To najładniejsza Honda, jaką widziałem. Mogliby ją zrobić
Nowa Honda Prelude w wersji z otwartym nadwoziem to samochód, o który nikt nie prosił, ale każdy potrzebował. A przynajmniej ja potrzebuję, więc zobaczycie go i wy.

Premiera najnowszej generacji Hondy Prelude podzieliła fanów motoryzacji. Ja akurat zaliczam się do grona jej zwolenników – ten model jest co najmniej na podium mojej prywatnej listy nowych aut, które faktycznie chciałbym mieć.
Uważam, że wygląda fantastycznie, choć jak na coupe, które niemal z definicji powinno być sportowe, cierpi na lekkie niedostatki pod maską. W porządku, 184-konna hybryda jest wybitnie oszczędna, ale co z tego, jeśli taki Golf w dieslu czy Prius bez większego trudu mogą objechać Prelude spod świateł.
Cicha hybryda zdecydowanie bardziej pasowałaby do kabrioletu, w którym przecież właśnie o to chodzi, żeby cieszyć się niespieszną, komfortową jazdą z wiatrem we włosach. I wiecie co?
Taka Prelude właśnie powstała
Za jej stworzenie odpowiada internauta kryjący się pod nickiem Theottle. Efektami swoich prac podzielił się w mediach społecznościowych:
Niestety, jest to „tylko” virtual tuning, a nie prawdziwe, jeżdżące auto, ale przyznajcie sami, czy Prelude w wersji bez dachu nie wygląda obłędnie? Tutaj macie jeszcze filmik pokazujący, jak powstawał ten projekt:
Żyjemy w smutnych czasach i stawiam dolary przeciwko orzechom, że taka Prelude w wariancie cabrio nigdy nie pojawi się na drogach. Ale kto wie, może się mylę i jakiś warsztat tuningowy stworzy takiego one-off na indywidualne zamówienie (napisałbym, że mógłby na moje, ale przed chwilą sprawdziłem stan konta).
Bo o tym, że sama Honda nie stworzy otwartej wersji Prelude jestem w 100 proc. przekonany. Już standardowy model, z ceną na poziomie 214 500 zł, trudno uznać za przebój, a taki kabriolet to już by było tworzenie niszy w niszy.
Gdyby jednak jakimś cudem Honda Prelude z miękkim składanym dachem weszła choćby do krótkoseryjnej produkcji, to mam nadzieję, że daliby jej przydomek Del Sol.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.