Stówę bierze i jedziesz. Kompakt Kii za 99 990 zł czeka
Nowa Kia K4 pojawiła się na polskim rynku pod koniec ubiegłego roku. Minęło ledwo pół roku od jej wprowadzenia, a już można złapać to auto w naprawdę dobrej pod względem finansowym ofercie.

Kia K4 ma trudne zadanie - musi zastąpić Ceeda, który na przestrzeni trzech generacji (z wyszczególnieniem pierwszej) zbudował pozycję koreańskiego producenta na Starym Kontynencie. Pierwsze wrażenie było dobre, gdyż wygląda co najmniej dobrze. Potem też nie jest tak źle - o czym świadczy choćby test wersji kombi:
Jednak jedną z jego największych zalet pozostaje cennik, wyglądający całkiem sympatycznie. Szczególnie kiedy znajdzie się egzemplarz na promocji.
Wersja podstawowa, ale wcale nie biedna
Choć formalnie jest kompaktem, Kia zaprojektowała go tak, aby wyglądał nieco bardziej "premium". K4 w wersji hatchback jest nieco większy od typowych aut tej klasy z wydłużoną sylwetką oraz ma opadająca linia dachu przypominającą liftbacka.

Wyposażenie też nie jest wcale takie złe. W standardzie podstawowej wersji M znajdziemy m.in. światła w technologii Full LED, interfejs Apple CarPlay i Android Auto, 7 poduszek powietrznych, podgrzewane lusterka, kamerę cofania, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, aktywny tempomat czy system autonomicznego hamowania z funkcją wykrywania pojazdów, pieszych i rowerzystów oraz hamowania na skrzyżowaniach.

20 tys. zł rabatu i schodzimy do pięciu cyfr
Właśnie w wersji M jest pewna Kia K4 na bardzo ładnej przecenie. Pod maską znajdziemy mocniejszy, czterocylindrowy silnik 1.6 T-GDI 150KM (podstawowy jest jednolitrowy o trzech cylindrach i mocy 115 KM) - to całkiem dynamiczna jednostka, której sprint do setki zajmuje 9,1 s, a prędkość maksymalna wynosi 205 km/h. Spięto go 7-biegową automatyczną skrzynią biegów DCT.
W opisywanym egzemplarzu znalazł się również pakiet zimowy, kosztujący normalnie 1500 zł - zawiera się w nim podgrzewanie foteli przednich z trójstopniową regulacją oraz podgrzewana kierownica. Auto pomalowano również na rzucający się w oczy metalizowany lakier Sparkling Yellow, który normalnie wymaga dopłaty 3 tys. zł.

Tak skonfigurowane auto według katalogu powinno kosztować 120 990 zł. Jednak u dealera RM Filipowicz z Krakowa można "łyknąć" egzemplarz przeceniony o 21 tys. zł - co daje nam cenę 99 990 zł, czyli 9,5 tys. zł mniej za najbardziej podstawową wersję ze słabszym silnikiem, manualną skrzynią biegów, bazowym kolorem i bez grzania dolnej części pleców. A zatem - chyba warto.
Więcej o kijach Kiach przeczytasz tutaj:



















