Droga w tym miejscu kończy się w wodzie. Ale możesz śmiało jechać dalej
Znacie te historie, gdzie ktoś ślepo podążał za wskazówkami nawigacji, aż w końcu wjechał samochodem do wody? Nasze polskie Bieszczady również oferują tego typu atrakcję, że jedziesz drogą twardą, a kończysz w rzece.

Od razu zaznaczę, że moja obecność w tym miejscu była całkowicie umyślna, a nie przypadkowa, a nawigacja pokazała mi jedynie, że tutaj faktycznie oficjalnie znajduje się droga. Dlatego ja wpadłem samochodem do wody celowo i nic Wam do tego.
W bieszczadzkiej miejscowości Myczkowce droga prowadzi w poprzek rzeki San
Znajduje się w bardzo bliskim sąsiedztwie zapory w Myczkowcach, a sama łączy wspomnianą miejscowość ze Zwierzyniem, który znajduje się po drugiej stronie Sanu. Jest to droga o statusie oficjalnym i jest normalnie zaznaczona np. na Mapach Google. Niemniej, nie ma jej w bazie zdjęć Google Street View, co oznacza, że samochód Google nie odważył się pojechać dalej.
Dno rzeki zostało utwardzone betonowymi płytami
Zwyczajowo w takich miejscach pływa prom, tym razem jednak nie ma takiego ułatwienia, dlatego trzeba sobie radzić samodzielnie. Jeden brzeg z drugim łączy dość wąski pas utwardzonej, nazwijmy to, jezdni, którą tworzą ułożone jedna za drugą betonowe płyty. Droga ma stosunkowo niewielką szerokość, dlatego nie ma opcji wyminięcia się na środku rzeki - jeden jedzie, drugi czeka.
Płyty tworzą raczej równą powierzchnię, trzeba jednak uważać podczas wjazdu od strony Zwierzynia, gdyż znajduje się tam dość duży uskok. Widać to dobrze na nagraniu, gdzie aby nie przydzwonić w pierwszą płytę, należało najechać pod lekkim skosem.
Przejezdność drogi jest uzależniona od stanu wody
Miałem to szczęście, że poziom Sanu był tego dnia akurat dosyć niski, dlatego przejechałem tam i z powrotem bez większego problemu. Zdaję sobie jednak sprawę, że przy większej ilości wody mógłbym mieć już problem, dlatego odradzam wybieranie się tam niskimi autami osobowymi. Chociaż, z drugiej strony, ja przejechałem wpław Mazdą 323 BG i wóz dał radę, aczkolwiek w jednym momencie opór wody prawie mnie zatrzymał - kiedy jechałem po raz pierwszy i nie wiedziałem jeszcze, jaka jest rzeczywista głębokość przejazdu.

Sytuacja wygląda zapewne o wiele gorzej w czasie roztopów czy ulewnych deszczy, gdzie przeprawa czymś innym, niż samochód terenowy, może być problematyczna. Niemniej, widziałem zdjęcia z tego miejsca, gdzie ludzie bez żenady przejeżdżali rowerami albo motocyklami.
Po zachodniej stronie Sanu droga jest bardzo zniszczona i grząska
Z tego, co przeczytałem, po jednej i drugiej stronie rzeki prowadzone były prace techniczne, w związku z czym drogą od strony Zwierzynia jeździło dużo ciężkiego sprzętu. Efekt jest taki, że droga od tamtej strony jest mocno rozjeżdżona, co w połączeniu z padającym tego dnia deszczem utrudnia przejazd, zwłaszcza pod górę.
Ruch jest niewielki, bo droga ma marginalne znaczenie strategiczne
Z jednej strony, jest to najkrótsze połączenie pomiędzy dwoma wspomnianymi powyżej miejscowościami, z drugiej jednak, Myczkowce i Zwierzyń znajdują się po tej samej stronie Sanu. W praktyce rzekę należy sforsować dwukrotnie.

Po drugiej stronie rzeki znajduje się kilka miejscówek, do których można potencjalnie dojechać autem, ale droga i tak nie wyglądała na uczęszczaną zbyt intensywnie. Wiadomo, że jest to zapewne kwestia pory roku i pory dnia, ale podczas mojej ponadgodzinnej obecności w ciepły, letni, czerwcowy dzień, nie przejechał tamtędy żaden inny pojazd.
Od drugiej strony w to samo miejsce można dojechać przez stały most na Sanie, znajdujący się na wysokości Zwierzynia właśnie. Można, tylko po co? Przejazd samochodem przez nurt rzeki jest o wiele ciekawszy.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.