5000 zł kary za złe parkowanie. To plan InPostu
InPost postanowił znacznie surowiej karać kurierów za nieprawidłowe parkowanie. Część pracowników uważa jednak, że płaci za błędy popełnione przez samą firmę. I nie chodzi o mandaty wystawiane przez służby, a przez pracodawcę lub podmiot współpracujący z kurierem.

Jeżeli mieszkacie na zatłoczonych osiedlach, na pewno spotkaliście się z sytuacją, gdy zaparkowany na awaryjnych samochód dostawczy kuriera utrudnia wam poruszanie się - nieważne, czy mówimy o jezdni, czy chodniku. Firma InPost postanowiła nieco ukrócić szkodliwe praktyki swoich pracowników.
5 tys. zł za złe parkowanie
Jak donosi Gazeta Wyborcza, InPost podniósł karę za parkowanie w niedozwolonym miejscu do 5 tys. zł - dotyczy to przede wszystkim kurierów obsługujących paczkomaty. To kwota, która może być szczególnie dotkliwa dla kierowcy.
W praktyce oznacza to, że oprócz ewentualnego mandatu za wykroczenie drogowe, który nakłada uprawniony do tego organ, dostają jeszcze karę finansową wynikającą z zasad współpracy z firmą kurierską, co nie jest mandatem w rozumieniu prawa drogowego, ale pozostaje bez wątpienia karą bardzo dotkliwą.
Warto przy tym pamiętać, że wielu kurierów nie jest bezpośrednio zatrudnionych przez InPost, lecz wykonuje usługi w ramach współpracy z firmami przewozowymi.
Kurierom się to nie podoba
Kurierzy są oburzeni taką decyzją - co zresztą nie powinno dziwić. Największy problem dotyczy bowiem lokalizacji paczkomatów, w pobliżu których nie ma wygodnego miejsca do legalnego zatrzymania samochodu dostawczego.
Kierowca często musi rozładowywać przesyłki w pośpiechu, bo obsługuje wiele punktów w ciągu dnia. Dlatego czasami parkuje w miejscu niedozwolonym, aby po prostu wykonać powierzone zadanie, po czym otrzymuje karę, która może wynieść nawet 5000 zł. Kurierzy cytowani przez Wyborczą twierdzą, że firma obciąża ich finansowo za sytuacje wynikające z nieprzemyślanego rozmieszczenia paczkomatów.
To oczywiście perspektywa pracowników, a nie rozstrzygnięcie, że każda taka kara jest niesłuszna. Nie można też zakładać, że każdy przypadek nieprawidłowego parkowania wynika z braku alternatywy. Tu bowiem pojawia się kolejny problem, jakim jest nierówne traktowanie.
Z relacji kurierów wynika, że sytuacja może zależeć od obsługiwanego rejonu. Nie wszędzie warunki pracy są takie same, a dostępność miejsc postojowych potrafi diametralnie się różnić.
Jeden kierowca może bez problemu zatrzymać się przy paczkomacie, drugi musi szukać miejsca kilkaset metrów dalej, a trzeci ma do wyboru wyłącznie miejsca objęte zakazem albo przynajmniej przeszkadzające w ruchu. Tymczasem odpowiedzialność finansowa może być dla wszystkich równie dotkliwa.
Czy to jest dobre rozwiązanie?
Inną kwestią jest legalność owego inpostowego mandatu za złe parkowanie. Wysokość mandatu za konkretne wykroczenie drogowe wynika z przepisów prawa.
InPost nie może samodzielnie ustanowić nowej stawki. Firma może natomiast przewidywać w umowach z kontrahentami kary umowne za określone naruszenia. Ich zasadność i możliwość egzekwowania zależą od treści umowy oraz okoliczności konkretnego przypadku.
Nie oznacza to więc automatycznie, że każda kara w wysokości 5 tys. zł jest prawnie skuteczna ani że można ją bezwarunkowo potrącić z wynagrodzenia każdego kuriera.
Oczywiście kurier nie powinien parkować w sposób zagrażający pieszym czy blokujący ruch. Ale jeżeli firma wymaga obsługi punktu, do którego nie da się legalnie i bezpiecznie dojechać samochodem dostawczym, to problemu nie rozwiąże samo podniesienie kar.
Warto byłoby zacząć od sprawdzenia lokalizacji paczkomatów, zapewnienia miejsc postojowych i dostosowania harmonogramów dostaw do rzeczywistych warunków drogowych.
Krótko mówiąc: InPost zaostrza dyscyplinę finansową kurierów, ale pojawia się pytanie, czy równie konsekwentnie rozwiązuje problemy organizacyjne, za które ci kurierzy nie odpowiadają. Bo wygląda na to, że zabrano się za leczenie objawów, a nie właściwej choroby.
Więcej o parkowaniu przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.