Hybrydy z gazem już na dobre zadomowiły się na naszych drogach, a jak wygląda sytuacja z plug-inami? Sprawdziłem, czy PHEV lubi się z LPG i czy taka przeróbka w ogóle ma sens.

Jeśliby się tak dobrze zastanowić, to hybryda plug-in z gazem wydaje się rozwiązaniem ostatecznym pod względem obniżenia kosztów eksploatacji auta. Po mieście można jeździć na samym prądzie (najlepiej jeszcze z własnej fotowoltaiki), w trasie cieszyć się tanim podróżowaniem na LPG, a benzynę zużywać tylko podczas rozruchu na zimno. Brzmi idealnie?
Tak, ale nie
Jak mawiają wytrawni gazownicy – dajcie mi samochód, a jakaś instalacja LPG do niego się znajdzie. Oczywiście nikt tak nie mówi, ale faktem jest, że w zasadzie każde auto można „zagazować”. Otwartą kwestią pozostaje natomiast opłacalność takiej przeróbki, a także jej wpływ na trwałość silnika. Ale omówmy wszystko po kolei.
Co do zasady, montaż instalacji LPG w hybrydzie plug-in zależy od tych samych czynników, co w każdym innym aucie wyposażonym w silnik benzynowy.
Znaczenie mają: rodzaj wtrysku paliwa (w większości PHEV-ów bezpośredni, a tylko w niektórych modelach, jak np. BYD Seal 5 DM-i, bardziej lubiący się z gazem pośredni), sposób kompensacji luzów zaworowych (wskazane są hydrauliczne popychacze) oraz ilość miejsca pod maską i w bagażniku.

Zastosowany w aucie typ wtrysku benzyny ma przełożenie na cenę konwersji. W przypadku pośredniego wtrysku wystarczy prostsza instalacja LPG, która wraz z montażem kosztuje około 4 tysięcy zł.
Bezpośredni wtrysk wymaga bardziej zaawansowanej instalacji gazowej, która stanowi wydatek rzędu 6 tysięcy zł. W dodatku, podczas pracy na LPG taki silnik potrzebuje stałego dotrysku benzyny w celu konserwacji oryginalnego układu paliwowego.
To podnosi koszty eksploatacji i w połączeniu z wyższym kosztem samej przeróbki stawia pod znakiem zapytania opłacalność całej operacji. Trzeba wtedy naprawdę dużo jeździć, żeby instalacja się zwróciła.
Lepiej to przemyśleć
Przed podjęciem decyzji o montażu LPG w hybrydzie plug-in należy też upewnić się, że silnik benzynowy ma hydrauliczną regulację luzów zaworowych. Jeśli tak nie jest, konwersja na gaz może okazać się nieopłacalna. Konieczność regularnych wizyt w warsztacie w celu ręcznej regulacji zaworów może skutecznie pozbawić oszczędności wynikających z jazdy na LPG.
Ostatnia kwestia to ilość miejsca. W hybrydach plug-in jest raczej dość ciasno pod maską, ponieważ oprócz silnika spalinowego znajduje się tam jednostka elektryczna i osprzęt układu hybrydowego, przez co może być problem z rozmieszczeniem elementów instalacji LPG.
Ponadto w samochodach PHEV pod podłogą bagażnika zwykle brak wnęki na koło zapasowe, bo jest tam zainstalowany akumulator trakcyjny. Z tego powodu w wielu modelach nie da się zamontować zbiornika toroidalnego i trzeba wybrać cylindryczny (walcowy), który (w zależności od wariantu) nie tylko ograniczy przestrzeń bagażową, ale może również uniemożliwić przewożenie dłuższych przedmiotów po złożeniu oparcia kanapy.

Hybryda plug-in z LPG – czy warto?
Temat pozostaje otwarty, ponieważ nie da się jednoznacznie zawyrokować, że konwersja hybrydy plug-in na LPG ma sens. Jest tutaj bowiem wiele warunków do spełnienia.
Oprócz wymienionych wyżej kwestii, które trzeba uwzględnić przed podjęciem decyzji o montażu instalacji gazowej w aucie, w przypadku samochodów z napędem hybrydowym typu plug-in należy jeszcze się zastanowić, jak często z tego LPG faktycznie będzie się korzystać.
W mieście, zwłaszcza jeśli pamięta się o ładowaniu baterii, nie będzie zbyt wielu okazji do jazdy na LPG. Na prawdziwe oszczędzanie można liczyć dopiero w trasie. Ale to z kolei rodzi kolejne pytanie – po co kupować PHEV, skoro podróżuje się głównie na długie dystanse?
Można tak dywagować bez końca. Tymczasem wszystko rozchodzi się o to, że montaż LPG w hybrydzie plug-in jest kwestią mocno indywidualną. Jeśli na co dzień do pracy i na zakupy jeździsz na prądzie (najlepiej własnym, nie z sieci), a w weekendy często wyjeżdżasz, to przeróbka auta na gaz w takim przypadku może rzeczywiście się sprawdzić.
Ale i tak najlepiej będzie usiąść na spokojnie z kalkulatorem w ręku i to wszystko przeliczyć.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.