REKLAMA

Koniec produkcji Tesli Cybertruck. Elon Musk wskazał czas i miejsce

Elon Musk wrzucił na X jedno zdanie o wygaszaniu produkcji Cybertrucka w Teksasie, a internet od razu wyprawił pickupowi pogrzeb. I nic dziwnego, bo ten model umiera już od jakiegoś czasu. Tyle że w tym zdaniu słowa „śmierć” nie ma. Jest za to sporo niedopowiedzeń.

Koniec produkcji Tesli Cybertruck. Elon Musk wskazał czas i miejsce
REKLAMA

Takie mamy czasy. Wystarczy jeden wpis w mediach społecznościowych, żeby połowa świata zatrzęsła się w posadach. Zwłaszcza jeśli to wpis najbogatszego człowieka na świecie. Elon Musk napisał dość enigmatycznie, że Tesla w połowie przyszłego roku zwinie produkcję Cybertrucka w fabryce pod Austin, żeby zrobić miejsce na większą produkcję Cybercaba, czyli robotaksówki. I na tym koniec.

REKLAMA

Ani słowa o tym, czy pickup znika z oferty, czy przenosi się gdzie indziej, czy schodzi do roli produkcji szczątkowej. Musk nie doprecyzował nawet, co z zamówieniami, gwarancjami i serwisem aut, które już jeżdżą po drogach. Jedno zdanie, zero konkretów, a nagłówki o śmierci modelu już poszły w świat.

To jeszcze nie akt zgonu

Elon zadbał zresztą o to, żeby to nie wyglądało na nekrolog. Dopytany odparł, że „flota Cybertrucków zostanie z nami na długo”, nazwał model najlepszym autem, jakie Tesla kiedykolwiek zrobiła, a całość podsumował jako koniec ery. Główny inżynier dorzucił, że Cybertruck „żyje dalej w Cybercabie”. Czyli „na długo” może również zostać „w Cybercabie”. Taka ekwilibrystyka może znaczyć, co tylko dusza zapragnie.

REKLAMA
tesla cybercab

A cała ta roszada służy jednemu: robotaksówce. Cybercab to dwuosobowy pojazd bez kierownicy, pedałów i lusterek, za to z drzwiami podnoszonymi do góry jak skrzydła motyla. Musk uczynił z niego swojego nowego pupila i oś opowieści o Tesli jako firmie od sztucznej inteligencji i robotyki i zapowiada, że to właśnie Cybercab ma się kiedyś stać najczęściej produkowanym modelem marki.

Płatne przejazdy robotaksówkami ruszyły w Austin we wrześniu, choć amerykański nadzór wciąż dopytuje, czy auto w ogóle spełnia federalne normy bezpieczeństwa. Teksańska Gigafactory jest więc potrzebna pod nowego faworyta, a Cybertruck musi mu ustąpić miejsca. W wyścigu o uwagę Muska pickup przegrał z robotem na kółkach.

REKLAMA

Pacjent nie tryskał zdrowiem

Jeśli to emerytura, to mocno przedwczesna i raczej nie z wyboru. Cybertruck miał być hitem – Musk celował w ćwierć miliona sztuk rocznie, a może i pół miliona. Rzeczywistość okazała się bezlitosna: sprzedaż poszła grubo poniżej planu, a Tesla do dziś nie podaje jej osobno, chowając pickupa w zbiorczej rubryce „pozostałe modele”.

Ceny po drodze nieraz zjeżdżały, szukając chętnych, a do tego doszła cała seria akcji serwisowych – w jednej z nich do serwisów pojechały dziesiątki tysięcy aut, bo panele nadwozia potrafiły się po prostu odkleić. Nie pomagał też sam charakter pojazdu – kanciasta, obwieszona kontrowersjami bryła, którą jedni uwielbiali, a drudzy omijali szerokim łukiem.

REKLAMA
tesla cybertruck klamki

Między innymi z tego ostatniego powodu nasz kontynent Cybertrucka nigdy nie zobaczył w salonach. Już w 2019 r., tuż po premierze prototypu, eksperci ostrzegali, że ten kanciasty kloc nie przejdzie europejskiej homologacji. Ostre krawędzie to jeżdżąca brzytwa na pieszych. Niemcy później oficjalnie zakazały rejestracji, a Tesla wozi pickupa tam, gdzie się tylko da: do Kazachstanu, na Bliski Wschód, do służb ratowniczych. Nad Wisłą kilkanaście sztuk jeździ dzięki indywidualnym dopuszczeniom.

Co to znaczy dla kupujących

Dla kogoś, kto wciąż dłubie w konfiguratorze, komunikat Muska to zawoalowana wytyczna: na nowego Cybertrucka z Teksasu jest czas mniej więcej do połowy przyszłego roku. Reszta to znaki zapytania. Co z serwisem, częściami i aktualizacjami dla aut sprzedanych po tej dacie? Oficjalnie nie wiadomo. A stal nierdzewna, która miała przetrwać apokalipsę, nagle okazuje się mniej wieczna, niż ją reklamowano.

REKLAMA

A może to tylko przeprowadzka? Wszak Elon nie ogłosił śmierci Cybertrucka, tylko że w połowie 2027 r. zwija jego produkcję w jedynej fabryce, która go składa. I nie mówi, co dalej. To nie to samo co „koniec”, chociaż przy tej sprzedaży, tych usterkach i Teksasie przestawianym na Cybercaba wygląda to na początek pożegnania.

Gdyby Elon chciał ogłosić śmierć, wystarczyłoby jedno słowo. Wybrał „wygaszanie” i resztę zostawił rozpalonej wyobraźni komentatorów. Bo przecież „ważne, żeby mówili”.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA