Ten most wygląda, jakby był tu tymczasowo. Stoi od wielu lat
Był przejazd wpław, był prom, to może jednak da się przez San przejechać normalnie stałym mostem? Oczywiście, że można! Jak najbardziej! Jeszcze jak!

Most na rzece San w tej okolicy nie jest czymś powszechnym, a licząc na przykładowym odcinku od Jeziora Myczkowskiego do Dynowa, mierzącym kilkadziesiąt kilometrów drogą lądową, stałych przepraw jest zaledwie kilka. Dwie z nich to duże obiekty na drogach krajowych, natomiast większość pozostałych to kratownicowe mosty saperskie. Jednym z nich jest ten pomiędzy miejscowościami Mrzygłód i Tyrawa Solna.
Ten przykładowy most na Sanie to typowa składana konstrukcja saperska
Zasadniczo, wygląda jak typowy most saperski i jest bardzo podobny do opisywanego jakiś czas temu TUTAJ mostu w Kozłowie Szlacheckim na Mazowszu. Sęk w tym, że pomimo ogólnego założenia, iż most saperski jest budowlą tymczasową, tutaj pełni funkcję przeprawy stałej.
Nie ma to naturalnie specjalnego wpływu na jego konstrukcję, ponieważ nadal jest to most składany i w każdej chwili można go po prostu zwinąć w rulon, wrzucić na pakę samowyładowczego Jelcza i odjechać ku zachodzącemu słońcu.

Obiekt przeszedł w 2012 roku poważny remont, ale stoi w tym miejscu od kilkudziesięciu lat
W przeciwieństwie do mostu w Kozłowie Szlacheckim, przeprawa między Mrzygłodem a Tyrawą Solną nie ma ani bogatej, ani barwnej historii - po prostu jest i każdego dnia ułatwia ludziom codzienne funkcjonowanie.
Z tego też względu, że nie wiąże się z nim żadna ekscytująca historia, mało jest na jego temat ogólnodostępnych informacji. Ta, która pojawia się najczęściej, dotyczy jego poważnego remontu w 2012 roku. Most był bowiem w katastrofalnym stanie technicznym i naprawa była nieunikniona, aby ten nie musiał zostać zamknięty.
Most w tym miejscu stoi jednak już od dawna, natomiast żadne źródło nie rozwiało wątpliwości, kiedy został wybudowany. Ciężko jest to również ustalić studiując stare mapy drogowe, ponieważ ich skala w większości przypadków nie pozwala wykonać zbliżenia na drogę powiatową. Można założyć, że powstał w latach 70., kiedy w tych rejonach budowano inne tego typu konstrukcje.
Wcześniej w tym miejscu było połączenie promowe
Podobnie, jak w przypadku mostu saperskiego, ciężko jest ustalić ramy czasowe jego funkcjonowania. Można z całą pewnością stwierdzić, że istniał on już na pewno w dwudziestoleciu międzywojennym, ponieważ został w tamtym okresie uwieczniony na nielicznych fotografiach.
Zlikwidowany został zapewne z powodu wybudowania wspomnianego mostu, natomiast nie jest znana dokładna data tego wydarzenia. Śladem po dawnej przeprawie promowej jest wciąż istniejąca prowadząca niegdyś do niej droga dojazdowa. Tyle, że zakończona ślepo, a ponadto scenografia nie daje niczego po sobie poznać, że kiedyś kursowała tutaj barka z brzegu na brzeg.
Co ciekawe, na niektórych mapach drogowych przeprawa promowa w tym miejscu zaznaczona była nawet w latach 90., przy jednoczesnej przerwie w miejscu, w którym powinien znajdować się most. Mógł być to błąd powielany w niektórych publikacjach, ale fakt pozostaje faktem, że promu w tym miejscu nie ma już od wielu lat.

Most nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale dźwiga miejscowy ruch drogowy
Jego największą wadą jest szerokość, która nie pozwala na jednoczesny ruch w obu kierunkach. Przed wjazdami stoją stosowne znaki, ustalające pierwszeństwo przejazdu dla nadjeżdżających od strony Mrzygłodu.
Nośność ograniczona do 30 ton nie powinna stanowić dużej przeszkody, ponieważ droga nie ma aż tak ważnego statusu tranzytowego. Autobus szkolny da radę po niej przejechać i to musi mieszkańcom wystarczyć.

Nawierzchnia to typowa "patatajka", która wydaje charakterystyczne odgłosy towarzyszące jadącemu pojazdowi, ponieważ każdy jej element wówczas pracuje. Przed remontem z 2012 roku rolę nawierzchni pełniły deski, dlatego stukot jadącego samochodu musiał być jeszcze bardziej donośny.
Taki most saperski jest tutaj jednym z wielu
Obiekt sam w sobie jest ciekawy z inżynierskiego punktu widzenia, ale nie trzeba się specjalnie fatygować, aby takim mostem się przejechać. W Bieszczadach jest ich dużo, aczkolwiek są sukcesywnie zastępowane nowoczesnymi konstrukcjami.
Nowe, chociaż obiektywnie lepsze, jak np. most na rzece Tyrawce rzut korbowodem od opisywanego mostu na Sanie, to nie mają już takiego klimatu.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.