Ostatnio wzrastające ceny na stacjach doprowadzają do skrajnych sytuacji, a ludzie zaczynają kombinować. Okazuje się, że w niektórych przypadkach wartość ukradzionego paliwa może być wyższa niż grożąca za to kara.

Paliwo kosztuje już oczy z głowy - w takiej sytuacji, można się spodziewać, że ktoś wpadnie na pomysł dokonania kradzieży. Oczywiście w żadnym wypadków nie popieramy takiego zachowania, ale w związku z ciągłymi wzrostami cen, postanowiliśmy czysto hipotetycznie obliczyć, ile właściwie można ukraść paliwa, żeby w przypadku otrzymania mandatu (nie licząc ewentualnego, wymaganego pozwem uiszczenia należności) wciąż nie być stratnym. Kto wie, może na przyszłorocznej maturze z matematyki znajdzie się takie zadanie?
Zbierzmy potrzebne dane
Najpierw przyjrzyjmy się cenom paliwa. Według danych serwisu zapaliwo.pl, 25 września średnia cena benzyny Pb95 w Polsce wynosi 7,86 zł/l. W przypadku Pb98, cena kształtuje się na poziomie 8,55 zł/l, za olej napędowy zapłacimy średnio 8,83 zł/l, a litr LPG to wydatek 3,07 zł.
Następnie, potencjalny mandat: za kradzież paliwa o wartości do 800 zł grozi mandat w wysokości od 20 do 500 zł. Na potrzeby naszych rozważań przyjmijmy tę górną granicę, czyli 500 zł.
I w zasadzie tyle. Liczymy.
Zaczynamy od 64 l
Kiedy podzielimy 500 zł przez cenę litra benzyny Pb95, otrzymamy wynik (po zaokrągleniu do dwóch miejsc po przecinku) 63,61 l. Jeszcze bardziej zaokrąglając, otrzymamy wynik 64 l - co najmniej tyle paliwa trzeba ukraść, żeby przy otrzymaniu mandatu nie być stratnym.
W przypadku droższej benzyny Pb98 wystarczy zatankować nawet mnie. Licząc w ten sam sposób co wcześniej, otrzymamy 58,48 l - po zaokrągleniu w górę wyjdzie 59 l.
A diesel? Trzeba ukraść ponad 56,62 l (powiedzmy, że co najmniej 57 l), żeby nie być stratnym przy otrzymaniu mandatu 500 zł.
Co do LPG, to jest trochę bez sensu - nawet jeśli uważacie, że ponad 3 zł za litr gazu to zdzierstwo. No ale: za 500 zł kupimy 162,86 l LPG. Jak ktoś ma tak duży zbiornik, to niech się pochwali w komentarzach.
A jaka jest górna granica?
Za 800 zł można kupić kolejno:
- 101,86 l Pb95,
- 93,57 l Pb98,
- 90,6 l ON,
- 260,59 l LPG.
Czyli jeśli "zapomni się zapłacić" za:
- między 64 a 101 l Pb95,
- między 59 a 93 l Pb 98,
- między 57 a 90 l ON,
- między 163 a 260 l LPG,
to wartość paliwa będzie przewyższać maksymalną wysokość grożącego za to mandatu.
W jakich samochodach to możliwe?
Weźmy pod uwagę najpopularniejsze paliwo Pb95 - wówczas prób wynosi 64 l. Przyjmując, że podjeżdżamy pod dystrybutor z bakiem pustym jak głowa kierowcy wjeżdżającego na przejazd po opadnięciu rogatek, dokładnie taka ilość benzyny zmieści się w zbiorniku m.in.:
- Audi Q3,
- Audi S4,
- Volkswagen Tiguan 1. generacji (4Motion),
- Porsche Cayman,
- Hyundai Santa Fe.

Jeszcze więcej można upchnąć do baku w m.in.:
- 65 l - Audi A6 i A7, Nissan Qashqai,
- 66 l - Lexus IS, Skoda Superb,
- 67 l - BMW X3, Jeep Wrangler (CRDi),
- 69 l - Isuzu D-Max,
- 70 l - Mercedes klasy S (mniejsze wersje benzynowe),
- 71 l - Volvo XC60 i XC90,
- 72 l - Peugeot 508,
- 80 l - Infiniti Q50 (diesel).
Oczywiście, pośmiane, ale ciężko nie powiedzieć kilku słów na poważnie. Sytuacja z cenami paliwa to po prostu absurd - kiedyś żartowaliśmy z paliwa po 8 zł za litr jako czegoś nieprawdopodobnego, a tymczasem dziś diesel zaraz przekroczy 9 zł za litr. Był drugi CPN przez chwilę, ale już zdążyliśmy o nim zapomnieć.
Najgorsze, że problem z paliwem nie tyczy się tylko i wyłącznie Polski. Co tu dużo mówić - mamy kryzys. Ale przynajmniej Donald Trump może powiedzieć, że pokonał Iran.
Więcej porad znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.