REKLAMA

Oto nowy SUV Mitsubishi. Śmiało mogą konkurować z PKP

Japoński producent poszerzył gamę Eclipse Cross o nową wersję i zmodernizował tę dotychczasową, ale jest pewien problem. Takiego opóźnienia nie widziałem od czasu ostatniej podróży pociągiem PKP.

Oto nowy SUV Mitsubishi. Śmiało mogą konkurować z PKP

Dokładnie za trzy dni minie równy rok od kiedy Mitsubishi zaprezentowało zupełnie nowe Eclipse Cross, które miało być kamieniem milowym dla japońskiego producenta. Teraz, dzięki poszerzeniu gamy o drugą wersję napędową i modernizację tej poprzedniej, ładnie wyglądający SUV stał się jeszcze bardziej kuszący dla klientów, tylko jest jedno „ale”.

Mitsubishi poszerza gamę Eclipse Cross EV, ale o czymś zapomniało

Części z was model Eclipse kojarzy się ze sportowym japońskim coupe, ale w 2017 roku Mitsubishi postanowiło wykorzystać nazwę w swoim SUV-ie, co wywołało masę kontrowersji. Rok temu producent zaprezentował drugą generację Eclipse Cross, która ponownie wywołała skrajne opinie ze względu na dostępność wyłącznie elektrycznego napędu. Czas leci, a karuzela absurdu trwa nadal.

To dlatego, że Mitsubishi wprowadziło kilka usprawnień do elektrycznego Eclipse Cross, które z pewnością ucieszą klientów, bo zmiany dotyczą kwestii akumulatorów.

Elektryczne Eclipse Cross zadebiutowało w jednej odmianie napędowej z akumulatorem o pojemności 87 kWh zapewniającym do 627 km według WLTP. Jego czas ładowania od 15 do 80 proc. z maksymalną mocą DC na poziomie 150 kW wynosił 37 minut.

Mitsubishi chciało poprawić wydajność samochodu, dlatego zastąpiło go akumulatorem NMC o pojemności 89 kWh. Dzięki temu elektryczne Eclipse Cross może pokonać już do 641 km według WLTP, czyli o 14 km więcej, przynajmniej na papierze. Jakby tego było mało, czas ładowania od 15 do 80 proc. skrócono do 28 minut, a więc o 9 minut, choć w grę wchodzi identyczna moc ładowania.

Wiecie, to niby drobiazg, ale gdy będziecie się gdzieś mocno spieszyć, albo trząść się ze strachu, czy zdołacie dojechać do ładowarki przed całkowitym wyładowaniem akumulatora, te 14 km i 9 minut pomogą wam oszczędzić nerwów. Najlepsze jest jednak to, że to nie koniec nowości, które zawitały w gamie elektrycznego Mitsubishi Eclipse Cross.

Wreszcie opcja z mniejszym akumulatorem

Oprócz poprawy możliwości wersji Eclipse Cross z dużym akumulatorem, w gamie wreszcie pojawiła się też odmiana z mniejszą baterią, zapowiadana już rok temu przy okazji premiery.

Mowa tutaj o akumulatorze LFP o pojemności wynoszącej 67 kWh, zapewniającym do 466 km według WLTP. Czas ładowania od 15 do 80 proc. wynosi 24 minuty dzięki nieco wyższej mocy szczytowej DC na poziomie 165 kW.

Odmiana z tym akumulatorem również generuje 218 KM i 300 Nm, przenoszone tylko na przednią oś. To dobra wiadomość, bo jeśli na co dzień nie pokonujecie aż tak długich dystansów ta wersja elektrycznego Eclipse Cross może okazać się lepsza i pozwoli wam zaoszczędzić sporo pieniędzy. No właśnie – tu pojawia się problem.

A właściwie ma go Polska

Jest nim fakt, że elektryczne Mitsubishi Eclipse Cross mimo niemal roku od premiery nie trafiło jeszcze do sprzedaży w Polsce. I nie jest to problem, który dotyczy całej Europy, bo patrząc na niemiecki, francuski lub czeski oddział marki widać, że samochód jest już dawno wyceniony i można go normalnie zamówić.

Czyli w przypadku polskiego rynku można powiedzieć, że choć auto przeszło już w międzyczasie drobną modernizację i zyskało nowy wariant akumulatorów, to wciąż nawet nie da się go kupić.

Oczywiście trzeba pamiętać, że oczekiwanie na rynkowy debiut często jest bardzo odległe od oficjalnej premiery, ale w przypadku Eclipse Cross wszystko zdaje się nienaturalnie przeciągać, zwłaszcza że inne kraje od dawna mogą się nim cieszyć. Miejmy nadzieję, że to koniec problemów i teraz będzie już z górki, bo to całkiem nieźle wyglądający SUV.

Dowiedz się więcej o marce Mitsubishi:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.