REKLAMA

Dziś dzień bez samochodu. Pora zrezygnować z jeżdżenia pociągami

Dziś Dzień bez Samochodu. Minister infrastruktury namawia do korzystania z komunikacji miejskiej i pociągów. Niestety powinien robić odwrotnie.

Dziś dzień bez samochodu. Pora zrezygnować z jeżdżenia pociągami

Dzień bez Samochodu to kompletnie bezsensowny i pusty wymysł ludzi, którzy zapewne przez cały dzień nie wysiadają z samochodu, ale przecież u nich sytuacja jest zupełnie inna, bo oni muszą.

Bardzo lubię nie używać samochodu, ale chyba z tą potrzebą muszę się przeprosić. Dziś powinien być dzień bez pociągów i powinien on przerodzić się w rok.

Dzień bez Samochodu

Nigdy nie mogłem zrozumieć takich pustych haseł. Dlaczego miałbym akurat 22 września obyć się bez samochodu? Gdybym był w stanie go nie używać, robiłbym to przez cały rok. Tymczasem w wyznaczony przez polityków dzień mam dokonać czynu bohaterskiego i zawiesić życie.

Odbieram te wezwania jako nabitkę z polskich rodzin, które praktycznie uzależnione są od samochodu. Autobusem do pracy i z powrotem to może student, albo bezdzietny singiel pojechać. Ludzie z dziećmi prawie nie znają takich środków transportu jak autobus, bo nie mają czasu na używanie rzeczy, które nie działają.

Może nie zajmujmy się tym dłużej, bo robiliśmy to już nie raz. Dziś pojawił się bardziej interesujący wątek. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zachęca do obchodzenia Dnia bez Samochodu, a jednocześnie namawia do korzystania z komunikacji miejskiej i pociągów.

Komunikacja miejska to w wielu polskich miastach ponury żart i nie chce mi się nawet tego komentować. Nie sposób prowadzić aktywnego życia i opierać swojego sposobu przemieszczania się na rozkładzie jazdy dziurawym jak sito. Komunikację miejską to może mieć Warszawa, reszta Polski umiarkowanie zna to pojęcie.

Ciekawszym wątkiem są pociągi. Bardzo je lubię, ale chyba nie ma lepszego momentu, żeby je rzucić.

Nie lubię stać na peronie

Ostatnio próbowałem wrócić do jeżdżenia pociągami. Jest to doskonały środek transportu, szczególnie w przypadku wagonów bezprzedziałowych i podróży służbowych. Na rodzinne przejazdy nie nadaje się on ani trochę, bo podróżowanie w cywilizowany sposób wychodzi absurdalnie drogo. Próba dostanie się nad morze z wykorzystaniem Pendolino wymaga wzięcia kredytu, ale może należy się cieszyć, że tylko gotówkowego, a nie hipotecznego.

Podjąłem jednak ten trud i podczas dwóch pierwszych przejazdów na trasie Lublin-Warszawa zanotowałem łącznie ponad 2,5 godziny opóźnienia. Z pewnością był to mój pech, zupełnie losowa sytuacja i nie powinienem się nią zrażać.

Niestety idzie zima, a ja dobrze pamiętam poprzednią, podczas której z powodu mrozu opóźnienia były wręcz tragiczne i cykliczne. Całkowicie musiałem przekreślić ten środek transportu o tej porze roku.

Z tego, co zdążyłem sprawdzić, punktualność pociągów systematycznie spada. Coraz mniej z nich przyjeżdża o czasie. Nie bardzo rozumiem, jak miałoby to kogokolwiek zachęcić do korzystania z usług kolei.

Bardzo chętnie bym nimi jeździł, ale obecnie punktualność nie jest nawet głównym problemem w jeżdżeniu pociągami.

Niebezpieczne przejazdy

Ten argument wysunę trochę na przekór, a trochę nie. Podróżowanie pociągami to obecnie bardzo niebezpieczne zajęcie. Tak niebezpieczne, że w trybie alarmowym to samo ministerstwo wprowadziło nowe przepisy regulujące ruch na przejazdach kolejowo-drogowych.

Po głośnych wypadkach na przejazdach rząd uznał sytuację za tak niebezpieczną, że od razu ogłosił zaostrzenie przepisów. Projekt przedstawił w ekspresowym tempie, praktycznie w dwa dni, proponując dodatkowe kary za nieuprawniony wjazd na przejazd.

Jednocześnie swój protest przeciwko sytuacji na kolei przeprowadzili maszyniści. Od lat apelowali o zmiany, podnosząc, że obawiają się o swoje bezpieczeństwo. O ile mi wiadomo, maszyniści przebywają w pociągach. Tych samych, do których minister zaprasza pasażerów.

Jak wobec takich okoliczności pasażerowie mają postrzegać pociągi jako bezpieczny środek transportu?

Zagrożenie realne

A teraz coś, czego wolałbym nie pisać, ale mam tu prywatną obawę, bo codziennie dostaję powiadomienia SMS o rosyjskiej aktywności tuż za granicą przebiegającą niedaleko mojego miejsca zamieszkania.

Rok temu na trasie kolejowej, którą się przemieszczam, doszło już do aktów sabotażu. Na trasie Lublin–Warszawa zniszczono dwie szyny. Mamy więc przypadek uszkodzenia trakcji kolejowej, a podobno ma być jeszcze gorzej.

Ostatnio holenderska sieć kolejowa została sparaliżowana. Rury i kable przywiązano do szyn w kilkunastu miejscach.

Kilka dni temu ostrzegał nas również sam premier, prognozując nasilenie rosyjskich aktów sabotażu pod koniec jesieni i zimą.

Jest to więc doskonały moment, żeby zrezygnować z jeżdżenia pociągami. Minister chyba tego nie dostrzega.

PS Mam przeczucie, że skład, którym jechał dziś minister do pracy, również był opóźniony.

Obraz główny wygenerowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.