To najmniejszy pojazd tej marki. Autobus i taksówka w jednym
Wracam do zlotu Ikarusa na Węgrzech, pojawił się tam jeszcze jeden, dość tajemniczy pojazd - najmniejszy kiedykolwiek produkowany pod tą marką, u nas kompletnie nieznany.

Tym pojazdem jest Ikarus 506, który jest bardziej marszrutką, niż dorosłym autobusem. Dokładniej rzecz ujmując, jest to pasażerska zabudowa postawiona na podwoziu Isuzu, gdzie całość poskładano w… Egipcie, z przeznaczeniem na tamtejszy rynek oczywiście. Na deser dodajmy jeszcze, że ostateczny stempel nad wszystkim postawił General Motors.

Formalnym producentem wozu był General Motors Egypt
Co wyjaśniałoby tajemniczy emblemat GME na przednim grillu w produkcyjnych egzemplarzach. GME jest niczym innym, jak “zamorskim” przedsiębiorstwem molocha General Motors, który operuje w Egipcie i ma tam swój zakład produkcyjny. Firmę utworzono w 1983 roku, natomiast fabrykę wybudowano dwa lata później, w 1985 roku.
Miejscowa produkcja zaczęła się właśnie od podwozia Isuzu, tyle że początkowo było nim podbrzusze model TF. W późniejszych latach składano również różne Ople, a wszystko wypuszczano pod marką Chevrolet. Mogłem coś pokręcić, ale zasadniczo rozchodzi się o produkcję na miejscowy rynek.
W istocie jest to hybryda Isuzu NKR 12E i osobowej zabudowy projektu Ikarusa
Projekt powstał na zlecenie GME, a ideą było stworzenie autobusu w oparciu o podwozie Isuzu NKR 12E, produkowane lokalnie w Egipcie. Założeniem było, aby osobową zabudowę w możliwie prosty sposób pożenić z podwoziem, bez konieczności spawania i cięcia piłą tarczową. Od spodu jest to podwozie Isuzu wraz z kabiną, silnikiem Diesla, skrzynią i zawieszeniem - Ikarus odpowiadał wyłącznie za zabudowę, bez ingerencji w mechanikę. Cały pojazd finalnie miał zaledwie 4,8-metra długości, czyli mniej więcej tyle, ile moje Volvo 240 w kombi.

Dlaczego Ikarus? Węgierskie autobusy, w tym np. model 556, ale również i legendarna seria 200, były już dość licznie eksploatowane w samym Egipcie i Afryce w ogóle. Sam Ikarus zaś był w tamtym czasie, czyli połowie lat 80., jednym z wiodących producentów autobusów na świecie. Stąd zlecenie stworzenia małego autobusu na bebechach Isuzu właśnie Węgrom wydawało się zupełnie naturalne.
Taki autobus nazywał się Ikarus 506 i produkowano go w latach 1988-1991
Przy czym produkcja polegała na dostarczaniu z Węgier do Egiptu pasażerskiej zabudowy, która na miejscu była przykręcana do podwozia Isuzu. Nie natrafiłem na żadne jednoznaczne źródło, ale podobno powstało w ten sposób nie więcej, niż niespełna 1000 egzemplarzy.
Muszę przyznać, że temat Ikarusa 506 jest bardzo tajemniczy, ponieważ natrafiłem na całe jedno zdjęcie tego pojazdu podczas eksploatacji w Egipcie. 90 proc. wszystkich fotografii w Internecie to ujęcia jednego z dwóch wozów demonstracyjnych, które zresztą nie wyściubiły nosa poza Węgry - o nich za moment. Trudno jest tak naprawdę jednoznacznie zweryfikować informacje, ponieważ dostępne od ręki fachowe źródła praktycznie nic o tym modelu nie mówią.

Jedyne ujęcie Ikarusa 506 na robocie w swoim naturalnym środowisku.
Autobusik zabierał 12 osób na miejscach siedzących
Plus oczywiście dodatkowo na miejscach stojących tyle, ile weszło do środka, aby zamknęły się za nimi drzwi. Zabudowa miała ciekawą konstrukcję, ponieważ pomiędzy przedziałem pasażerskim, a kabiną kierowcy znajdowało się przejście, niczym w kamperze. W samej kabinie, obok kierowcy, było natomiast wolne miejsce siedzące, jak w słynnym Jelczu “Ogórku”. Całość zaś wyglądała jak skurczony w praniu Osinobus.
W teorii punktem wyjścia był mały autobus, w praktyce model 506 nadawał się również do roboty jako wieloosobowa taksówka, czyli tzw. marszrutka. Zwał, jak zwał - miał wozić ludzi, to woził, nie ważne, do jakiego worka został wrzucony.

Dwa egzemplarze wyprodukowano w 1987 roku w celach demonstracyjnych
Pojazdy wzięły udział w sesji zdjęciowej na lotnisku Ferihegy, które następnie znalazły się w broszurze reklamowej Ikarusa 506. Co ciekawe, w innym katalogu samochód przedstawiony na zdjęciu ma napis na drzwiach informujący o zastosowaniu 2-litrowego silnika benzynowego, podczas gdy większość źródeł mówi o 2,8-litrowym Dieslu - włącznie z samą cytowaną broszurą.
Diesla ma natomiast drugi demonstracyjny egzemplarz - to dokładnie ten wóz, który pojawił się na zlocie w Tapolcy. Wraz ze swoim braciszkiem nigdy nie opuścił Węgier, nie został również oficjalnie zarejestrowany, zatem jest w prawnym sensie pojazdem nowym.
Widoczny Ikarus 506 został odrestaurowany około dekadę temu
Teoretycznie, nie trzeba było zbyt wiele przy nim dłubać, ponieważ zarówno poszycie, jak i mechanika zachowały się w bardzo przyzwoitym stanie. Działania wymagała jedynie tapicerka w środku, ponieważ po wówczas 30 latach istnienia wozu po prostu jej już nie było, a w środku straszyły same stelaże foteli. Doszło tutaj zarazem do pewnego odstępstwa od oryginału, ponieważ zamiast fabrycznej, kremowej tapicerki, uszyto zupełnie inną w kolorze niebieskim.
Ikarus 506 to najmniejszy pojazd wyprodukowany przez węgierskiego producenta, ale podobnych konstrukcji powstało więcej
Mały autobus postawiony na podwoziu dostawczaka Isuzu to nie jedyna tego typu konstrukcja powstała pod marką Ikarus. Podobne pojazdy budowano również w oparciu o podwozie Volkswagena LT, o którym TUTAJ pisał kiedyś redaktor Kazimierczak, czy też czechosłowackiej Avii A30 - przy czym ten drugi model, oznaczony numerkiem 543, to najliczniejszy przedstawiciel całej serii 500.
To już jednak temat na inną opowieść.



















