Europa daje brzuszek Chińczykom. Prosi: nie podrapcie go hybrydami
Według ostatnich doniesień „Financial Times” Europa prosi Chińczyków, by nie zalali jej samochodami hybrydowymi. Prosi, bo co innego może zrobić.

Europa broni się przed chińskim motoryzacyjnym natarciem. Właściwie bardziej udaje, że się broni, bo Chińczykom te starania w ogóle nie przeszkadzają. Ostatnia propozycja wygląda jak przejaw desperacji.
Powstrzymajcie najazd hybryd
Według „Financial Times” Komisja Europejska złożyła Chinom propozycję. Chińczycy mieliby ograniczyć eksport samochodów hybrydowych do Unii Europejskiej.
Gdyby Chiny nie chciały samodzielnie ograniczyć eksportu, UE miałaby wprowadzić własne instrumenty ochronne.
Problem polega na tym, że UE już ma rozmaite instrumenty ochronne, ale Chińczykom one niezbyt przeszkadzają. Tam, gdzie UE przymyka drzwi, oni zaczynają wchodzić oknem.
Cła niespecjalnie ich obeszły
Jednymi z głośniejszych instrumentów ochronnych są cła, jakie UE wprowadziła na samochody elektryczne wyprodukowane w Chinach. Do zwykłego 10-procentowego cła dodano cła wyrównawcze, których wysokość zależy od producenta i stopnia jego współpracy z Komisją Europejską.
Samochody koncernu SAIC zostały objęte dodatkowym cłem w wysokości 35,3 proc. Razem ze zwykłym 10-procentowym cłem daje to 45,3 proc. Takie obciążenie spotkało więc między innymi samochody marki MG. Czy ktoś w związku z tym widział wzrost cen jej elektrycznych modeli o 45,3 proc.?
Nie dość, że nie widział, to jeszcze można znaleźć elektryczne samochody tego producenta objęte bardzo wysokimi rabatami. Najwyraźniej chęć zarobienia na samochodzie blednie wobec celu nadrzędnego, jakim jest zdobycie udziału w europejskim rynku.
To w ogóle nie powstrzymało Chińczyków. Wręcz przeciwnie, znaleźli okno i zaczęli masowo sprzedawać u nas hybrydy typu plug-in.
Chińskie hybrydy typu plug-in
Polecam taką zabawę na deszczowy wieczór: znajdźcie prężnie działającego u nas chińskiego producenta, który ma w ofercie wyłącznie modele spalinowe, bez wariantów hybrydowych.
Jeśli takiego znajdziecie, oznacza to, że się zgubił, nie bardzo wie, że Polska istnieje i leży w Unii Europejskiej, oraz wysyła nam statkami losowe samochody.
Obecnie większość chińskich producentów oferuje nam samochody hybrydowe typu plug-in, bo się przystosowali do sytuacji. Są one oczywiście tańsze niż odpowiedniki konkurencji.
Ich sprzedaż przynosi rozmaite korzyści. Obniżają średnią emisję dwutlenku węgla w gamie producenta, co oddala widmo kar za jej przekroczenie. Poza tym, mimo że wiele z nich dźwiga akumulatory porównywalne pod względem pojemności z bateriami montowanymi w samochodach elektrycznych, nie są one objęte dodatkowymi cłami tak jak auta elektryczne.
Jeszcze.
Komisja wolałaby nie
Chińczycy żyją z europejskim rynkiem w olbrzymiej komitywie. Europejskie marki często produkują u nich samochody trafiające na nasz rynek i współdziałają z nimi w swoich planach sprzedaży na rynku chińskim, a jeszcze nie doszliśmy do tematu części produkowanych w Chinach. To jest symbioza.
Komisja dobrze o tym wie, podobnie jak o tym, że zatkanie jednego otworu spowoduje wlewanie się Chińczyków przez inne miejsce. W dodatku trudno jest działać wspólnie w imieniu wszystkich państw członkowskich.
Węgry chętnie zapraszają Chińczyków na swój teren. Mocno zaawansowana we współpracy jest też Hiszpania. Chińczycy przejmują europejskie fabryki, dogadując się z poszczególnymi krajami, i trudno jest to powstrzymać.
Nałożenie cła na chińskie auto powoduje, że w końcu stanie się ono europejskie, nawet jeśli miałoby być tutaj tylko montowane.
UE broni się, jak może, wymyślając cła czy inicjatywy takie jak Critical Raw Materials Act, który ma ograniczać zależność od importowanych surowców strategicznych. Osobnym aktem jest rozporządzenie bateryjne, wprowadzające między innymi paszporty akumulatorów oraz wymagania dotyczące ich śladu węglowego, recyklingu i łańcucha dostaw.
W tym roku pojawił się również pomysł zwany Industrial Accelerator Act, czyli próba ograniczenia zależności od dostawców spoza UE oraz zwiększenia kontroli nad zagranicznymi inwestycjami. Ruchy są, efektów nie ma.
Andrzej, to...
Jak to wszystko działa, widać po doniesieniach „Financial Times”. Skoro Komisja sugeruje Chinom, żeby sami ograniczyli eksport, to nie dlatego, że nie chce jej się produkować nowych dokumentów, bo to akurat doskonale potrafi.
Wie, że nowe pomysły na walkę z chińskimi hybrydami mają ograniczoną skuteczność w czasie. Mówiąc po ludzku: zadziałają na moment, a potem Chińczycy znajdą sposób.
Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.