REKLAMA

Przełom w centrum Polski. 16 lat czekania na to połączenie dróg

Drogi ekspresowe S12 i S74 w województwie łódzkim tkwiły w papierach tak długo, że zdążyło dorosnąć całe pokolenie kierowców. Teraz jest ostateczna zgoda środowiskowa na ponad 70 km trasy. Niby to tylko kartka papieru, ale wreszcie stoi za nią konkret.

Przełom w centrum Polski. 16 lat czekania na to połączenie dróg

Wąskie gardło między łódzkim a świętokrzyskim w końcu ma przestać być problemem. Kto jeździ z Łodzi i Piotrkowa w stronę Opoczna, Końskich i dalej na Kielce, ten doskonale wie, o czym mowa. Obecnie można to zrobić w zasadzie dwoma trasami – przez Sulejów i Żarnów albo przez Tomaszów Mazowiecki i Spałę.

Obie to wąskie jednopasmówki. Teoretycznie szybsza i krótsza 74 to korki od Przygłowa aż do rozjazdu w Sulejowie i TIR-y sunące zderzak w zderzak przez rynek. Z kolei do Tomaszowa można jechać np. 713, później kawałek krajową 48 do Inowłodza, a dalej znów wojewódzką 726. I tak źle, i tak niedobrze.

Pośrodku rozkraczył się Zalew Sulejowski, nad którym nikt raczej mostu przerzucał nie będzie. Od kilkunastu lat słyszeliśmy, że będzie ekspresówka, i przez kilkanaście lat nie było nic poza mapkami i obietnicami. Aż tu nagle drgnęło.

Przebudowa centrum Polski

Chodzi o ostateczną zgodę środowiskową, którą dla łódzkich odcinków S12 i S74 wydał centralny urząd ochrony środowiska, o czym poinformowała GDDKiA. To dokument, bez którego nie da się ruszyć dalej, a który potrafił blokować całą inwestycję latami. Łaska pańska objęła 70,1 km nowej trasy i otworzyła drogę do kolejnych etapów przygotowań.

Zgoda obejmuje dwa fragmenty przyszłej S12 o łącznej długości 52,2 km. Pierwszy biegnie od Piotrkowa Trybunalskiego do węzła Kozenin i mierzy 34,2 km. Drugi ciągnie się od węzła Januszewice do granicy z Mazowszem na dystansie 18 km. Do tego dochodzi kawałek S74 od węzła Paradyż do granicy z województwem świętokrzyskim, o długości 17,9 km.

Dlaczego to w ogóle jest ważne dla zwykłego kierowcy? Bo S12 ma ściągnąć ruch tranzytowy z lokalnych dróg i poprowadzić go od autostrady A1 pod Piotrkowem przez Sulejów i Opoczno dalej na wschód. S74 dołoży do tego połączenie w stronę Kielc i Podkarpacia. Zamiast wlec się przez wsie i miasteczka, pojedziemy obwodnicą całego regionu.

Docelowo w samym łódzkim ma powstać 61,2 km ekspresowej S12 między Piotrkowem a granicą z województwem mazowieckim. Do tego dojdzie licząca 24,2 km trasa S74 od Kozenina do granicy ze świętokrzyskim. W sumie region zyska ponad 85 km ekspresówek, więc świeża decyzja załatwia większą część, ale nie wszystko.

Zostaje jeszcze 15,3 km tras, czyli 9 km S12 w stronę Januszewic i 6,3 km S74 do Paradyża, które musiały wypaść z tej zgody. Gdyby ich nie wyłączono, całą procedurę środowiskową trzeba by przechodzić od nowa dla obu dróg naraz. GDDKiA szykuje dla tych odcinków osobne studium, a odrębna decyzja ma być możliwa dopiero w 2030 roku.

Szesnaście lat czekania

Prace przygotowawcze ruszyły jeszcze w latach 2010-2011. Pierwszą decyzję środowiskową wydał regionalny dyrektor w Łodzi w 2019 roku, ale rok później została ona zablokowana, bo generalny dyrektor kazał uzupełnić dokumentację.

Papiery wróciły na biurka, wykonawca dostał nowe zlecenie, a mieszkańcy Sulejowa dalej wdychali spaliny TIR-ów. Dopiero pod koniec 2024 roku komplet dokumentów trafił tam, gdzie trzeba.

Zanim jednak ruszą maszyny, GDDKiA musi jeszcze zrobić badania geologiczne, prace archeologiczne i całą dokumentację wykonawczą. Przetarg na zaprojektowanie i budowę odcinków objętych decyzją drogowcy planują ogłosić na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2027 roku.

Minister infrastruktury zapowiadał, że sama budowa S12 skończyłaby się około 2031 roku, ale sam komunikat GDDKiA daty nie podaje. W polskich realiach drogowych to zresztą zawsze największa zmienna.

remont autostrady

Włączam stoper. Bo widzieliśmy już nieraz, jak ekspresówka z terminem na papierze potrafiła się rozjechać z rzeczywistością o kilka dobrych lat. Sąsiednia S74 w stronę Kielc jest tego dobrym przykładem – tam prace wreszcie fizycznie ruszyły, ale droga do tego momentu też liczyła sobie lata, a nie miesiące.

Niemożliwe stało się możliwe

Dla mnie – i pewnie dla każdego, kto regularnie ten kawałek Polski przemierza – liczy się jedna prosta rzecz. Dzisiaj przejazd przez Sulejów w piątkowe popołudnie to prawdziwa lekcja cierpliwości. W okresach świątecznych te kilkanaście kilometrów pozwala przelecieć wszystkie litery w Państwa Miasta. Z kolei droga przez Spałę jest ładniejsza, zwykle mniej zakorkowana, ale jeszcze węższa i dłuższa.

Nowa trasa ma zabrać ruch z miasteczek i wypchnąć go na osobną nitkę, z dala od okien mieszkań i przystanków szkolnych. I akurat z własnych doświadczeń wiem, jak bardzo potrzebna jest ta inwestycja.

Na razie mamy coś, czego w tej sprawie nie było od dawna. Konkretną datę, konkretne kilometry i decyzję, której nikt już nie odeśle do poprawki. Jak na inwestycję, która przez kilkanaście lat była głównie linią na mapie, to i tak spory krok. Zwłaszcza że w tym regionie mało kto jeszcze wierzył, że tej drogi doczeka.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.