Maroko położy się w Europie. Producenci aut proszą
Maroko właśnie wyeliminowało Holandię z Mundialu w Ameryce Północnej, co przyniosło smutek wielu kibicom w Europie. Jednak to samo Maroko może sobie też zapewnić miejsce w Europie - jako miejsce produkcji europejskich samochodów.

W marcu ubiegłego roku Unia Europejska zaproponowała Ustawę o Przyspieszeniu Przemysłu - Industrial Acceleration Act. W dużym skrócie, ma ona na celu zapewnienie większego wsparcia dla europejskiego przemysłu, zwiększenie jego konkurencyjności i ochronę przed zewnętrzną konkurencją.
Spotkało się to jednak z pewnymi wątpliwościami - wsparcie wynikające z ustawy nie obejmuje aut wyprodukowanych przez europejskich producentów poza Europą.
Ważne ośrodki zaraz za Europą
Faktem jest, że znaczna część samochodów sprzedawanych w Europie pochodzi z krajów spoza Unii Europejskiej. Można w tym kontekście wymienić Renault i Stellantis w Maroku, Nissana w Wielkiej Brytanii oraz dużą grupę producentów w Turcji.
W Maroku Renault i Stellantis wyprodukowały w zeszłym roku ponad pół miliona samochodów, z których zdecydowana większość trafiła do Europy - auta takie jak Dacia Sandero, Jogger czy Peugeot 208 pochodzą właśnie z Afryki Północnej. Co więcej, Stellantis potwierdził już, że chce zwiększyć moce produkcyjne w swoim zakładzie w Kenitrze, co pozwoliłoby na produkcję w Maroku prawie miliona samochodów rocznie. Oznacza to, że pod względem wolumenu produkcji Maroko ustępowałoby tylko trzem państwom UE - Czechom, Hiszpanii i Niemcom.

Innym, podobnym przykładem może być Turcja. Około 750 tys. samochodów wyprodukowanych nad Bosforem zostało wyeksportowanych do UE.
Przenoszenie produkcji poza państwa unijne pomaga obniżyć koszty produkcji, a co za tym idzie - obniżyć ceny samochodów zwiększyć marże dealerów bez strat w cenie samochodów. Do tego, w tych zakładach stopniowo produkowanych jest coraz więcej pojazdów hybrydowych typu plug-in, którym przyznawane są oznaczenia ekologiczne ZERO. Są to istotne informacje dla producentów w kontekście spełnienia celów ich emisji w latach 2025-2027 (CAFE).
Producenci mają propozycję
Bynajmniej nie chodzi o włączenie Turcji i Maroka do Unii Europejskiej. Trzy największe europejskie koncerny motoryzacyjne - VAG, Stellantis i Renault - przedstawiły władzom Unii Europejskiej propozycję.
Ich zdaniem 70 proc. samochodów sprzedawanych w UE powinno mieć 70 proc. komponentów pochodzących z 27 państw członkowskich, obejmując cały łańcuch dostaw. Wówczas cała flota danego producenta miałaby się kwalifikować do zasad "Made in Europe" - 30 proc. mogłaby pochodzić z Maroka, Turcji, Wielkiej Brytanii, San Escobar, a nawet z Korei Południowej lub Japonii w przypadku producentów azjatyckich.
Jak to skomentowali przedstawiciele Renault podczas wydarzenia w Tangerze 23 czerwca, celem zarówno producentów, jak i UE powinno być zachowanie miejsc pracy w Europie w obliczu poważnej ofensywy konkurencji z Chin.
Więcej o Unii Europejskiej przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.