośno pracują silniki spalinowe, i ochronić mieszkańców nowych bloków przed tym hałasem.

Sparta Wrocław i jej stadion raczej bardzo zagrożona nie jest, bo to wielki klub, a jego działalność przynosi korzyści miastu. Ale taki tor w Poznaniu...

REKLAMA

Zdjęcie główne powstało z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

REKLAMA
Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.

REKLAMA
REKLAMA