REKLAMA

Ten autobus królował na ulicach polskich miast. Do dziś żaden nie przetrwał

Poczciwy Ikarus serii 200 jest legendą polskiej komunikacji miejskiej i raczej znają go wszyscy. Tymczasem, na jednej z archiwalnych fotografii z Katowic widać pojazd, który był jego bezpośrednim poprzednikiem, a dzisiaj jest już niemal zapomniany.

Ten autobus królował na ulicach polskich miast. Do dziś żaden nie przetrwał

Tym pojazdem jest Ikarus 556, który jednak nie zapracował u nas nawet w 10 proc. na taki status, jaki miał wspomniany Ikarus serii 200. Niemniej, fakt epizodu tego modelu autobusu w historii polskiej komunikacji miejskiej warto odnotować - zwłaszcza w odniesieniu do Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, gdzie eksploatowany był w największej liczbie.

Ikarus 556 kursował w kilku polskich miastach, mniej więcej w tych samych latach

Źródła wymieniają ich konkretnie pięć, a oprócz Katowic są to: Bielsko-Biała, Częstochowa, Łódź i Radom. Nie była to w żadnym razie obecność zaledwie epizodyczna, ponieważ po polskich drogach poruszało się przeszło pół tysiąca egzemplarzy Ikarusów 556, zanim te zostały wycofane z eksploatacji i zastąpione nowszymi modelami serii 200.

Najwięcej tych autobusów na przestrzeni lat używano w GOP za sprawą WPK Katowice, bo było to ponad 400 sztuk. Oczywiście, z różnych źródeł wynikają nieco inne liczby, ale bezsporny jest fakt, że Ikarus 556 najliczniejszą reprezentację miał właśnie na Górnym Śląsku i w Zagłębiu.

Pierwszy egzemplarz pojawił się w 1966 roku, ale pierwszy liniowy dopiero w 1969 roku

GOP był pierwszym, który obcował z tym pojazdem organoleptycznie, ponieważ testowy autobus był eksploatowany przez WPK Katowice już w 1966 roku, czyli rok po premierze samego modelu 556. Jednak pierwszym miastem, które oficjalnie wdrożyło Ikarusy 556 do liniowej eksploatacji, była Łódź, a wydarzyło się to w listopadzie 1969 roku.

Skan z Trybuny Robotniczej.

W WPK Katowice model 556 rozpoczął służbę na początku 1970 roku - w styczniu tamtego roku prasa donosiła o czterech egzemplarzach kursujących już po ulicach województwa katowickiego, do których w latach późniejszych dołączały kolejne autobusy. 

Ikarus 556 był znacznie nowocześniejszą konstrukcją od eksploatowanego wcześniej w Polsce modelu 620

Po polskich ulicach, włączając w to również GOP, na początku lat 70. jeździły już starsze Ikarusy 620 i 630, importowane do Polski już od późnych lat 50. Konstrukcyjnie pojazdy te były już jednak przedstawicielami zupełnie innej epoki - opierały się na ramie i miały silnik umieszczony w jej przedniej części. Sam silnik węgierskiej firmy Csepel również nieco już odstawał.

Tymczasem Ikarus 556 skonstruowany był w oparciu o samonośne nadwozie, z silnikiem umieszczonym pośrodku, pomiędzy przednią i tylną osią. Motor to znana z późniejszych Ikarusów serii 200 jednostka Raba, produkowana na licencji niemieckiego MAN.

Zasadniczo, Ikarus 556 od technicznej strony stał już blisko swojego następcy, czyli modelu 260. Warto dodać w ramach ciekawostki, że na bebechach modelu 556 Węgrzy skonstruowali również pierwszego przegubowca, czyli Ikarusa 180.

Nowy pojazd był większy i bardziej praktyczny od poprzednika

W odniesieniu do wspomnianego modelu 620, nowy Ikarus wyróżniał się również znacznie większą pojemnością, mogąc zabrać na pokład 110 pasażerów - to zasługa większej długości, dzięki m.in. umiejscowieniu silnika w środkowej części pojazdu. Dla porównania, starszy Ikarus miał pojemność jedynie 80 osób.

O wiele bardziej poręczny był również dostęp do środka, ponieważ odpowiadały za niego trzy pary drzwi. Były przy tym dość nietypowe, ponieważ każda para miała inną liczbę skrzydeł, tak że przednie miały ich dwa, środkowe trzy, a tylne cztery. No i fajnie.

Trudno wskazać jednoznaczną datę zakończenia eksploatacji, ale większość poszlak wskazuje na 1979 rok

I mówimy tutaj nie tylko o WPK Katowice, ale o całej flocie modelu 556 w Polsce. Przykładowo, w Łodzi ostatniego Ikarusa 556 wycofano z ruchu na koniec czerwca 1979 roku, po niespełna dekadzie służby. Od drugiej połowy lat 70. były one wypierane przez masowe dostawy nowych Ikarusów 260 i 280, a GOP był jednym z pierwszych eksploatujących następną generację węgierskich autobusów.

Czasy były nieco inne, cykl życia miejskiego autobusu znacznie krótszy, dlatego dekada w służbie narodu to i tak był niezły wynik. Inna sprawa, że o ile dzisiaj całkiem dobrze pamięta się u nas model 620, o serii 200 nawet nie wspominając, o tyle Ikarus 556 wydaje się być w tym gronie zupełnie zapomniany. Sytuacji nie poprawia fakt, że do dzisiaj nie zachował się u nas żaden egzemplarz modelu 556, a przynajmniej nie został jeszcze przez nikogo odkryty.

Może sobie zbić piątkę z Ikarusem 66, który na Węgrzech jest bodaj jeszcze większą legendą od serii 200 u nas, a w Polsce również mało kto o nim pamięta, chociaż trochę egzemplarzy było używanych przez polskie przedsiębiorstwa.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.