REKLAMA

Mitsubishi wskrzesza Pajero. Żebyś się nie zdziwił

Pajero wraca – i to nie jako jeden model, ale cała seria terenówek. Brzmi ekscytująco, dopóki nie spojrzysz, dokąd właściwie pojedzie, a dokąd prawie na pewno nie.

Mitsubishi wskrzesza Pajero. Żebyś się nie zdziwił
REKLAMA

Są takie nazwy, które w głowie kierowcy po czterdziestce odpalają zderzacz hadronów. Pajero to jedna z nich – terenówka, która wygrała Dakar 12 razy, w tym siedem razy z rzędu, i przez dekady była synonimem „pojadę wszędzie, przejadę wszystko”. W 2021 roku zniknęła. Teraz Mitsubishi ogłasza, że wraca – i od razu zapowiada, że to będzie nie jeden model, tylko cała seria.

Konkrety? Pajero ma stanąć na ramie zaczerpniętej z Tritona, dostać napęd na cztery koła i własne zawieszenie, żeby nie jeździło jak dostawczak z kipą. Pod maską najpewniej diesel – albo twin-turbo o mocy 201 KM, albo łagodniejsza jednostka z pojedynczą turbiną i 178 KM – w parze z ośmiobiegowym automatem. Wnętrze ma być stworzone od zera, z naciskiem na komfort.

Premiera globalna ma się odbyć jeszcze w tym roku fiskalnym (czyli przed marcem 2027) – Mitsubishi Australia przebąkuje coś o jesieni 2026 roku. Marka otwarcie przyznaje, że bierze przykład z Toyoty i jej Land Cruisera, który rozrósł się w całą linię modeli. Pajero ma mieć co najmniej trzy odmiany.

Po nitce do kłębka

Patenty na nazwę zdradzają wiele. Zależnie od rynku to samo auto ma nazywać się różnie: Pajero w Australii i większości świata, Montero tam, gdzie hiszpańskie „pajero” nie budzi dobrych (i poważnych) skojarzeń. W Wielkiej Brytanii być może wróci szyld Shogun. Powrót do USA wciąż jest niepotwierdzony, choć Mitsubishi przezornie zarejestrowało tam na nowo nazwę Montero. Same szyldy mówią więc jasno, dla kogo ten samochód powstaje. Jeśli szukacie na tej liście Europy, to możecie dać sobie spokój.

I tu zaczyna się część, która interesuje mnie najbardziej, bo Pajero to tylko czubek góry lodowej. Mitsubishi pokazało mapę drogową: 13 nowych modeli do końca marca 2032 roku. Pięć hybryd, pięć elektryków, reszta to spalinówki. Minivany, kei cary, SUV-y, pickupy – ma być coś dla każdego. Pod warunkiem że ten „każdy” nie mieszka w Unii Europejskiej.

Bo kiedy sprawdzimy, gdzie te 13 modeli ma trafić, robi się nieciekawie. Mitsubishi mówi wprost, że koncentruje siły na Filipinach, Wietnamie i Japonii. Europa w tym planie się nie przewija. Kei cary z definicji są autami na japoński rynek, a terenowe Pajero na ramie to produkt skrojony pod Azję Południowo-Wschodnią i Australię. Szansa, że pełnokrwista terenówka zaparkuje w polskim salonie? Mówiąc delikatnie – nikła.

Dla pana Areczka Renaubishi

A teraz spójrzmy, co Polak faktycznie dostanie z diamentami na masce. ASX to przemalowane Renault Captur. Eclipse Cross to elektryczny Renault Scenic. Grandis to Renault Symbioz. Nawet Colt, zanim w tym roku wypadł z polskiej oferty, był po prostu przebranym Renault Clio. Schemat jest tak czytelny, że można go recytować przez sen: francuski samochód, japońskie logo, dłuższa gwarancja, lekko inny przód.

Nie jest to czysto teoretyczne narzekanie, bo Mitsubishi nad Wisłą jest dziś marką niszową. W zeszłym roku Polacy kupili tylko 1598 aut z trzema diamentami na masce – o 15,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Trudno się dziwić, kiedy oferta to w praktyce cztery Renault w przebraniu. Ciężko w ten sposób zbudować wokół siebie tłum wiernych fanów. A terenowa legenda, która mogłaby ten wizerunek odświeżyć, jedzie w zupełnie inną stronę globu.

Jedynym modelem, który ma w tej gamie jakąś własną tożsamość konstrukcyjną, jest Outlander. A nawet on dzieli płytę z Nissanami X-Trail oraz Rogue. Różnica jest taka, że Mitsubishi zachowało dla siebie hybrydę plug-in i napęd S-AWC, których siostrzane modele nie dostały. Czyli najbardziej „własny” samochód marki to taki, który jest tylko mniej cudzy niż reszta.

I to jest właśnie ta gorzka część. Pajero wraca z fanfarami jako flagowiec, terenowa legenda dostaje całą rodzinę następców, a polski klient Mitsubishi w tym samym czasie wybiera między trzema autami Renault a jednym SUV-em, który ma napęd na cztery koła głównie po to, żeby przypomnieć, że marka kiedyś coś znaczyła w terenie.

Mitsubishi sprzedało ponad 3,25 miliona Pajero przez cztery generacje w ponad 170 krajach. Nowa odsłona legendy ma mieć co najmniej trzy odmiany i nową mapę świata, na której Polski po prostu nie ma.

Legendy powoli wracają, owszem – tyle że do innych garaży niż nasze.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T12:27:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T11:35:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T10:51:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T08:31:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T20:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T19:35:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T11:55:25+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T10:52:54+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T10:03:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T17:51:19+02:00